Zadra
Paradoks
Recenzje :

Cultus Sanguine - Shadows' Blood

Cultus Sanguine, Monumentum, Carpatian Forest, Morbid Noizz Production, Candlelight Records, Shadows’ Blood, Mystic Production, doom metal, black metal

Cultus Sanguine powstał w Mediolanie w 1993 roku z inicjatywy, między innymi, członków Monumentum. Zespół nagrał w sumie trzy dema, a także udało im się zaistnieć splitem z Carpatian Forest, co ciekawe wydanym przez polską Morbid Noizz Production. Wszystko to spowodowało zainteresowanie Candlelight Records, za sprawą której, w 1997 roku, ukazał się debiutancki album „Shadows’ Blood”. W tym samym roku materiał wyszedł także na kasecie nakładem Mystic Production.

Cultus Sanguine to taki mix doom i black metalu. Całość jest smutna i posępna i ten właśnie klimat jest ich najbardziej charakterystyczną cechą. Wyraża się to przede wszystkim w płaczliwych wokalach. Lamentujący śpiew chwyta za serce swoją rozpaczliwością i ujmującą uczuciami stylistyką. Podniosłości nadają mu też klawisze, które jakby dodatkowo wznoszą te pieśni i stroją je w dostojeństwo. Wszystko to nabiera takiego teatralnego posmaku, którego najwięcej znajdziemy w surrealistycznym „Il Sangue”. Do starych scenografii i żałobnych nastrojów nastraja też okładka i zdjęcia wewnętrzne. Wszystkie o tematyce pogrzebowej, przedstawione na dawnych, pożółkłych fotografiach. Jeszcze przed rozpoczęciem słuchania odbiorca wprowadzony jest w grobowy nastrój, który nie opuszcza go do końca trwania płyty. Dodatkowo, w ostatniej części, są dwa dobre, paranoiczne intra, z obłędnymi głosami/modłami, które udanie pogłębiają klimat grozy. Pozytywnego zakończenia nie wróży też ostatni wokalny „Silent Tunes Of Falling Blood”: „Suicide. Suicide. Suicide”. (Tylko nie próbujcie tego w domu).

Ale „Shadows’ Blood” ma też swoją ostrzejszą, blackową stronę. Muzyka staje się wtedy intensywniejsza, gitary mocniejsze, a śpiew zmienia się w charkoczący skrzek. Wtedy też pojawiają się najmocniej wybijające się refreny w „Shadows’ Blood”, najbardziej przebojowym i chwytliwym „We Have No Mother” i „Lady Of Lies”. Te dwie warstwy przenikają i uzupełniają się nawzajem, a utwory zbudowane są z fragmentów nostalgicznych i następujących po nich wzmocnień.

Płyta może podobać się od samego początku, który wita przejmującym „The Calling Illusion” i trzeba przyznać, że potrafi utrzymać napięcie aż do samobójczego końca i pogrzebu w „Among Shadows”. Santa Maria weź go w swoją opiekę, Panie świeć nad jego duszą…

Tracklista:

01. The Calling Illusion

02. Il Sangue

03. Shadows’ Blood

04. We Have No Mother

05. The Graves Forgot My Name

06. Lady Of Lies

07. On These Nocturnal Wings

08. Le Tombe

09. Silent Tunes Of Falling Blood

10. Among Shadows

Wydawca: Candlelight Records (1997)

Ocena szkolna: 4+

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły