Główna rola w spektaklu pt. "
Behold The Failure" przypadła w udziale, sekcji rytmicznej, która rozdaje tu wszystkie coś znaczące karty. Perkusista zasuwa, aż miło, w każdym numerze popisuje się bardzo szybką grą, duża ilość blastów, co rusz zmiana tempa i rytmów, wszystko to cieszy. Motoryka i odpowiednia dawka agresji poprawia krążenie krwie w żyłach, a także skutecznie podnosi adrenalinę. Tylko, że na dobrą sprawę jest to minimum jakie musi spełnić każdy grindcore'owy zespół. Swoje trzy grosze do puli, zazwyczaj z gorszym skutkiem dorzuca gitarzysta. Wielka szkoda - mając w pamięci debiutancki krążek Szwajcarów liczyłem na większą dozę szaleństwa w poczynaniach ów Pana, który prezentował się bardzo dobrze na tle kolegów. Co, tu dużo pisać - kapela ma dość solidny fundament, ale brakuje tego czegoś, co wyróżniałoby
Mumakil z tysiąca tym podobnie grających formacji. Prosto zaaranżowane grindcore'owe wydawnictwo, nie ma tu rażących pomyłek - jest rzetelnie, ale jednocześnie bez jakichkolwiek zaskoczeń. Można posłuchać pod warunkiem, że ten parszywy klimat odpowiada.
"
Behold The Failure" to po trosze płyta jednorazowego użytku, szczególnie wtedy kiedy jest się wkurzonym i łaknie się dawki bezkompromisowej agresji. Gdyby na rynku było mniej zespołów,
Mumakil może miałby szansę. Przy takiej konkurencji, nie daje mu zbyt dużych możliwości na zaistnienie w zbiorowej świadomości grindcore'owych zapaleńców.
01. Brothers In Slavery