Wracać wciąż do domu Le Guin
Zmierzch Bogów
Recenzje :

Skold - Skold

Pierwsza solowa płyta Tima Skolda, wcześniej muzyka szwedzkiego zespołu Kingpin (nazwa przemianowana w 1989 roku na Shotgun Messiah), jest ciekawą propozycją dla słuchaczy gustujących w ciekawie zaaranżowanym rocku z industrialem i elektroniką na czele. Warto sięgnąć po tę płytę. Dlaczego?
Skold kombinuje i łączy przeróżne techniki typowe dla rocka industrialnego. Manipuluje brzmieniami i szuka pomysłów budujących na tej płycie słuchowe krajobrazy jego własnej, ponurej rzeczywistości. Muzyk ma swój świat, który prezentuje poprzez muzykę: od szybkiego industrialu z typowymi mocnymi brzmieniami po elektronikę z przesterowanymi gitarami. Ponure, atmosferyczne, niemal ambientowe ballady ("Void", "All Dies") mieszają się z kompozycjami przepełnionymi industrialem z manierycznie powtarzanymi zwrotkami ("Hail Mary", "Dust To Dust") i elektronicznymi, hałaśliwymi nagraniami inspirowanymi europopem i trance'm ("Anything", "Devil Inside"). W każdym z tych utworów pojawia się industrialowy "smaczek" wykorzystany w odpowiednim momencie. Nieodłączną cechą tej płyty jest umiejętnie budowane napięcia, wywołujące poczucie chaosu, strachu, niepewności, smutku, samotności czy izolacji. Utwory na albumie są nieprzywidywalne i ciągle czymś zaskakują. Dużą zaletą płyty jest to, że choć Skold wydał ją w 1996 roku brzmi ona bardzo nowocześnie, dlatego ci którzy nie znają roku wydania albumu mogą uznać go za coś nowego.

Wśród utworów z grubym podszyciem nieorganicznych, elektronicznych dźwięków, bezkompromisowej mocy, typowej industrialnej przestrzeni i niepowtarzalnego stylu na albumie znaleźć można także utwory pretendujące do miana rockowego przeboju ("Chaos", "Devil Inside."). Choć ciekawie zaaranżowane mają swą wadę, zastosowano w nich podobne pomysły, efekty i brzmienia z zachowanym tym samym metrum. Słuchając ich można mieć wrażenie, że to kontynuacja poprzedniego utworu, tyle, że z innym tytułem i słowami. Z przebojowych utworów na tej płycie wybija się singlowy "Neverland".

Warto także skupić się na tekstach tego albumu. Wsłuchując się w słowa utworów ma się wrażenie, że są napisane pod wpływem osobistych, niezbyt przyjemnych przeżyć muzyka. Album jest w pewnym sensie rozrachunkiem z trudnym etapem życia muzyka. Pod względem lirycznym płyta wypada naprawdę interesująco i na dobrym poziomie.

Nastrój, tematykę, teksty utworów tego albumu można zestawić i porównać do niewykorzystanych pomysłów i utworów w twórczości Trenta Reznora z Nine Inch Nails. Innym płyta może kojarzyć się albo z kontynuacją dokonań Skolda w zespole Shotgun Messiah (zwłaszcza na albumie "Violent New Breed"), którego członkiem był do 1993 kiedy zespół oficjalnie zakończył działalność, lub z grupą KMFDM, do której Skold dołączył rok po wydaniu solowego albumu. Z KMFDM nagrał w sumie trzy albumy: "Symbols" (1997), "Adios" (1999) i "Attak" (2002).

Przed posłuchaniem tej płyty warto choć po części zapoznać się z twórczością grup KMFDM, Shotgun Messiah (płyta "Violent New Breed"), OhGr. Fani industrialu innego niż ten nie znajdą raczej tu niczego co zachęciłoby przesłuchać ten album ponownie. Ci, którzy polubili industrial spod znaku zespołów wyżej wymienionych napewno znajdą na tej płycie coś dla siebie.

Wydawca: BMG Records (1996)
Komentarze
erosek : :twisted: Material dopracowany, bogato przedstawiony, szczegolowy, masa inf...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły