Wracać wciąż do domu Le Guin
Castle Party 2020
Recenzje :

Anima Damnata - Nefarious Seed Grows To Bring Forth Supremacy Of The Beast

Nefarious Seed Grows To Bring Forth Supremacy Of The Beast, Anima Damnata

O rany. Ten tytuł jest tak długi, że nie zmieścił się na grzbiecie płyty. Ostatnie cztery słowa trzeba było zastąpić trzema kropkami, a przecież i tak jest krótszy od dotychczasowych. Ale to jeszcze nic. Obraz z okładki przedstawia narodziny diabła i robi się naprawdę groźnie. Ale i to jeszcze nic. Wszystko co najgorsze nadchodzi wraz z odpaleniem „Nefarious Seed Grows To Bring Forth Supremacy Of The Beast” – trzeciej płyty Anima Damnata.

Skóry, ćwieki, naboje, łańcuchy, kolce, maski gazowe, czaszka, rogi, stuła i Szatan. Całe mnóstwo Szatana. Anima Damnata jest tak diabelska, że nawet sam Diabeł mógłby od niej pobierać nauki. Szczególnie ten nowonarodzony, który przyjaźnie szczerzy się z wewnętrznej części okładki i swoją, jeszcze wiotką, rączką już wykonuje taki ruch jakby co najmniej chciał kogoś udusić. No, w takim towarzystwie Ziemia na pewno lekką mu będzie, a i do ululania znajdzie się parę kojących kołysanek. A te w liczbie dziesięciu spadają na człowieka jak worek wibrujących kamieni. Leży więc taki przygnieciony nieszczęśnik w kałuży własnych wydzielin i stanowi znakomitą pożywkę dla najobrzydliwszych sił piekielnych, które z upodobaniem maltretują go perkusyjnymi pałami, chłoszczą gitarowym rumorem i wyszydzają rykliwymi wyziewami. Kołysanki nie mają wprawdzie żadnej melodii, ale kogo by to obchodziło, skoro świetnie się przy nich skacze po głowie i tańczy w przelewającej się siarką euforii, a także dokonuje odrażających aktów seksualnych. Wszystko jest bardzo szybkie, maksymalnie intensywne i nadźgane nieprawdopodobną ilością uderzeń na sekundę.

W takich warunkach ciężko by więc było mówić o poszczególnych kawałkach, skoro z każdej strony wpierdol i gdzie się nie pójdzie to trzeba trzymać się za głowę. Na upartego można wychwycić refreny w „Uprising Lucifer”, „Numinous Ascension Into A Black Hole” i pewnie gdzieś jeszcze tylko po co? Lepiej stanąć w narożniku trzymając mocno gardę i starać się wytrwać aż do końca „Void Of The Abyss”, kiedy to i tak wszystko pogrąży się w piekielnych czeluściach.

Tracklista:

01. The Promethean Blood
02. Praise The Fall Of God
03. Uprising Lucifer
04. Through Abomination ‚Till Ecstasy
05. I Hail His Name
06. Your Life Is Cursed
07. Numinous Ascension Into A Black Hole
08. His Light Shines Upon Me
09. Blend Into Satan
10. Void Of The Abyss

Wydawca: Godz Of War Productions (2017)

Ocena szkolna: 4+

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły