Analizę chyba zaczniemy od tych dobrych aspektów. W 1983 roku perkusista Rick Allen uległ wypadkowi samochodowemu, w którym stracił rękę. Pozostali muzycy nie opuścili przyjaciela w potrzebie i postarali się o to, aby Allen miał specjalnie zaprojektowany zestaw perkusyjny, w którym więcej mógłby wykorzystywać nóg. Efekt końcowy okazał się skuteczny, bo Allen choć techniką nie błyszczy to trzyma rytm. Prawdziwym atutem tej płyty są jednak szybko wpadające w ucho melodie oraz ogólnie przebojowe kawałki, jakich nie powstydziliby się muzycy Europe. To w końcu tutaj znajdziemy takie szlagiery jak "Woman", "Rocket" czy "Armageddon It", które można uznać ze najlepsze kawałki w dorobku zespołu.
Jest jednak druga strona medalu, ta o wiele mniej pozytywna. Nie ma co ukrywać, że muzycy
Def Leppard nie błyszczą umiejętnościami, a ich gra sprowadzała się do prostych melodii. "
Hysteria" jest także albumem szalenie nierównym - obok wymienionych wyżej bardzo dobrych utworów mamy tu takie gnioty jak "Excitable", "Pour Some Sugar On Me" czy ckliwe do bólu "Love And Affection" oraz "Love Bites". W ogólr znajdziemy tutaj całe mnóstwo przesłodzonych i ckliwych melodii, o wiele bardziej mdlących niż te znane z twórczosci Europe. Bezsprzecznym felerem jest także "amerykańszczenie" muzyczne, gdyż "
Hysteria" to album prosty jak konstrukcja cepa, któremu często bliżej do
popu niż rocka.
W moim przypadku było tak, że początkowo bardzo podobał mi się ten album, głównie za przebojowość i chwytliwość. Szybko jednak mi się on znudził, zacząłem coraz więcej irytujących mnie elementów i teraz jedynie od czasu do czasu zapuszczam. "Woman" oraz "Rocket" w ramach odmóżdżającego odprężenia.
Tracklista:
01. Women
02. Rocket
03. Animal
04. Love Bites
05. Pour Some Sugar on Me
06. Armageddon It
07. Gods of War
08. Don't Shoot Shotgun
09. Run Riot
10.
Hysteria11. Exciteable
12. Love and Affection
Wydawca: Mercury Records (1987)