"Helvete" ze szwedzkiego oznacza piekło. Ciężko jednak nazwać to co gra zespół piekielną muzyką, ale jest coś co czyni tę formację wyjątkową w tym gatunku - dzikość i to taka, której nie widziałem w żadnym innym zespole uprawiającym ten gatunek.
Nasum nie gra technicznie - dostajemy po prostu kopa w mordę. Jest to bezpośrednie uderzenie - prosta, dzika muzyka, ale nie prymitywna. W tym gatunku ciężko jest mówic o jakimś szczególnym utworze, gdyż ich rola sprowadza się do tego samego - zniszczyć słuchacza. Pozytywny jest także fakt, że
Nasum w swoich tekstach nie śpiewa o wybebeszaniu ciał, lecz porusza tematy polityczne i społeczne.
"Helvete" nie jest wielkim krążkiem, nie znajdziemy tam wymuskanych kompozycji - jakby nie patrzeć grindcore w wykonaniu tego zespołu to rąbanka, ale z gracją. Jeśli ktoś czasami ma ochotę na proste, dzikie rytmy to
Nasum okaże sie strzałem w dziesiątkę.
Wydawca: Relapse Records (2003)