Castle Party 2018
Zadra
Relacje :

Castle Party 2011, Bolków, (21.07.2011)

Castle Party, Castle Party 2011, RelacjaCastle Party, festiwal szeroko pojętej muzyki Dark Independent, narodził się w 1994 roku. Pierwszą edycję zrealizowano w Grodźcu, impreza trwała jeden dzień i zaprezentowało się na niej pięć zespołów. Dziś festiwal to już trzydniowa, koncertowa impreza poprzedzona dodatkowo występami DJskimi. Wydaje się jednak, że lata świetności festiwal ma już za sobą. Mimo postawienia przez organizatorów na pewniki, tegoroczna impreza cieszyła się o wiele niższa frekwencją.

edną z możliwych przyczyn, że impreza przyciągnęła w tym roku o wiele mniej osób, mogła być pogoda. Zapowiadane od tygodnia ulewne deszcze spowodowały, że już w czwartek na ulicach spotkać można było raczej niewiele osób, a cała mroczna brać skupiła się w klubach.



Piątkowe deszcze nie wróżyły niczego dobrego. Z zamku nadchodziły niepokojące wieści, że scena jest jeszcze nierozstawiona i mogą nastąpić pewne opóźnienia w koncertach. Około 15.00 wiadomo już było, że wszystkie koncerty nie maja szansy się odbyć. Niestety chaos informacyjny spowodował, że trudno było snuć jakiekolwiek plany co do dalszej części dnia. Ludzie odbywali pielgrzymki pod zamek i z powrotem, jednak większość z powodu pogody skupiła się pod arkadami na rynku lub po prostu pozostała na kwaterach. Wieczorem można już było się dowiedzieć, że definitywnie odwołane zostały wszystkie koncerty. Ponieważ na sobotę i niedzielę zaplanowano koncerty znanych i lubianych zespołów, jednak w większości powtórki z lat ubiegłych, większość ludzi przyjechała na występy piątkowe. Posiadaczom jednodniowych piątkowych biletów proponowano wymianę na inny dzień. Co było nonsensem, skoro mieli zaplanowaną podróż i noclegi związane z terminem piątkowym. Bardziej asertywnym udało się uzyskać zwrot pieniędzy. Posiadacze karnetów trzydniowych mogli też usłyszeć informację, że występy piątkowe są gratisowe, dlatego o żadnym zwrocie pieniędzy nie ma mowy. Cześć osób już zapowiadała przyjazd na przyszłoroczne „darmowe” występy. Jakość obsługi klienta w biurze festiwalowym mogła się równać jedynie z jakością obsługi w kasach PKP za czasów ciężkiej komuny. Wyglądało to, jakby osoby  tam zatrudnione, pracowały za karę i do tego z łapanki.



W piątkowy dzień odbyło się jednak kilka imprez w klubach oraz zapowiedziany koncert The Other Day w kościele. Dostać się na niego mogli w zasadzie jedynie ci, którzy z wyprzedzeniem wykupili osobne bilety. Poza tym odobył się zapowiedziany koncert Hieros Gamos w klubie Hacjenda oraz dodatkowo The Cuts. Imprezy do samego rana odbywały się także w Piwnicy oraz Sorrento, choć nastroje były raczej wisielcze. Wiele osób po prostu spakowało się i pojechało do domu.



Sobota powitała Bolków przyzwoita pogodą. Pocztą pantoflową rozeszły się też wiadomości, że scena stoi i dzisiejszego dnia koncerty się odbędą. Martwiły jedynie pustki na rynku  - zwykle podczas festiwalu bolkowski rynek był miejscem spotkań, wymiany poglądów i trunków. Tym razem było jednak trochę pustawo.

Pierwszym zespołem rozgrzewającym sobotnią bolkowską publiczność był Monolight. Kolejno po nim wystąpił Hetane, Blindead, Nosferatu i Zeraphine. Umbra Et Imago grała już wcześniej w Bolkowie i znana jest z kontrowersyjnych występów i bardzo ekscentrycznego show. Jednak tym razem publiczność nie podeszła do występu zbyt entuzjastycznie, a niepocieszony Mozart nie doczekał się nawet bisu. Dzień zamykał za to w dobrym stylu występ czarnego konia, którym jest Diary Of Dreams. Zespół zagrał sporo materiału ze swojej nowej płyty, a także swoje dotychczasowe, znane kawałki w doskonałych, gitarowych aranżacjach. Niespodzianką było wsparcie DOD na klawiszach Torbena Wendta z Dioramy.

Wieczór to kolejne afterparty i kolejny zawód. Organizatorom nie udało się utrzymać porządku w klubach. Oprócz festiwalowiczów na imprezy wdzierały się całe bandy miejscowych Drochów, których celem było zakłócenie spokojnego przebiegu imprezy. Doszło tez do kilku pobić, zarówno w klubach, jak i na opuszczonym rynku, gdzie musiała interweniować policja.



Na szczęście w niedzielę pogoda dopisała ponownie. Pierwszym zespołem, który pojawił się na bolkowskiej scenie był Reactor7X. Zespół nie wzbudził większego zainteresowania, a publiczność zgromadziła się na zamku w większej ilości dopiero na występie formacji Bratrstvo Luny. Wbrew pozorom okazało się, iż muzycy mają u nas licznych fanów. Szczególnie dobre wrażenie zrobiły gitary oraz ich performance. Zespół był bardzo przekonujący scenicznie i publiczność przyjęła go bardzo żywo.

Kolejnym, nieco słabszym projektem był Controlled Collapse. Braki muzyczne zespół nadrabiał za to bardzo dobrym kontaktem z publicznością.

Przyszedł czas na pierwsze gwiazdy tego wieczoru. Pierwszy w kolejności wystąpił Dope Stars Inc. Włosi znani są bardziej ze swoich licznych fanek, ale i muzycznie wypadli nienajgorzej.

Trzy ostatnie koncerty należały już do gigantów. Dioramy przedstawiać nie trzeba. Zespół dał jeden z lepszych koncertów tegorocznego festiwalu, a pod scenę nie sposób było się dopchać. Fani Dioramy mogli czuć się usatysfakcjonowaniu. Zespół zagrał przekrojowo, prezentując po trochę utworów z każdej płyty, w tym sporo z najnowszej, niegranej jeszcze przez nich w naszym kraju, „Cuber”.

Po Dioramie na scenę wyskoczył Van Roy z Suicide Commando, a wśród publiczności zaczęło się istne szaleństwo. Znów podejście do przodu graniczyło z cudem, a pod sceną towarzystwo było mocno roztańczone.

Koncert Project Pitchfork był mocno rozczarowujący. Zespół zagrał krótko, bez bisów, a wokalista był, co najmniej, zmęczony. Dało się też zauważyć zmęczenie publiczności. Dziedziniec zamku już widocznie opustoszał, a uczestnicy festiwalu rozeszli się po klubach na ostatnie afterparty.



Castle Party coraz bardziej staje się imprezą, na którą przyjeżdża się, by spotkać znajomych, a nie by spędzać czas na koncertach. Coraz więcej osób przyjeżdża na festiwal bez kupowania biletów na koncerty.

Niestety miejsce staje się coraz bardziej nieprzyjazne. Ceny kwater rosną w tempie +20% rocznie za warunki często bardzo kiepskie. Sam festiwal staje się tez drogi w porównaniu z imprezami zachodnich sąsiadów, które nasi Goci coraz częściej wybierają.



Fotorelacja: http://www.darkplanet.pl/gallery/photo/113165



Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Fotorelacja

Castle Party 2011 - Fotorelacja

Podobne artykuły