Castle Party 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Cryptic Tales - Anathema

Cryptic Tales, The Sign Of The Southern Cross, Carnage Records, Anathema, death metal, Peter, doom metal

Zespół Cryptic Tales powstał w 1989 roku w Przemyślu. Dwa lata później nagrali swoje pierwsze demo „The Sign Of The Southern Cross” i zaraz po nim załapali się na kontrakt z Carnage Records i pod tym szyldem wydali album „Anathema”. Znalazły się na nim dwa utwory z demówki i cztery nowe kompozycje. Tak więc tylko sześć kawałków, ale długich, dających razem czterdzieści minut muzyki.

Cechą charakterystyczną tego wydawnictwa jest to, że między numerami, a także na początek i koniec, są fragmenty akustyczne z pierwszoplanową gitarą i kontrabasem. Zdaje się, że są to rozpoczęcia lub zakończenia kolejnych utworów, ale czasem jest to tak zrobione, że nie do końca wiadomo, do którego kawałka dana wstawka należy i zdaje się być takim odrębnym przerywnikiem. Jest to jeden z powodów, że można nazwać tą muzykę doom/death metalem. Numery są długie i ciężkie, są fragmenty kiedy się nieźle rozpędzają, ale najczęściej płyną w raczej średnim tempie. Mają taki swój klimacik i dlatego Cryptic Tales wyróżniało się na tle ówczesnych polskich zespołów death metalowych. Na przykład kontrabas pojawia się też w „Voices Inside The Beast”, więc nie stanowi tylko dodatku między utworami. Są również klawisze. Wszystko to stanowi cechę charakterystyczną zespołu.

Trzeba jednak zaznaczyć, że muzyka jest grobowa i urozmaicające ją dodatki wcale nie powodują jej złagodnienia. Cały czas jest ponuro i piekielnie, co podsyca niski i bagienny growling. Najważniejsze jest to, że dużo jest tu ciekawego grania. Numery są rozbudowane i wiele w nich gitarowych zagrywek, przeplatanek i solówek, a także basowych aranżacji, skupiających się w interesujące kompozycje.

Typowo death metalowe, wypełnione okropnościami, teksty są strasznie pokaleczone dużą ilością błędów, a dodatkowo Peter śpiewa je niewyraźnie i jak tak się skupiłem na słowach to wydaje mi się, że w tamtym czasie z angielskim nie było u niego najlepiej. To jednak wydaje się mało ważne podczas słuchania, bo ogólnie wokal dobrze stapia się z muzyką i wszystko bardzo fajnie się układa. „Anathema” może nie jest szczytem muzycznego geniuszu i wydaje się, że całość jest dość prosta, a brzmienie może zbyt surowe, ale mimo tego jest to przyjemna produkcja i miło się jej słucha. Biorąc pod uwagę, że był to rok 1992 nabiera jeszcze dodatkowej wartości, gdyż zalicza się do pionierskich produkcji polskiego death metalu.

 

Tracklista:

01. Anathema   
02. Steeple of The Nightmare
03. Live In Vinnless
04. In Grave Rotting Is Slowly
05. Voices Inside The Beast   
06. Putrid Mutants

Wydawca: Carnage Records (1992)

Ocena szkolna: 4

Komentarze
zsamot : Pięknie, pięknie. Fajnie się czyta. ;) Warto posłuchać, klasyka, pełna...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły