Paradoks
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Nightfall - Macabre Sunsets

Macabre Sunsets, Parade Into Centuries, Nightfall, gothic, doom metal, black metal

Moje pierwsze zderzenie z „Macabre Sunsets” było szokujące. Przez rok jaki minął od „Parade Into Centuries” Nightfall przeszedł bowiem znaczącą zmianę. Z gotyckiego doom metalu muzyka przeistoczyła się w pełen wściekłości i agresji black. Muszę przyznać, że długo musiałem oswajać się z tym albumem, zanim zdołałem się do niego przekonać. Na pierwszy rzut ucha jest on taki chamski, wręcz prymitywny. Dopiero spod pozoru chaotycznego łoskotu wyłania się piękno mrocznej i krwawej, greckiej nocy.

 

Jest to taki powrót do metalowych korzeni, choć przypomnę, że rok mamy dopiero 1993. Słychać tu pierwotną improwizację i naturalnie złą aurę. Brzmienie jest brudne i nie wygląda na przesadnie dopieszczane w studio. To samo wokale, którym daleko do jakichkolwiek prób śpiewu. Dominują srogie, wrzaskliwe partie i wzmacniające je grobowe ryki. Bije z tego dzikość i pewna taka niezdarność, przez którą ja sam, z początku nie mogłem się przebić. Dopiero za którymś razem dociera do człowieka, że tam, pod spodem, gitary cisną z totalnymi, melodyjnymi riffami. Że ta muzyka kryje w sobie moc emocji i makabrycznej estetyki. Że jest tu wspaniały, przerażający klimat, nakierowany przez doskonale dobrany tytuł i okładkę. Że to wszystko układa się w jakąś straszną sztukę, pełną niepokoju, grozy i tajemniczości. Nie na darmo też, w rozwijanej okładce, kryje się określenie war metal.

W tej całej atmosferze dużą rolę odgrywają klawisze, których kojące dźwięki kontrastują z surową pracą gitar. Nightfall nie zrezygnował z pewnej plastyczności i pod warstwą łomoczącej perkusji i ścian gitarowego bombardowania, znajduje się miejsce zarówno na solówki, jak i keyboardowe podkłady. Utwór tytułowy w ogóle jest instrumentalny i oparty na klawiszach, jest też sporo innych wstawek i chwilowych wyciszeń.

Do całej reszty dopasowane są też pełne złowrogiej mistyczności teksty. Każdy jest z adnotacją czym jest inspirowany, lub komu jest dedykowany. Dopełnia to całości, która tworzy swój zamknięty krąg. Jak ktoś chce znaleźć się nagle w zakamarkach starożytnego, śródziemnomorskiego miasta, ma do tego pełną możliwość. Wystarczy tylko wcisnąć play i poczekać aż krwistoczerwone słońce znajdzie się poza widnokręgiem. Zaczną się dziać dziwne rzeczy i piekielne rytuały, w czasie których nie należy spodziewać się nawet bladej poświaty księżyca.

 

Tracklista:

1. ΗΠΟΛΙC EAΛΩ (Odious)

2. Precious / All My Love Is Lost

3. As Your God Is Failing Once Again

4. Macabre Sunsets / Love Song For A Black Soul

5. Bitterness Leads Me To My Savior Death

6. Mother Of All Gods, Mother Of Mine

7. Poetry Of Death

8. Enormous / The Anthem Of Death

Wydawca: Holy Records (1993)

Ocena szkolna: 4+

Komentarze
zsamot : Słyszeliście kiedyś płytę skończenie doskonałą? Tak, to dw...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły