W oczach twych Stysku nurt czarny
Któremi spojrzeniem noc bym uwiódł
I do mieszkania swego zwiódł
Wypełniając nią sufit bezbarwny
Gdzie zasadziłbym gwiazd przestworza
By swym bujnym blaskiem zakwitały
I o zmroku czy poranku witały
Mieniąc się jako żywa zorza.
Przyjmij proszę bezsenność mą
Bym wpatrywać się mógł w twą
Głebię i podziwiać ją bez końca,
Bowiem w jej niewidzialnej granicy
Pod której suknią kryją się słońca
Odległe, dusza ma lśni w twej źrenicy.
KostucH