Choć zima byÅ‚a tÄ™ga i sroga, że aż strach byÅ‚o siusiać na dworze (rzeczywiÅ›cie, w tym roku byÅ‚o maÅ‚o żółtego Å›niegu), a i wypicie gorÄ…cej herbaty groziÅ‚o szokiem termicznym, to dÅ‚ugie wieczory spÄ™dzone w domu przy dźwiÄ™kach najnowszych dokonaÅ„ ulubionych i mniej ulubionych formacji na pewno nie poszÅ‚y na marne – koniec ubiegÅ‚ego roku i poczÄ…tek nowego przyniósÅ‚ co najmniej kilka godnych uwagi pozycji. Teraz mrozy puszczajÄ…, sÅ‚oneczko wychodzi, a wiÄ™c nie pozostaje nic innego jak wrzucić jakieÅ› nowoÅ›ci na mp3 i udać spacer do sklepu, aby zakupić upragnione pozycje do pÅ‚ytoteki.
Tymczasem zapraszam do lektury i przeglądu ważniejszych wydawncitw, które ujrzały światło dzienne w ostatnich dwóch miesiącach i końcówce ubiegłego roku.
Abigor - Time Is the Sulphur in the Veins of the Saint (End All Life Productions)Trzy lata kazali nam czekać Austriacy z Abigor na nastÄ™pcÄ™ sÅ‚abego “Fractal Possession”. Na „Time Is the Sulphur in the Veins of the Saint” sÅ‚adaja sie zaledwie dwa, ale za to blisko 20-minutowe utwory. Trzeba powiedzieć jednak, że trio dostarczyÅ‚o materiaÅ‚ co najmniej intrygujÄ…cy. Black
metalowe korzenie mocno zakwitły ambientowo-industrialnymi pąkami dając w efekcie bardzo mroczny, oryginalny muzyczny pejzaż, któremu niestety niejednokrotnie brakuje spójności, przez co płyta jawi się jako nieskładny zlepek bardzo dobrych pomysłów.
Ocena: 6/10 (
Harlequin)
Aeternam – Disciples Of The Unseen (Metal Blade)Jak siÄ™ okazuje, kanadyjska scenÄ™
metalowa to nie tylko techniczne Å‚ojenie. Choć debiutancki album Aeternam zatytuÅ‚owany „Disciples Of The Unseen” jak najbardziej wpasowuje siÄ™ w death
metalową konwencję, to jednak jest to granie relatywnie proste pod każdym względem. Kwintet z Quebec dostarczył porcje nowoczesnego, dynamicznego, dość brutalnego śmierć
metalu z elementami symfonicznego, folkowego i progresywnego grania – jest tu odrobina wpÅ‚ywów Nile (oczywiscie nie na takim poziomie), Scar Symmetry i Dark Tranquillity. Nie ma tu krzty oryginalnoÅ›ci, ale pÅ‚yty sÅ‚ucha siÄ™ przyjemnie, bez wiÄ™kszych zgrzytów.
Ocena: 6/10 (
Harlequin)
Animations – Reset Your Soul (pÅ‚yta wydana przez zespół)Animations – grupa okreÅ›lana mianem polskiego Liquid Tension Experiment powraca oto z nowym albumem, który stylistycznie ma być bardziej zbliżony do konwencjonalnego prog
metalu. „Reset Your Soul” jednak w żadnym wypadku nie jest progresywnym gniotem jakiego wiele obecnie na rynku. Grupa udanie łączy w swojej twórczoÅ›ci subtelność i melodykÄ™ Rush z nowoczesnym podejÅ›ciem prezentowanym choćby przez Circus Maximus – intrygujÄ…ce melodie, niezÅ‚y wokal, nienaganne galopady instrumentalne bez zbÄ™dnego patosu. KoÅ„cowy efekt jest taki, że Animations, choć nie posiada wÅ‚asnego stylu, to oferuje dobrze napisane kompozycje okraszone instrumentarium na bardzo wysokim poziomie. Åšwietne uzupeÅ‚nienie kolekcji dla fana progresywnego grania.
Ocena: 7/10 (
Harlequin)
Annotations Of An Autopsy – II: The Reign Of Darkness (Nuclear Blast)
Annotations Of An Autopsy to kolejna formacja, która próbuje sił w graniu brutalnego death
metalu. Drugie podejÅ›cie w postaci „II: The Reign Of Darkness” jest przyzwoite, choć nie rokuje temu, aby grupa siÄ™ wybiÅ‚a. Solidnie zagrany brutalny death
metal ze sporą ilością zmian tempa, nienaganny technicznie, ale kompletnie pozbawiony oryginalności. Do tego wybitnie przesterowane brzmienie zabija naturalność tych dźwięków. Poprawny album i nic więcej.
Ocena: 5/10 (
Harlequin)
Arsis – Starve For The Devil (Nuclear Blast)Z takimi pÅ‚ytami jak “Starve For The Devil” wstyd do ludu wychodzić. Z zespoÅ‚u, który oczarowaÅ‚ Å›wiat debiutanckim „A Celebration Of Guilt” pozostaÅ‚y mżonki. Czwarty twór Arsis zamiast hoÅ‚dować wypracowanego melo/tech-death
metalowej formule, coraz niebezpieczniej zbliża się do heavy
metalu w tym najbardziej tandetnym wydaniu. Melodyjni wypolerowane jak pupcia niemowlaka, kompozycje coraz bardziej oszczÄ™dne i odchudzone z ognia. Co by nie mówić – tytuÅ‚ „Starve For The Devil” dobrze oddaje zawartość tej pÅ‚yty – głód za muzycznym szatanem po przesÅ‚uchaniu tej pÅ‚yty bÄ™dzie wiÄ™kszy niż w Etiopii za chlebem.
Ocena: 2/10 (
Harlequin)
Bayley Blaze – Promise And Terror (Blaze Bayley Recordings)Czego by nie mówić o Blazie Bayley – czy jest dobrym wokalistÄ… czy też nie – to zawsze ciążyć bÄ™dzie na nim opinia najgorszego wokalisty Iron Maiden. Choć jego solowe albumy cieszÄ… siÄ™ coraz wiÄ™kszym uznaniem, to po zapoznaniu siÄ™ z najnowszÄ… propozycjÄ… muzyka zatytuÅ‚owanÄ… „Promise And Terror” nigdzie nie mogÅ‚em znaleźć podstaw do kredytu zaufania jakim muzyk zaczÄ…Å‚ być darzony. PierwszorzÄ™dnÄ… rolÄ™ odgrywa tu kiepski wokal, a mdÅ‚e melodie i jaÅ‚owe kompozycje dopeÅ‚niajÄ… negatywnego obrazu tego albumu. Blaze powinien zasiąść w domu posÅ‚uchać sobie trochÄ™ Saxon, aby wiedzieć jak pisać dobre heavy
metalowe numery.
Ocena; 2/10 (
Harlequin)
Borknagar – Universal (Indie)Borknagar to uznana marka w black
metalowym Å›wiatku. Po licznych roszadach personalnych i czterech latach od wydania „Origin” Norwegowie powracajÄ… z nowym albumem „Universal”. PÅ‚yta prezentuje osiem Å›wieżych kompozycji, w których muzycy w jeszcze wiÄ™kszym stopniu eksplorujÄ… prog
metalowe poletko, nie rezygnujÄ…c jednoczeÅ›nie ze blackowych i folkowych tradycji. W efekcie, od strony muzycznej otrzymaliÅ›my najbardziej urozmaicony i spójny materiaÅ‚ grupy. ZabrakÅ‚o mi jednak na tej pÅ‚ycie życia – intrygujÄ…cych melodii, zmian nastroju, które towarzyszyÅ‚y kompozycjom choćby na „Empiricism”. W efekcie „Universal” jawi siÄ™ jedynie jako dobry, a nawet bardzo dobry rzemieÅ›lniczo album, ale takÄ… formacjÄ™ jak Borknagar stać na wiÄ™cej niż na rzemieÅ›lnictwo.
Ocena: 7/10 (
Harlequin)
Crematory – Infinity (Massacre)„Infinity” to już 11 album niemieckiego Crematory. Zważywszy na fakt, że kolejne albumy grupy sÄ… do siebie bardzo podobne stylistycznie, to i szum wokół zespoÅ‚u jest coraz mniejszy. Nic wiÄ™c dziwnego, że o wydaniu „Infinity” pisze siÄ™ relatywnie niewiele. Fani zaÅ› dostali kolejnÄ… porcjÄ™ tzw. „gothic”
metalu, jakim Niemcy szafujÄ… od lat – sÄ… melodyjne refreny, jest nienachalny, niezbyt brutalny growling, jest trochÄ™ klawiszy i subtelnych melodii i okreÅ›lona doza smutów. Mnie ta konwencja coraz bardziej mÄ™czy, dlatego nie odnajdujÄ™ w „Infinity” krzty muzycznego entuzjazmu, choć pÅ‚ycie nie można zbyt wiele zarzucić. Dla mnie zbyt beznamiÄ™tne.
Ocena: 5/10 (
Harlequin)
Dark Tranquillity – We Are The Void (Century Media)Szwedzcy melo-death
metalowcy z Dark Tranquillity za sprawÄ… najnowszego albumu “We Are The Void” postawili sÅ‚uchacza przed nie lada wyzwaniem. W zasadzie od czasu wydania „Haven” grupa systematycznie eksplorowaÅ‚a melodyjny death
metal z mnóstwem elektroniki, tymczasem najnowszy twór zespoÅ‚u jest próbÄ… powrotu do korzeni. I tutaj pytanie czy udanÄ… – jak dla mnie zdecydowanie nie. PÅ‚yta jest surowa, sÅ‚ychać echa „The Gallery” i „The Mind’s I”, ale z drugiej strony pÅ‚askie brzmienie, i wszechobecna elektronika zabijajÄ… tego pierwotnego ducha zespoÅ‚u jednoczeÅ›nie nie przynoszÄ…c hitów na miarÄ™ „The Final Resistance” czy „Feast Of Burden”. CaÅ‚oÅ›ciowo „We Are The Void” jawi siÄ™ jako wydawnictwo pÅ‚ytkie, niespójne i wielce niedopracowane.
Ocena: 4/10 (
Harlequin)
Deathbound – Non Compos Mentis (Dynamic Arts)FiÅ„scy grindcorowcy z Deathbound atakujÄ… Å›winiaczki po raz czwarty i trzeba przyznać, że z pÅ‚yty na pÅ‚ytÄ™ robiÄ… to coraz lepiej. „Non Compos Mentis” nosi w sobie znamiona oldskullowej prostoty spod znaku Impetigo jak i nowoczesnoÅ›ci Nasum czy Rotten Sound. Choć wciąż nie jest to poziom, który pozwala Skandynawom wbić siÄ™ do czołówki gatunku, to pÅ‚ycie zbyt wiele zarzucić nie można. Solidny grind, którego mozna posÅ‚uchać jeÅ›li pod rÄ™ka nie ma niczego lepszego.
Ocena: 6/10 (
Harlequin)
Deva Sarah Jezebel – A Sign Of Decline (Rising)Sarah Jezebel Deva – wokalistka znana z wystÄ™pów w takich formacjach jak Cradle Of Filth, Therion czy Antgoria, wÅ‚aÅ›nie debiutuje autorskim albumem „A Sign Of Decline”. Zebrane doÅ›wiadczenia przeÅ‚ożyÅ‚y siÄ™ na zawartość, gdyż pÅ‚yta jako caÅ‚ość w ogóle nie trzyma siÄ™ kupy – raz jest bardziej symfonicznie, gdzie niegdzie uraczyly operowaych wokaliz, by w innych fragmentach mieć do czynienia z pseudogotyckim pitoleniem przypominajÄ…cym wymizerniałą wersjÄ™ Flowing Tears. SÅ‚abo.
Ocena: 4/10 (
Harlequin)
Divinity – The Singularity (pÅ‚yta wydana przez zespół)Divinity to kolejny reprezentant death
metalowego Å‚ojenia z Kanady. Wydany bezpoÅ›redni przez zespół album „The Singularity” jest drugim wydawnictwem tej formacji i nakazuje raczej różowo patrzeć na przyszłą karierÄ™ zespoÅ‚u. Grupa serwuje techniczne, ale i zarazem dość melodyjne granie. Mnóstwo tu progresywnych pasaży i industrialnych, townsendowych wstawek. Nie zawsze jest to granie spójne i trzymajÄ…ce w napiÄ™ciu, ale na nudÄ™ na pewno narzekać nie można. NiewÄ…tpie, że na kolejnych wydawnictwach grupa pokaże jeszcze wiÄ™ksze pazurki.
Ocena: 7/10 (
Harlequin)
Dream Evil – In The Night (Century Media)Nie sÄ…dziÅ‚em, że piÄ…ty rodziaÅ‚ twórczosci Dream Evil - jednej z najlepszych współczesnych kapel heavy
metalowych tak bardzo rozczaruje. „In The Night” choć bardzo skutecznie czerpie wzorce z twórczoÅ›ci Accept i Judas Priest, to zapomniaÅ‚o tym razem, że heavy
metal powinien być naszpikowany ogniem, który napawa
metalowe serce optymizmem. Tutaj zdecydowanie tego zabrakÅ‚o – dostaliÅ›my 12 poprawnych piosenek, które przelatujÄ… przez sÅ‚uchacza jak woda nie pozostawiajÄ…c po sobie Å›ladu. Niestety – to nie jest ta klasa co „Dragonslayer” czy „The Book Of Heavy
Metal”.
Ocena: 5/10 (
Harlequin)
Eluveitie – Everything Remains As It Never Was (Nuclear Blast)Poprzedni album folk
metalowego Eluveitie zebraÅ‚ dość skrajne opnie. W przypadku najnowszego albumu zatytuÅ‚owanego „Everything Remains As It Never Was” muzycy zapowiadali, że bÄ™dzie to najbardziej
metalowy album grupy. Po zapoznaniu siÄ™ z zawartoÅ›ciÄ… ciężko siÄ™ z tym nie zgodzić – tyle, że tym razem niewiele tu folku, a zdecydowanie za dużo
metalowego haÅ‚asu. Celowo używam sÅ‚owa „haÅ‚as”, bo brzmienie pozbawione jest selektywnoÅ›ci, a muzycznie bliższe jest to melodyjnemu death
metalowi z elementami folkowymi spod znaku Finntroll, przy czym Finowi piszÄ… o wiele bardziej poukÅ‚adane i barwne utwory. „Everything Remains As It Never Was” wzbudziÅ‚ raczej mój niesmak – dla mnie nic siÄ™ tu kupy nie trzyma.
Ocena: 4/10 (
Harlequin)
Fear Factory – Mechanize (Candlelight/AFM)Wyrodny bÄ™kart Dino Cazares powróciÅ‚ ! Co prawda już bez Raymonda Herrery za zastawem perkusyjnym, ale za to z genialnym Genem Hoglanem, Fear Factory powraca z nowym materiaÅ‚em, który zmieli Wasze mózgi na papkÄ™. Grupa bez owijania w baweÅ‚nÄ™ nagraÅ‚a to co potrafi robić najlepiej, czy miażdżący industrial
metal peÅ‚en szarpanych riffów i dziwacznej rytmiki. „Mechanize” czaruje głębiÄ… brzmienia, ciężarem, monstrualna dawkÄ… energii i agresji, a przede wszystkim wyjÄ…tkowo równym poziomem – tym, czego brakowaÅ‚o kilku ostatnim pÅ‚ytom tej formacji. Może i nie jest to głębokie granie, ale na imprezÄ™ bÄ™dzie to strzaÅ‚ w dziesiÄ…tkÄ™.
Ocena: 8/10 (
Harlequin)
Finntroll – Nifelvind (Century Media)Juz od 13 lat finska horda Finntroll bawi sÅ‚uchaczy swoim ekstremalnym folkiem. Nie inaczej jest w przypadku Å›wieżutkiego „Nifelvind”. Grupa dalej hoÅ‚duje wypracowanej przez laty konwencji. Mamy wiec melodyjne death/black
metalowe kawaÅ‚ki okraszone potężnÄ… dawkÄ… folkowych melodii i bitewnych okrzyków, do których grupa nas przyzwyczaiÅ‚a. Na „Nifelvind” nie ma absolutnie żadnych stylistycznych nowoÅ›ci – Ci, którzy kochali zespół przedtem, bÄ™dÄ… dalej paÅ‚ać do niego uwielbieniem, Ci, na których muzyka Finów wrażenia nie robiÅ‚a, na pewno nie zostanÄ… nagle oczarowani. Panowie z Finntroll po prostu zrobili to co potrafiÄ… robić najlepiej i zrobili to dobrze.
Ocena: 7/10 (
Harlequin)
Gamma Ray – To The Metal (Edel Music)Ekipa Kai Hansena od blisko 20 lat godnie kultywuje tradycne przed laty wypracowanÄ… przez Helloween. Nie inaczej jest z najnowszym albumem grupy „To The
Metal”, tyle, że pÅ‚yta potwierdza sÅ‚aba formÄ™ zespoÅ‚u w ostatnich latach. MdÅ‚e melodie, utwory pozbawione ognia i pazura, zdecydowanie bez charakteru. Sytuacji nie ratujÄ… nawet wyÅ›mienite jak zawsze sola Kai Hansena. Lepiej jednak jest odÅ›wieżyc sobie „Land Of The Free”, czy „Powerplant”.
Cena: 4/10 (
Harlequin)
Grave Miasma – Exalted Emanation EP (Sepulchral Voice)Takie pÅ‚yty nie trafiajÄ… siÄ™ czÄ™sto. Grave Miasma to nowy szyld brytyjskiego Goat Molestor, który wÅ‚aÅ›nie debiutuje EPkÄ… „Exalted Emanation”. Grupa znana z widowiskowych wystÄ™pów osnutych mocno okultystyczna oprawÄ… dostarczyÅ‚a równie intrygujÄ…ce wydawnictwo – „Exalted Emanation” to 35 minut death
metal prosto z grobu. Wystarczy zgasić Å›wiatÅ‚o i monitor, aby sie przekonać, że „Exalted Emanation” to najbardziej „grobowy” abym death
metalowy od czasów wydanego w 1990 roku przez Entombed „Left Hand Path”. Tutaj nie stawia siÄ™ punktów za technikÄ™ i róznorodność pomysłów – dusza tej muzyki mówi sama za siebie.
Ocena: 8/10 (
Harlequin)
Heathen – The Evolution Of Chaos (Mascot)Takiego powrotu chyba nikt siÄ™ nie spodziewaÅ‚ ! Choć Heathen thrash
metalowym pierwszoligowcem nigdy nie byÅ‚, to jakoÅ›ciowe albumy nagrywaÅ‚. „The Evolution Of Chaos” to pierwszy od 19 lat studyjny album grupy, który zdecydowanie powinien postawić Lee Altusa i jego ekipÄ™ na piedestale współczesnego thrashu – oldschool peÅ‚na gÄ™bÄ… – ciÄ™ta, szybkie riffy, Å›wietne solówki, rozbudowane kompozycje i heavy
metalowy wokal wrÄ™cz nakazujÄ… stwierdzić, ze mamy do czynienia z jednym z najlepszych, jak nie najlepszym thrashowym albumem ostatnich lat. Tylko ten manowarowy „A Hero’s Welcome” pasuje tu jak pięść do nosa.
Ocena: 8/10 (
Harlequin)
High On Fire – Snakes For The Divine (E1 Music)Każda kolejna pÅ‚ytka High On Fire to nie lada wydarzenie dla miÅ‚oÅ›ników stoner
metalu. Nie inaczej jest zapewne w przypadku „Snakes For The Divine”, choć po przesÅ‚uchaniu tej pÅ‚yty mam wrażenie, że tym razem grupa nie sprostaÅ‚a do koÅ„ca zadaniu. PÅ‚ycie przede wszystkim brakuje Å›wieżoÅ›ci, którÄ… miaÅ‚ w sobie poprzedni album „Death Is The Communion”. WytÅ‚umione brzmienie pÅ‚yty, niezbyt kreatywne riffy, nieciekawe melodie i energia, a raczej jej brak nakazujÄ… stwierdzić, że „Snakes For The Divine” to album rozczarowujÄ…cy.
Ocena: 4/10 (
Harlequin)
Ihsahn – After (Candlelight)Emperorowy syn marnotrawny Ihsahn powraca ze swoim trzecim solowym wydawnictwem i od razu trzeba przyznać, że wydawnictwo okraszone tytuÅ‚em „After” doskonale oddaje jego zawartość. Ihsahn poszedÅ‚ z progresja kilka kroków do przodu wprowadzajÄ…c do swojej twórczoÅ›ci saksofon jako równorzÄ™dny instrument. O umiejÄ™tnoÅ›ciach kompozytorskich tego muzyka wypowiadać siÄ™ nie trzeba chyba, ale jeÅ›li dodamy, że za pracÄ™ sekcji rytmicznej odpowiada arcygenialny duet Lars Norberg/Asgeir Mickelson, to Å›miaÅ‚o można przewidzieć, że muzyka do najprostszych w odbiorze należeć nie bÄ™dzie. I tak też jest – może brakuje tu
metalowego tupniÄ™cia, ale zÅ‚ożoność kompozycji i ich pomysÅ‚owość gwarantujÄ…, że „After” trzeba bÄ™dzie trawić bardzo dÅ‚ugo.
Ocena: 8/10 (
Harlequin)
In Mourning – Monolith (Pulverised)„Monolith” to drugi album szwedzkiego In Mourning. Grupa zachwyciÅ‚a Å›wiat debiutanckim “Shrouded Divine” zgrabnie łączÄ…c to, co najpiÄ™kniejsze w twórczoÅ›ci Agalloch, Katatonii czy Anathemy. Drugie dziecko tej formacji to zupeÅ‚nie inna bajka – grupa poszÅ‚a w kierunku progresywnego, melodyjnego death
metalu w stylu Insomnium czy Scar Symmtry, przy czym efekt koÅ„cowy jest lepszy niż w przypadku wymienionych formacji. SÄ™k jednak w tym, że In Mourning nie ma w sobie krzty oryginalnoÅ›ci i głębi – przyjemne, poprawne granie, o którym jednak siÄ™ dość szybko zapomina.
Ocena: 6/10 (
Harlequin)
Jack Slater – Extinction Aftermath (Unundeux)SÅ‚yszÄ…c “Jack Slater” kojarzy mi siÄ™ jedynie grany przez Arnolda Schwarzeneggera główny bohater filmu „Bohater Ostatniej Akcji”. Niemiecki brutal/tech death
metalowy zespół o nazwie nawiÄ…zujÄ…cej do tej postaci, choć na muzycznym rynku dziaÅ‚a od 15 lat, to jeszcze nie zdążyÅ‚ siÄ™ wybić. Zapewne nie zmieni tego także najnowszy krążek grupy „Extinction Aftermath”, na którym formacja serwuje porcjÄ™ solidnego, technicznego deathcore’a, która niestety w żaden sposób nie wyróżnia siÄ™ z szeregu kapel paÅ‚ajÄ…cych siÄ™ podobnym graniem. Pozycja tylko dla maniaków gatunku.
Ocena: 5/10 (
Harlequin)
Mnemic – Sons Of The System (Nuclear Blast)“Sons Of The System”, czyli najnowsze dziecko duÅ„skiego Mnemic uosabia wszystko to, co najgorsze w
metalcorze. Płyta na mocno przesterowane, nieczytelne brzmienie, utwory są schematyczne do bólu i mają świeżość skarpet wytrawnego piłkarza. Darcie ryja w zwrotkach, melodyjne refreny, beznamiętne shreddy przeplatane zwolnieniami, a wszystko przewidywalne do zrzygania. Nuda, nuda, nuda.
Ocena: 3/10 (
Harlequin)
Orphaned Land – The Never Ending Way Of ORwarriOR (Century Media)Sześć lat kazaÅ‚ nam czekać izraelski Orphaned Land na nastÄ™pcÄ™ osÅ‚awionego “Mabool”. To, że grupa wypada cienko na koncertach to wiadomo, ale studio to zupeÅ‚na inna bajka. „The Never Ending Story Of ORwarriOR” to kolejna porcja progresywnego death
metalu z całym mnóstwem żydowskiego folku i po raz wtóry wysokiej próby. Tym razem konceptem jest historia wojownika o dobro i jego nieustająca walka ze złem. 14 kawałków tu zawartych nie przebija jednak poziomem poprzedniego albumu, a i muzycznie zbyt wiele nowego tu nie uraczymy. Niejednokrotnie kawałki się dłużą, choć kunsztu melodycznego nie można im odmówić. Izraelici raczej trzymają się wypracowanego stylu i wychodzi im to dobrze, ale bez fajerwerków
Ocena: 7/10 (
Harlequin)
Ov Hell – The Underworld Regime (Indie)“The Underworld Regime” to debiutancki album black
metalowej supergrupy, której skłąd tworzą Shagrath (Dimmu Borgir), King ()Gorgoroth), Teloch (Gorgoroth, 1349), Ice Dale (Enslaved) oraz Frost (Satyricon). Założeniem muzyków było wrócenie do korzeni black
metalu i nagranie arcysurowego, „klasycznego” materiaÅ‚u. Cel siÄ™ nie powiódÅ‚ – utwory sÄ… dalekie od klasycznoÅ›ci, brzmienie jest pÅ‚askie, ale nowoczesne, klimatu zero, zbyt dużo melodii, a za maÅ‚o blackowego prostactwa. Muzyka Ov Hell bardziej przypomina wielce odchudzonÄ… twórczość Dimmu Borgir niż przenosi sÅ‚uchacza 20 lat wstecz do mroźnej Norwegii. Klapa na caÅ‚ej linii – zwÅ‚aszcza jeÅ›li spojrzymy na line-up.
Ocena: 4/10 (
Harlequin)
Overkill – Ironbound (Nuclear Blast)PatrzÄ…c na dokonania Overkill z ostatnich 15 lat, ciężko mi byÅ‚o zachwycić siÄ™ którymkolwiek albumem Nowojorczyków. Choć „Killbox 13” uznawaÅ‚em jeszcze za udany album, to po „Ironbound”, który miaÅ‚ być powrotem do korzeni nie spodziewaÅ‚em siÄ™ zbyt wiele. Tymczasem muzycy Overkill sÅ‚owa dotrzymali i nagrali siarczysty album w stylu „The Years Of Decay” czy nawet „Horrorscope”. Niby nic odkrywczego, ale jest tu wystarczajÄ…co miÄ™sa i energii, aby obdzielić inne wydawnictwa, którym tego brakuje. Muzycy Overkill Å‚apiÄ… drugÄ… mÅ‚odość. Polecam, bo to jeden z najlepszych albumów tej grupy.
Ocena: 8/10 (
Harlequin)
Rage – Strings To A Web (Nuclear Blast)Które to już wydawnictwo niemieckiego Rage ... można stracić rachubÄ™. W grunt jednak, że starzy wyjadacze nie tracÄ… formy dostarczajÄ…c kolejna porcjÄ™ dobrego, klasycznego heavy
metalu. Nie ma tu absolutnie jakichkolwiek dźwiÄ™ków, których grupa by nie graÅ‚a wczeÅ›niej – dalej jest to kawaÅ‚ melodyjnego, Å›wietnie zagranego heavy, o którego coraz ciężej. „Strings To A Web” jest może nieco cięższy od ostatnich dokonaÅ„, nieco wiÄ™cej tu technicznych smaczków i melodii rodem z mainstreamowego, amerykaÅ„skiego rocka, ale nie zaniża to jakoÅ›ci tych kawaÅ‚ków. Dzieje siÄ™ tu spoko – raz jest symfonicznie, raz bardziej klasycznie, ale zawsze w granicach dobrego smaku.
Ocena: 7/10 (
Harlequin)
Rotting Christ – Aealo (Season Of Mist)Bardzo cieszyÅ‚ mnie fakt, że od dobrych kilku lat grecki Rotting Christ raz po raz oferuje coraz lepsze pÅ‚yty. Przyznam siÄ™, że sporo oczekiwaÅ‚em po „Aealo”, ale srodze siÄ™ rozczarowaÅ‚em. Choć już „Theogonia” byÅ‚a w zasadzie taki zlepkiem wszystkiego co najlepsze w twórczoÅ›ci tej zasÅ‚użonej dla
metalu grupy, to emanowaÅ‚a z niej Å›wieżość i żywioÅ‚owość. „Aealo” niestety jest kompletnie pozbawiona inwencji i życia, a momentami wrÄ™cz irytuje banalnoÅ›ciÄ…. Oby to byÅ‚o tylko jednorazowe potkniecie, bo „Aealo” niczym ciekawym nie ujmuje i na pewno nie napawa optymizmem na kolejne wydawnictwa.
Ocena: 4/10 (
Harlequin)
Sigh – Scenes From Hell (The End)To już 20 lat minęło od kiedy japoÅ„scy avant-blackowcy terroryzuja uszy sÅ‚uchaczy na caÅ‚ym Å›wiecie. Nie inaczej jest z najnowszym wydawnictwem grupy zatytuÅ‚owanym „Scenes From Hell”, ale muszÄ™ przyznać, że to nie jest terror, który sprawia przyjemność. Jak na blackowÄ… kapelÄ™ za maÅ‚o tu dzikoÅ›ci i wÅ›ciekÅ‚oÅ›ci – blackowe podÅ‚oże nie zachwyca. IrytujÄ…ca, jednostajnie bita perkusja, suche brzmienie, i wpieprzane gdzie popadnie pseudo-symfoniczne wstawki w moim odczuciu tylko udowadniajÄ…, że muzykom Sigh zabrakÅ‚o pomysłów na ciekawe utwory. Element zaskoczenia w tym przypadku jest równy poziomowi irytacji sÅ‚uchacza. Ja do tej pÅ‚yty nie wrócÄ™.
Ocena: 4/10 (
Harlequin)
The Grotesquery – Tales From The Coffin Born (Cyclone Temple)Oldschoolowy death
metal ewidentnie przeżywa renesans. PomijajÄ…c fakt, że mamy kilka udanych powrotów, to i szereg mÅ‚odych kapel coraz częściej wraca do korzeni gatunku w swojej twórczoÅ›ci. Szwedzkie The Grotesquery majÄ…c w skÅ‚adzie takich muzyków jak Rogga Johansson (Edge Of Sanity), Johan Berglund (Demiurg) czy legendarny Kam Lee (Massacre) za mikrofonem – czyli muzyków, którzy death
metal znajÄ…c od podszewki, ciężko byÅ‚o spodziewać siÄ™ zÅ‚ego albumu. Choć „Tales From The Coffin Born” oprawione zostaÅ‚o w nowoczesne brzmienie, to trudno odmówić tym prostym kawaÅ‚kom pierwotnego, deathmetaowego ducha. MateriaÅ‚ jest ciężki, chwytliwy, brutalny i wyrazisty – tak jak prawdziwy death
metal. Nic odkrywczego, ale pozycja godna odnotowania.
Ocena: 7/10 (
Harlequin)
Unholy Matrimony – Croire, Decroitre (Conatus)Unholy Matrimony to szwajcarski one-man project niejakiego Vladimira Cochet’a, a „Croire, Decroitre” to jego trzeci black
metalowy twór. PÅ‚yta przynosi porcjÄ™ sterylnie brzmiÄ…cej sieczki tu i ówdzie przeplatanej bardziej klaustrofobicznymi wstawkami w stylu Blut Aus Nord. Daleki jestem jednak od zachwytów – choć jest tu kilka bardziej technicznych motywów i ciężko zarzucić tym utworom banaÅ‚, to najzwyczajniej brak tym kawaÅ‚kom duszy, klimatu i napiÄ™cia, które zachÄ™caÅ‚oby sÅ‚uchacza do powrotu do „Croire, Decroitre”.
Ocena: 5/10 (
Harlequin)
ALBUM MIESIÄ„CA:Vektor – Black Future (Heavy Artillery)Thrash
metal wraca chyba do Å‚ask – wystarczy wymienić udane wydawnictwa Testament, Megadeth, Overkill czy Heathen.
Vektor to nieznana amerykaÅ„ska formacja, która pod koniec ubiegÅ‚ego roku zaatakowaÅ‚a drugim albumem „Black Future” i od razu trzeba powiedzieć, że to najciekawsze thrashowe wydawnictwo ostatnich lat ! Klasyczny thrash okraszony wysokimi, skrzekliwymi wokalizami i niemałą porcjÄ… technicznego prog
metalu. Utwory sÄ… dÅ‚ugie, wyÅ›mienite pod wzglÄ™dem instrumentalnym, peÅ‚ne pasji i pomysłów, a zarazem nie przynudzajÄ… pomimo tego, że wiÄ™kszość utworów jest dość dÅ‚uga. Uroku dodaje trochÄ™ „kosmiczny” klimat wydawnictwa, co może nasuwać skojarzenia z Voivod – tylko ,że w takiej żwawszej, intensywniejszej wersji. Tak czy owak – wyÅ›mienity album !
Ocena: 10/10 (
Harlequin)
Podsumowanie stycznia/lutego zredagował:
Harlequin