Po zapoznaniu się z zawartością "Abigail II" muszę przyznać, że nawet przy moich niewygórowanych oczekiwaniach poczułem się zawiedziony. Nie spodziewałem się grania na miarę tego z lat 80 gdyż formacja trochę zmieniła oblicze, ale niestety ten krążek nie tylko nie dorównuje "Abigail", ale jest też dużo słabszy od "Voodoo" i "House Of God". Zasadniczym problemem tego wydawnictwa jest brak wiary muzyków w to, co chcą stworzyć. Powstał album bez tego czegoś, co przykuwa, co najbardziej przyciąga uwagę. Krążek pozbawiony jest więc polotu, znajduje się na nim bardzo niewiele intrygujących momentów, nawet melodie nie robią wrażenia.
Nie jest to jednak album zły - jest dużo lepszy od choćby takiego "The Graveyard", zawiera przemyślane kompozycje, melodie nie irytują, historia też jest przyzwoita. Od strony instrumentalnej zespół prezentuje się bardzo dobrze, mamy dużo dobrych solówek, dobre riffy, sekcja gra bez zarzutu, muzycy nie starają się zamykać w sztywnych ramach.
Ogromna szkoda, że "Abigail II - The Revenge" jest albumem zaledwie przeciętnym, gdyż ta płytka naprawdę mogłaby być lepsza, a muzycy zepsuli ją na własne życzenie. Brakuje ognia, brakuje werwy, zdecydowania, świeżości - jest za to dobre rzemieślnictwo. Z przykrością muszę stwierdzić, że jest to jeden ze słabszych krążków zespołu, a zaznajomienie się z nim nie jest rzeczą obowiązkową.
Wydawca: Metal Blade Records (2001)