Zmierzch Bogów
Wracać wciąż do domu Le Guin
Blog :

plama krwi

-Kiedy rano otwierałam szafkę,by wyciągnąć garnek na mleko,zobaczyłam na półce plamę krwi. Zainteresowała mnie jej tam obecność,jej powód,gdyż sama materia jest co najwyżej nośnikiem definicji,motywu,nie światłem dla toku myślenia...Chociaż bywają wyjątki,na szczęście,może tylko po to,by świadczyć o regule...
-Ale,wracając do tematu,bo przecież początek rodzi koniec...
-Tak,wybacz. Okazało się,że to odpływ zlewu przecieka.
-To nie zabija problemu jednakże.
-A co zabija?
-Wyjrzyj za okno,które stało się nowe.Skąd ta krew?
-Przyznaj się,naplułeś?
-Powiedz mi,kochanie...Czy poczułaś,że ubyło krwi w poemacie Twej jeszcze żywotnej purpury?
-Nie.
-Właśnie,więc nie mogłem tego zrobić.
               Wstał głaskąjąc moją głowę.
-Kiedy rano otwierałam szafkę,by wyciągnąć garnek na mleko,zobaczyłam na półce plamę krwi. Widząc w niej nieskończność,starłam ją ścierką. Tajemnice egzystencji tajemnicami istoty rzeczy,ale porządek musi być.
-Brawo.
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły