Paradoks
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Reaper - Hell Starts From An H

Vasi Valis – członek grup Namnambulu i Frozen Plasma, w czasie wolnym od future-popowych wojarzy sympatyzuje z nieco cięższymi odmianami mrocznej elektroniki. Na te okoliczność przywdziewa wdzięczne pseudo – Reaper – pod którym od paru ładnych lat działa czynnie na niemieckiej scenie dark electro starając się zaistnieć jako solowy artysta. Niestety aspiracje nie zawsze spotykają się z rzeczywistością czego w przypadku Niemca dowodzi pierwszy i jak dotąd jedyny dłuższy krążek zatytułowany "Hell starts with an H".


Niby wszystko jest w porządku – agresywny tytuł, jego geneza wyczuwalna w brzmieniu materiału, ogień (przynajmniej na okładce) i doświadczony klawiszowiec w roli kompozytora. Nic tylko usiąść i czekać aż fala masywnego electro-industrialu zaleje członki, w efekcie porywając ożywione ciało do tańca. I może tak jest... na samym początku, nim jeszcze zorientujemy się że coś musi być nie tak skoro któryś z rzędu utwór przez pierwsze 2 minuty rozwija się tylko po to by resztę czasu ciągnąć, niemal w ogóle nie zmienny wątek muzyczny aż do ostatnich sekund. Krótko mówiąc debiutancki album Reapera wieje nudą na kilometr. I cóż z tego że artysta skacze od dark electro do rythmic noise'u, od rythmic noise'u do industrial metalu i z powrotem skoro wciąż brzmi amatorsko i wtórnie? Zamiast urozmaicać krążek sprawia wrażenie jakby szukał wśród tych 17 kawałków (w całość wlicza się 5 remixów) własnego "ja".Muzyka w każdym wydaniu jest niezwykle oszczędna rytmicznie i bazuje z reguły na jednym motywie klawiszowym. I to wszystko, kupa czasu poświęcona – pożytku brak.
Oczywiście wśród zamieszczonych tu "średniaczków" nie brakuje utworów obdarzonych wpadającym w ucho beatem, czy miłą dla ucha pracą klawiszy. Sam kompozytor musi być zresztą tego świadom. Weźmy takie "Altum Silentum", wyróżniające się właśnie pod względem melodycznym, które rozciągnięto do 6 minut, co by słuchacz nie zapomniał. I tak znowu lądujemy na łopatkach powaleni nudą. Już lepiej wypada "Weltfremd" ale oczywiście z udziałem Suicide Commando. I można by tak jeszcze kilka razy, chwaląc popisy Niemca za jedno, ganiąc za drugie, pytanie tylko po co?
Na samym końcu plasują się gościnne popisy. Okazuje się że średnie remixy, średnich utworów, mimo wszystko ukazują je w lepszym świetle. Można by więc ponarzekać, że za mało przestrzeni muzycznej, że te nieszczęsne biciwa nadal kuleją, że mikserzy za mało znani, tylko że to i tak lepsza część tego "dzieła", a przynajmniej moment w którym wreszcie coś się dzieje.
Suma-sumarum z wielkich planów wyszły nici i "siewca śmierci" nie władował się z buciorami (i kosą!) w wąski jeszcze wówczas mainstream dark electro. Za szybko? Chyba tak, ostatecznie musi trochę minąć nim po tak wielkim skoku stylistycznym człowiek odnajdzie się w nowej estetyce. Bezapelacyjnie "Hell starts with an H" jednak nie jest tym momentem, ukazując artystyczne oblicze Reapera w niezbyt jaskrawym świetle.
Tracklista:
01. Intro02. Urnensand03. Das Grauen04. Twisted Trophy Hunter (feat. Mark Jackson)05. Altum Silentium06. Execusion of Your Mind07. Weltfremd (feat. Suicide Commando)08. Robuste Machine09. Memento Mori10. Totengraber 0711. Ancient Tragedy12. TTH 2.0 (feat. NVMPH)13. Urnesand (SAM rmx)14. Execution of Your Mind (Modulate rmx)15. Urnesand: Damonie (Painbastard rmx)16. Twisted Trophy Hunter (XP8 rmx)17. Urnesand (Schallfaktor rmx)
Wydawca: Infacted Records (2007)
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły