Wracać wciąż do domu Le Guin
Castle Party 2018
Recenzje :

Roman Kostrzewski - Woda

Pod koniec lutego na półki sklepów muzycznych trafił album Romana Kostrzewskiego "Woda". Jest to pierwsze dzieło z cyklu żywiołów. Efekty jego samodzielnej pracy różnią się od pozostałych płyt. Na ten album nie należy patrzyć stricte pod kątem muzycznym. Pozwólny się zatopić w klimacie Romana zapominając o technicznych smaczkach!
Dobrze, że nie wóda... Choć może i tak działać...

A teraz na poważnie - nowy album gwiazdora naszego rodzimego metalu przedstawia się bardzo interesująco. Po samym ściągnięciu demówek z oficjalnej strony Kostka nie spodziewałam się takiej różnorodności i co tu dużo mówić - magii. Na szczęście płyta słuchana w całości jest o niebo (piekło?) lepsza, wciąga do swojego świata. Otwiera ją dosyć zaskakujący kawałek "Wędrówka Chmurnika". Słychać na nim wpływy indiańskie, typowe zawodzenie jakiegoś szamana, a człowiek, który tego słucha, myśli - "O, zapowiada się coś mistycznego". I tak w istocie jest. Nie przekonuje mnie trochę ten motyw Indianów, lecz później płyta zmienia klimat.

"W Głębinach Wodnicy" to już piosenka, którą można kochać całym serduchem. "Masz swoją drogę, droga jak strumień. Błądzę za tobą, dotknąć nie umiem", śpiewa w nim Kostrzewski. Pamiętacie "Legendę Wyśnioną"? Tam znajdują się słowa "Choć raz twego światła, twego ciała, głęboko daj mi dotnąć". Widać nitkę ciągłości pomiędzy przeszłością muzyczną w Kacie a pracami solowymi.

Następnie w głośnikach gra "Giń Szybko i Giń". Tu spotykamy się z czymś w rodzaju jednoosobowego chóru gregoriańskiego. Niektórzy uważają tą ścieżkę za hymn płyty. Nie wiem czy się zgodzić, czy też nie. Na pewno jest to kawałek niesamowicie uduchowiony, jakby kwintesencją światopoglądu autora. Jednak jakby ukrywa się między resztą, co nie przeszkadza uznać go za najlepszy.

"Nawa Ratna" to już opowieść o "pływaniu wgłąb" artysty. I tutaj znów nasuwa mi się na myśl cytat z innej piosenki. Mowa o balladzie "Niewinność", w której zamieszczone są słowa "Szukam żył źródlanej wody - czystej krwi". Czy to zbieg okoliczności? Uważam, że okres Kata był połączeniem wszystkich żywiołów. Było tam trochę ognia, szaleńczego tempa, dumy, nieco wody, spokoju i czystości, ziemi, która wszystko razem wiązała i powietrza, chwili na oddech, przestrzenności dźwięków.

Teraz Kostrzewski tworzy muzykę jeszcze bardziej wysublimowaną, dojrzałą, lecz korzysta z twórczości i doświadczenia z pracy w zespole. Trochę własnej inwencji, wolności jaką jest działalność solowa i mamy esencję artysty. Na "Wodzie" pojawiło się więcej gitary akustystycznej, rytmu znanego z "Ballad". Jednak przede wszystkim "Woda" to świat niczym nie skrępowanej fantazji Romana. Uprzywilejowane zostały partie elektroniczne, dodające smaku utworom. Cały album ma już bardziej wydźwięk gotycki, niż metalowy. Świadczy o tym chociażby miarowy, dobrze słyszalny beat. Nie jestem zwoleniczką muzyki bardzo syntetycznej, ale Roman bardzo umiejętnie wybronił album - połączenie Kata i AlKATrazu. Słuchając go mam wrażenie jakbym zatapiała się w wodzie. I o to pewnie chodziło. Moża się zakochać w nim, to fakt. Cóż, "mnie jest płynąć, płynąć, płynąć", jak mawiał nasz polski wieszcz, Adam Mickiewicz. Ale znając Romana następna płyta też będzie niezapomniana.

Tracklista:

01. Wędrówka Chmurnika
02. W Głębinach Wodnicy
03. Żyj Szybko i Giń
04. Nava Ratna
05. Dwie Fontanny
06. Kielich Dla Mnie
07. Anioły Nocnych Burz
08. Ningiszzida
09. Dryfujący Estrogen
10. Kijanka

Wydawca: Mystic Production (2007)
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły