Wracać wciąż do domu Le Guin
Zmierzch Bogów
Recenzje :

Azelsgard - Slavonic Horned Evil

Azelsgard, Slavonic Horned Evil, Necro, black metal, Selbstmord, Loki, Terror Propaganda, Raborym, Burzum

„Slavonic Horned Evil” to pierwsze demo jednoosobowego Azelsgard. Zostało wydane w 2008 roku, a w nagraniach pomagali Raborym i Necro z Selbstmord. Autorem projektu jest pochodzący z Białej Podlaski Loki – gitara, wokale. Jego „true podlachian horned metal” jest jednym wielkim wyrazem pogardy dla wszystkiego co ludzkie, a tym bardziej boskie. Zagłębiam się więc głęboko pod powierzchnię ziemi aby wtopić się w garażowe dźwięki z pod znaku „Prawdziwej Elity Polskiego Black Metalu”.

 

„Slavonic Horned Evil” to zbiór pięciu hymnów nienawiści, które autor konstruował na przestrzeni trzynastu lat. Pod każdym numerem jest data jego powstania i widać, że najstarsza kompozycja pochodzi z 1995 roku. O intro i ostatni instrumentalny kawałek zadbali Raborym i Necro. Demo wyszło na kasecie w dwustu pięćdziesięciu ręcznie numerowanych egzemplarzach, ja jestem posiadaczem kopii numer 130. Wydane jest bardzo przyzwoicie przez Terror Propaganda, okładka jest gruba, rozkładana i porządnej jakości. W środku zdjęcia, wiele pozdrowień, ale również i „nuklearne spierdalaj i giń” dla pewnych wytwórni, zinów, zespołów, zdrajców, pozerów, anarcholewackiego ścierwa, internetowych wojowników i innej maści wrogów kultu Black Metal. Jest też ostrzeżenie, że ta muzyka nie ma prawa byś sprzedawana w internecie. Mam tylko nadzieję, że to, że zdecydowałem się napisać parę słów o tym wydawnictwie nie sprawi, że na najbliższym demie znajdę się na podobnej liście:)

Na kasecie jest strona Zła i strona Rogatego. Na obu stronach jest ten sam materiał, z tym, że przynajmniej na moim egzemplarzu strona Rogatego nagrana jest dużo głośniej i w lepszej jakości. Zaczyna się krótką wojenną nawałnicą, poczym następuje „Szaleństwo Martwego Spustoszenia”. Bzyczące, wysokie gitary, o jakości nagrania z próby otwierają seans ciemności i będą towarzyszyć słuchaczowi już do jego końca. Dźwięk jest suchy i szkoda, że nie ma trochę więcej basu, wsłuchując się jednak w te utwory można poczuć powiew piekła, a czasem nawet odpłynąć w bardziej leśne klimaty. Zazwyczaj ciśnie to niemiłosiernie do przodu, ale są i bardziej melodyjne fragmenty. Całość ma jednak bezceremonialną i niszczycielską konwencję.

Wszystkie utwory są po polsku. Wokal zdarty, obniżony, ale naprawdę bardzo zrozumiały. Właściwie większość można rozszyfrować bez zaglądania w teksty. A tam wszystko to co być powinno czyli: „Kościoły w płomieniach, wyznawcy jahwe w torturach”, „Obłęd, szaleństwo, deprawacja”, czy „Bezlitosna rzeź, masakra i krew”. W „Wojna Bez Końca” Loki zapodaje takie burzumowe przeraźliwe wycie. Z początku mnie to odrzuciło, ale potem nawet zaczęło mi pasować. Dalej pojawia się to jeszcze dwukrotnie.

Kawałki są wyraziste i po kilkukrotnym zapoznaniu się z nimi, łatwo można je odróżniać, a nawet zapamiętać. Taki „Wilczy Hak” czy „Świątynia Pełni Księżyca” to naprawdę niezłe chwytliwe numery. Tak samo „Dzień Apokalipsy”: „Na całym świecie tylko Śmierć i chaos, Teraz zapanuje Mrok!”.

Na koniec mamy całkiem inny, wolniejszy i bardziej nostalgiczny „Ponury Las Jesiennej Mizantropii” Tytuł dobrze dobrany do nastroju kawałka. Mimo, że jest instrumentalny to Loki prezentuje tutaj te swoje złowieszcze ryki. Ma to swój klimat i na koniec pasuje bardzo dobrze.

Szkoda, że trochę zbyt krótko, bo niecałe dwadzieścia minut i szkoda, że nie w trochę lepszej jakości, szczególnie pod względem basu. Poza tym demo uważam za całkiem dobre, choć oczywiście tylko dla wąskiej grupy fanatyków black metalu.

 

Tracklista:

01. Intro - Preludium Totalnej Wojny

02. Szaleństwo Martwego Spustoszenia

03. Wojna Bez Końca

04. Wilczy Hak

05. Świątynia Pełni Księżyca

06. Dzień Apokalipsy

07. Ponury Las Jesiennej Mizantropii

Wydawca: Terror Propaganda (2008)

Ocena szkolna: 3+

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły