Zmierzch Bogów
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Asgaard - When The Twilight Set In Again

Asgaard, Excellent Darkness Art, Roman Gołębiowski, Małgorzata Rażniak, Honorata Stawicka, doom metal, When The Twilight Set In Again, Bartek Kostrzewa, folk

Asgaard powstał w 1994 roku. Przed wydaniem pierwszej płyty nastąpiło trochę roszad w składzie i w jej nagraniach uczestniczyła trochę inna załoga niż na demówce „Excellent Darkness Art” z 1997 roku. Na perkusji pojawił się Roman Gołębiowski, damski wokal przejęła Małgorzata Rażniak, grająca również na flecie, a dodatkowo ekipa powiększyła się o skrzypaczkę Honoratę Stawicką. Tak więc line up na pierwszej płycie Asgaard liczył sobie aż siedem osób. Wyobrażam sobie, że zebrać tyle ludzi, chcących i potrafiących grać klimatyczny metal w Lewinie Brzeskim musiało być nie lada wyczynem.

Sama nazwa zespołu oraz okładka albumu dość precyzyjnie nakierunkowują na zawartość muzyczną. Jest to doom metal o folkowym zabarwieniu. Siedem utworów, ale na tyle długich, że razem dają czterdzieści trzy minuty muzyki. Ich szkielety tworzą wolne gitary, jednak największym smakiem „When The Twilight Set In Again” są klawisze, skrzypce i flet. To te trzy instrumenty tworzą nastrój i przede wszystkim grają bardzo fajne i świetnie wpasowane partie. Właściwie w każdym kawałku to ich motywy są wyróżniające się i powodują, że wszystko staje się ciekawe i nabiera artystycznego bogactwa. Choć brzmienie jest dość surowe, a gitary nie zachwycają jakimś szczególnym kunsztem, to kompozycje są na tyle interesujące, że ta płyta się broni i zawsze darzyłem ją sympatią i lubiłem jej posłuchać.
   

Niestety dużym mankamentem są tu wokale. Najlepiej prezentują się deklamacje Bartka, lecz są one sporadyczne. Przez większość czasu growluje i nie wychodzi to najlepiej. Poza tym jego głos jest za bardzo wyeksponowany, wisi nad muzyką i słabo się komponuje. To jednak jeszcze nic, bo naprawdę źle się robi, gdy odzywa się Małgorzata. Jej piski są po prostu tragiczne. Już pomijając fakt, że kompletnie niezrozumiałe, to w dodatku nie do zniesienia. W tego rodzaju muzyce damski wokal jest wręcz nieodzowny i sam pomysł jest w porządku, ale wykonanie bardzo nieudane i na pewno psuje odbiór całości. Zresztą zespół chyba się zreflektował, bo od następnej płyty w Asgaard zaczął śpiewać już ktoś inny.
   

Ciekawe, że na tym wydaniu Mystic 004 spis kawałków zupełnie nie odpowiada rzeczywistości. Myślę, że taki babol musiał być bardzo frustrujący dla twórców, na pewno podekscytowanych swoim debiutem. Trzeci „1163” rozpoczyna się podobnym fletem jak kończy się drugi „The Sirens” i ma się takie wrażenie jakby to była tylko chwilowa pauza i dalej leciał ten sam numer. Ostatni „Nameless Land of Streams” jest zdecydowanie najdłuższy, choć poza tym niezbyt różni się od pozostałych. No chyba, że wyciszeniem w połowie i gdy wydaje się, że to już koniec, powoli wracają dźwięki i rozkręca się jego druga część. Ogólnie myślę, że „When The Twilight Set In Again” to udany debiut obiecującego zespołu i choćby z ciekawości można sobie do niego wrócić.

Tracklista:

1. Legend Of Passing
2. The Sirens
3. 1168
4. When The Twilight Set In Again
5. Mournful Suite Of Dreams
6. Night Of Desire
7. Nameless Land Of Streams

Wydawca: Mystic Production (1998)

Ocena szkolna: 4

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły