Zadra
Killing Joke
Recenzje :

Summoning - Dol Guldur

Summoning, Dol Guldur, black metal, J.R.R. Tolkien

Dotychczasowa droga Summoning nieuchronnie prowadziła w coraz bardziej symfoniczne i atmosferyczne rejony, aż eksponowała w całej okazałości na swojej trzeciej płycie. „Dol Guldur” jest wkroczeniem w magiczny i odrealniony świat. Jest zupełnym zatraceniem. Podczas słuchania tej muzyki czas staje w miejscu, a myśli przenoszą się daleko, daleko do zielonych wzgórzy Śródziemia, gdzie piękno krajobrazów miesza się z nieustającą walką dobra ze złem. Złem, w którego sercu się znajdujemy.

Dol Guldur to kryjówka Saurona, w której ukrywał się, gdy nie był jeszcze dostatecznie silny, aby rzucić wyzwanie Śródziemiu. Odprawiał tam czary, a w czasie jego pobytu, pobliskie lasy ogarnęły złe moce. Słuchając „Dol Guldur” mam wrażenie, że jestem Nazgulem, który lata nad krainami i napawa się urokiem świata. Unoszę się w powietrzu i sam widzę rozległe przestrzenie, lasy, góry i jeziora. Zastygam w bezruchu i daję się ponieść dźwiękom, które płyną podniośle, kojąco i majestatycznie. Są nieskończoną wędrówką po bezkresie nieba. Są poezją.

Utwory są bardzo długie i spinają się w pętle. Tekstów jest w nich niewiele, ale zwrotki wielokrotnie się powtarzają. W ten sposób można wpaść w trans i odpłynąć w tej harmonii. Zresztą płyta jest taką jedną wielką, wkręcającą całością i nie ma sensu rozdrabniać uwagi na poszczególne piosenki. Trzeba iść za melodią klawiszy, odgłosami kotłów i bębnów oraz wolnymi, sennymi riffami. Jest w tym też taka aura tajemniczości, pierwiastek grozy, potęgowany przez zdarty blackowy wokal, który jest zamglony i nadchodzi jakby z oddali. Summoning jest takim przyczajonym lichem, ukrytym chochlikiem, który leniwie i ukradkiem się przemieszcza, ale w głębi duszy czai się w nim dużo złości i nienawiści. Zresztą w okładce, zamiast tekstów, dołączone są mroczne obrazy, ukazujące przerażające postaci na tle ciemnych gęstwin. To też pokazuje głębię tej sztuki. Że pod tą aurą zaszyty jest mrok. Że nie jest tu wcale tak kolorowo. Najbardziej można to odczuć chyba w instrumentalnym „Wyrmvater Glaurung” i końcowej części "Over Old Hills" ze złowieszczymi deklamacjami.

Wprawdzie atmosfera oraz bajeczna otoczka wydają się być jedynymi atutami „Dol Guldur”, ale są rozwinięte do takiego stopnia i tak skonstruowane, że tworzą płytę całkowicie pochłaniającą i nietuzinkową. Taką, od której nie można się oderwać. A po sześćdziesięciu dziewięciu minutach, aż nie można uwierzyć, że to już. Że to tak szybko minęło.

Tracklista:

1. Angbands Schmieden

2. Nightshade Forests

3. Elfstone

4. Khazad Dúm

5. Kôr

6. Wyrmvater Glaurung

7. Unto A Long Glory...

8. Over Old Hills

Wydawca: Napalm Records (1997)

Ocena szkolna: 5

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły