Wracać wciąż do domu Le Guin
Castle Party 2018
Recenzje :

Mindless Faith - Just Deafy

Po 5 latach na półki sklepów muzycznych ponownie trafia electro-industrial formacja Mindless Faith, za sprawą nowego wydawnictwa. Dokładnie 1 stycznia 2012 miała odbyła się premiera najnowszego długograja amerykanów - "Just Deafy". Zawsze miłe są takie powroty dla melomana bo świadczą że artystom wciąż się chce ciągnąć muzyczny żywot, a jeśli w dodatku owocują świeżymi pokładami energii przekłutej – w tym przypadku – w industrial wysokich lotów, to nic tylko chwytać CD-ka w łapki i poświrować przy tanecznych rytmach.

Początkami Mindless Faith sięga aż
1995 roku kiedy to ukazuje się płytka "Silence" na której
grupa prezentuje bardziej rockowe oblicze wciśnięte w tryby
przemysłowej maszynerii dźwięku. Ta stylówa towarzyszy im aż po
dziś dzień stanowiąc jedyny wspólny mianownik 11 kawałków
wypełniających "Just Deafy". To jednak tylko szkielet,
pierwsza linia dźwięku składających się na ten różnorodny
materiał, który jakby nie patrzeć brzmi naprawdę elektryzująco.

Jak świat światem tak amerykanie
zawsze próbowali swoich sił biorąc udział w bardziej lub mniej
udanych eksperymentach muzycznych. Za przykład niech posłuży
"Darkhall" czyli mroczne podejście do stylistyki
jamajskiego dancehall. Można? Można! Tak więc i tym razem
przygotujmy się na nieliche wygibasy stosowanych form muzycznych.
Weźmy taki "Next To Last" a nie wiadomo kiedy przed oczami
żywo stanie przesławne The Prodigy słynne z zamiłowania do
dubowo-rave'owych klimatów. Kawałek dalej przekalibrowany beat
miażdży dubstepowymi strukturami na modłę Angielską, zaś
"Corporati$m" ukazuje liryczne próby Jasona Sevanick'a w
rapcore'owych realiach.. I to pewnie nie koniec większych lub
mniejszych naleciałości z innych gałęzi elektronicznego drzewa
muzycznych gatunków, które celowo lub przypadkiem pominąłem celem
celebracji wreszcie talentu samego MF.

Tętniący mechaniczną energią "Just
Deafy" to cudowny początek roku nie tylko dla fanów grupy
która wzięła sobie wolne na 5 lat ale i całego świata miłośników
industrialnych form dźwięku. Opłacało się czekać aż Mindless
Faith podrasowane co rok dojrzewającą techniką electro-brzmień
puści w obieg swoje najnowsze dzieło nagrodzone szerokim uśmiechem
z pewnością wielu fanatyków podobnych klimatów.

Tracklista:


01. The Thirst

02. Love is A Dirty Word

03. Next To Last

04. Over The Fence

05. Corporati$m

06. No Saints Allowed

07. Mutually Assured Destruction

08. Indiscriminate Force

09 You Don't Know...

10. Undone

11. Vultures (Let Us Prey Mix)


Wydawca: AlterCulture (2012)

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły