Dodano: 2009-02-24 18:54
| Gaia napisał(a): |
|
Pocieszę Cię, że dziennikarstwo jest jeszcze bardziej niczego-wszystkiego niż socjologia. Masz tam wszystkiego po trochu (socjologii również), ale nic dogłębnie. Ja bym się drugi raz porządnie zastanowiła przed tymi studiami. Tym bardziej, że dziennikarstwo albo masz we krwi albo nie i żadne studia Cię nie go nauczą. |
No właśnie też się tego boję. Chociaż nie do końca. Praktyka i krótka przygoda z pracą w lokalnej gazecie podpowiedziały mi co chcę robić w życiu (oprócz grania). Dobrze się czuję w tym zawodzie.
Chociaż nie wiem czy lepszym rozwiązaniem w takim wypadku nie byłaby filologia polska i potem ewentualnie jakieś studium.
Dodano: 2009-02-24 21:28
Filologia Polska jest ZŁA! Jest to kierunek, gdzie przez większość toku studiów uczysz się niepotrzebnych teorii z książek z lat 50-70. Ponieważ niemal żadnemu z doktorantów/profesorów nie chce się napisać nowych podręczników, i dzięki temu zanim nauczysz się czegoś, musisz to przetłumaczyć sobie z "polskiego" na polski.
Tak, studiuje FP. Nie żałuje. Prawdziwa szkoła życia.
Acha- sądzę, ze jeśli masz talent do pisania, yo z czasem nauczysz się więcej, niż na studiach, panie Albertucci. Więc luz.
"Hakuna Matata"
Dodano: 2009-02-26 21:55
Wampgirl, nie masz racji co do kierunków humanistycznych
pracę gwarantują...filologie obce, zwłaszcza angielska i niemiecka, jest tylko kwestia, jaką - tłumacza czy nauczyciela, a można robić w sumie nawet i jedno i drugie 8) co do moich studiow - pracochlonne, nie zawsze ucze sie rzeczy mi potrzebnych, ale z drugiej strony jest tez wiele przedmiotow interesujacych, np. historia literatury angielskiej...
Dodano: 2009-02-27 23:33
w TV ostatnio mówili o tym, z jakim wykształceniem ludzi jest za dużo. W pierwszej kolejności polecieli absolwenci filologii (zwłaszcza angielskiej), pedagogiki i psychologii.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-02-28 00:14
filologia stosowana. Z tym że z tytułem inżynierskim masz większe możliwości. Inżynierowie są obyci i potrafią kombinować.;]
My hatred burns through the cavernous deeps
Dodano: 2009-02-28 01:19
Co do psychologow, to po pierwsze nie ma ich znowu, az tak duzo, po drugie sa potrzebni w coraz wiekszej ilosci dziedzin. Poza tym, wzrost szybkosci zycia, szybkie rozpady wiezi (zarowno rodzinnych jak i partnerskich) itp itd, czyli generalnie problemy cywilizacyjne, ktore zaczynaja nas powoli dotykac (bo na zachodzie sa juz od dawna bardzo dobrze widoczne) powoduja ze psychologowie o pacjetow martwic sie nie powinni.
"Ból i smutek wszystkim wielkim rzeczom za podstawę leżą."
Dodano: 2009-02-28 11:18
Teoretycznie masz rację. Mało jest jednak osób, które same przed sobą potrafią się przyznać, że mają problemy np. na tle emocjonalnym. Raczej nie często zdarza się, aby ktoś dobrowolnie szedł do psychologa zwłasza jeśli pochodzi z wiejskiego środowiska, gdzie wszyscy się znają - ma obawy przed wyśmianiem. Prawda jest taka, że wciąż istnieją ludzie, którzy są przekonani, że psycholog to lekarz od "czubków".
Zapotrzebowanie na psychologów rośnie, zwłaszcza w reklamie. Ktoś kto studiuje ten kierunek raczej chce bezpośredniego kontaktu z człowiekiem, który do niego przychodzi itp., a nie wykorzystywanie statystyk do manipulowania ludzką podświadomością do kupna jakiegoś kiepskiego produktu.
Nota bene istnieje taka teoria, że psychologię studiują zazwyczaj osoby, które same mają podobne problemy i dzięki tym studiom chcą pomóc także i sobie, tylko że
a) na studiach najczęściej nie dostają tego, czego chcą zagłębiając się w statystyki i metodologię
b) skoro sami są chwiejni wewnętrznie, mogą być nie dość silnym oparciem dla swojego "pacjenta"
Ostatnio słyszałam o pani psycholog, która obecnie znajduje się na oddziale psychiatrycznym i leki przestają jej pomagać. Oczywiście to pewnie tylko wyjątek. Chociaż ta teoria ma w sobie coś z prawdy.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-02-28 12:51
Sa chwile, kiedy juz bardzo trudno udawac nawet przed samym soba, ze dany problem nie istnieje. Co prawda nadal bardzo czesto do poradni trafiaja ludzie, ktorzy sa juz wrakami emocjonalnymi, ale to tez powoli zaczyna sie zmieniac (jak wszystko w tym dziwnym kraju.
Co do wykorzystywania statystyk itd. to delikatnie mowiac mijasz sie z prawda na temat tego jak wyglada psychologia w marketingu/reklamie itd. Malo tam statystyki, raczej bazowanie na motywach ludzkich lezacych u podstaw danego zachowania, motywacji do podejmowania danych zachowan itp. rzeczy pozwalajacych wczuc sie w skore kupujacego i odpowiednio dopasowac tresc.
Co do samych studentow to rowniez sie mylisz. Metodologia to ulamek zajec jakie ma sie w glownym toku studiow (przed magisterka jest tego wiecej to jasne), wiec sporo wiedzy sie dostaje. Rowniez o sobie. A co do posiadania problemow, to najczesciej na te studia trafiaja ludzie zainteresowani ludzkim wnetrzem, z nieco lepszym wgladem w siebie niz inni i przez to "inni", co nie znaczy nienormalni. Jest to kolejny mit.
Poza tym psycholog nie jest kims kto ma kogokolwiek wspierac. Ma mu doradzic, pokazac nowe mozliwosci, uzmyslowic problemy itd. Jesli zacznie bawic sie we "wspieranie" i bardzo emocjonalnie angazowac w kazdego pacjenta to po paru latach ma gwarantowane wypalenie zawodowe.
"Ból i smutek wszystkim wielkim rzeczom za podstawę leżą."
Dodano: 2009-02-28 14:25
| Driada napisał(a): |
|
Odnośnie wypowiedzi powyżej, że ludzie po studiach są zarozumiali - powiem ze nie sądzę. To Ci którzy ich nie mają są zakompleksieni. Łatwiej powiedzieć ze ktoś zadziera nosa, a nie patrzy sie na swoje zachowanie. |
Tyle, że ja akurat takich ludzi spotykam i znam - z wypranymi mózgami i sposobem myślenia i patrzenia na świat zupełnie innym niż przed rozpoczęciem studiów.
Zresztą sama wiem jak to wygląda bo studiowałam. Co prawda studiów nie skończyłam, z przyczyn nie zależnych ode mnie, ale jakoś nie mam z tego powodu kompleksów. Mogę je mieć, ale raczej z innych powodów a nie tak błachych
Każdy kto chyba był na wykładach, gdzie profesor pierdolił jakieś farmazony przez ileś godzin stwierdzi, że miało to jakiś wpływ na jego psychikę
Dodano: 2009-02-28 14:32
To może ja wypowiem się na temat psychologii, bo jakby nie patrzeć to "moja działka"
Całym sercem (i umysłem) popieram to, co napisał geralt2007.
Ponadto wiele osób nie zdaje sobie sprawy jak różnorodne możliwości zatrudnienia daje psychologia i jak często spotykamy się na codzień z psychologami nawet o tym nie wiedząc
Klasyczny gabinet + terapia to tylko jedna z wielu możliwości.
Psychologia to nauka, która bardzo dynamicznie się rozwija i wciąż znajduje nowe pola do działania. Przykładowo w Polsce dopiero od niedawna mamy do czynienia na większą skalę z problemem emigrantów powracających do kraju po latach pracy za granicą i nie mogących się odnaleźć z powrotem w naszej rzeczywistości.
Co do teorii, że psychologię studiują ludzie z problemami - ja się z tego śmieję :) Na KAŻDYCH studiach są ludzie z problemami, psychologia nie jest tu żadnym wyjątkiem ale ze względu na specyfikę kierunku najczęściej mówi się o niej w tym właśnie kontekście. Podkreślam raz jeszcze - po psychologii wcale nie trzeba otwierać gabinetu i prowadzić terapii.
Odnośnie psychologii reklamy i marketingu - dodam jescze, że bardzo wiele czerpie ona z neuronauki.
I jeszcze odnośnie ostatniego mitu - "psycholog = ktoś od czubków". Drodzy państwo, czubków proponowałabym odesłać raczej do psychiatry
Nie znaczy to rzecz jasna, że psychologowie nie zajmują się zaburzeniami ale to tylko część nauki jaką jest psychologia. Uff 
Co Cię nie zabije to Cię wzmocni. Zbliżam się ku nieśmiertelności.
Dodano: 2009-02-28 15:59
ja na psychologię bym sie nadawała, bo chyba mma za słabą wiedzę z biologii, a tam jest tego dość dużo - np. przedmiot neuronauka...
@Wampgirl: wierzysz telewizji :?: :lol: za duzo :?: :lol: hmmmm jakos nie poznalam ani jednej osoby po anglistyce, ktora mialaby problemy z praca :) a wiekszosc prace znajduje juz na studiach magisterskich, nawet dziennych, bo na takich jest stosunkowo mniej zajec juz i wiecej czasu na wszystko :) no tak przynajmniej jest w Poznaniu, zwlaszcza, jesli jest sie po anglistyce UAMowskiej, ktora uchodzi za jedną z najlepszych w Polsce :) zatem w ogóle się nie boję :)
Dodano: 2009-02-28 16:03
Mitow naroslych nt. psychologii jest potwornie duzo. I podsumowujac to co zostalo juz napisane.
Psychologia to nauka o zachowaniu czlowieka (w jednym z najszerszych ujec definicyjnych) =/= nauka o zachowaniu czlowieka zaburzonego. Tym zajmuje sie psychologia kliniczna i psychopatologia. Reszte zachowania opisuja inne pod-dziedziny, ale o tym wiekszosc nie-psychologow bardzo czesto zapomina.
"Ból i smutek wszystkim wielkim rzeczom za podstawę leżą."
Dodano: 2009-02-28 17:24
| Vika napisał(a): |
| ja na psychologię bym sie nadawała, bo chyba mma za słabą wiedzę z biologii, a tam jest tego dość dużo - np. przedmiot neuronauka... |
Biologia - mój ulubiony przedmiot przez ostatnie trzy lata nauki... Żal mi, że sobie darowałam
Dodano: 2009-03-01 12:06
Kirie, geralt2007 - psychologii jeszcze nie studiowałam i chyba raczej nie będę ( chyba, że mi się będzie kiedyś nudzić ). To moja subiektywna opinia. Jeślibym już skończyła psychologię, to jednak myślałabym o stereotypowej pracy z ludźmi w gabinecie.
Co do mitu, że na psychologię idą ludzie z problemami - napisałam, że nie jest to regułą, ale trafiłam na kilka takich przypadków. Może na innych studiach jest podobnie, tylko nie zwraca się tak bardzo na to uwagi.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-03-02 02:06
Problemy mają wszyscy, a na psychologii po prostu to odkrywają;-D
In these days I’m breathing stone
Dodano: 2009-03-02 06:07
Obecne przemyślenie na temat studiów? :arrow: mam na 7 :? iść czy nie iść :D żeby mi się chciało tak jak mi sie nie chce... 8O ehhh :?
Dodano: 2009-03-04 23:56
to serdecznie współczuje, ja w tym semestrze na szczęście nie muszę wcześnie wstawać - najwcześniej mam na 9:45 a czwartki mam nadal wolne 8)
Dodano: 2009-03-05 09:23
U mnie w większości na 8:00, ale za to czwartki wolne również, z czego właśnie korzystam 
On and on we keep growing inside, hopefully for a long, long time...
Dodano: 2009-10-11 10:38
a ja mam mało funkcjonalny plan zajęć z pływalnią i wfami w środku. Ani jednego dnia wolnego, choć teoretycznie wolne mogłabym mieć już w środę wieczorem. I czekaj tu cały dzień na wykład z historii Polski o 17.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-10-11 10:42
Przemyślenia na temat studiów.. ahh, codziennie zajęcia od 8 do 17-18 i jedynie weekend wolny 8O :roll:
Dodano: 2009-10-22 18:42
w tym tygodniu całkiem przypadkiem wypadły mi 2 dni wolne. Szkoda tylko, że nikt nas o tym nie poinformował wcześniej.
"I lived the life of a drifter waiting for the day/ When I'd take your hand and sing you songs/ And may be you would say/ Come lay with me and love me/ And I would surely stay." "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebi
Dodano: 2009-10-23 08:10
Z ciekawości zajrzałem do tematu, i zrobiło mi się dziwnie. Trochę nostalgicznie…
Jak temat powstawał, to ja już miałem studia za sobą i szarpałem na "godne życie", podczas gdy większość użytkowników zaczynała studia, bądź była w trakcie ich trwania. To tylko pokazuje jaki musi być ze mnie stary chips. (Przepraszam, czy ze względu na wiek, jakieś bonusowe punkty w DP dostanę – za okazaniem dowodu?):)
Żeby zbytnio nie odbiegać od tematu. Przemyślenia na temat studiów? Oj są, ale myślę, że oryginalny nie będę jak powiem że studia to kombinatorstwo, imprezowanie, i rycie po nocach żeby zaliczyć sesję (w tej kolejności). Czasami udało się zdać coś lżejszego na "krzywy ryj", czasami jakiś komis, czasami jakiś "waruneczek" wskoczył. Były też chwile grozy, gdy dostało się "TEN list" do domu, i wtedy trzeba było wiele odkręcać, następnie ryć dzień i noc, żeby nie dać się spuścić.
Ale wszystko się przeżyło…
Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...
Dodano: 2009-10-23 08:40
| Benjamin_Breeg napisał(a): |
| Przemyślenia na temat studiów? Oj są, ale myślę, że oryginalny nie będę jak powiem że studia to kombinatorstwo, imprezowanie, i rycie po nocach żeby zaliczyć sesję (w tej kolejności). Czasami udało się zdać coś lżejszego na "krzywy ryj", czasami jakiś komis, czasami jakiś "waruneczek" wskoczył. Były też chwile grozy, gdy dostało się "TEN list" do domu, i wtedy trzeba było wiele odkręcać, następnie ryć dzień i noc, żeby nie dać się spuścić.
Ale wszystko się przeżyło… |
Tak właśnie wygląda masowa produkcja magistrów. ślizganie się od egzaminu do egzaminu, uczenie się (czy to jest jeszcze uczenie się?) po to tylko, by dostać wpis. Bezrefleksyjne przyjmowanie wiedzy, która nie jest celem samym w sobie a środkiem uzyskania dyplomu. Idea uniwersytetów, wyższych uczelni jest inna. Zamiast elity intelektualnej opuszcza je jednak rzesza specjalistów (oby), którzy studiowali, żeby nie zostać w tyle w wyścigu o pracę i pieniądze. Dla społeczeństwa, kultury, nauki są bezwartościowi.
Dodano: 2009-10-23 08:56
Troszkę pochopnie mnie osądziłaś.
Tak jest na każdej uczelni. Wszędzie są "kobyły", których nie zdasz inaczej jak tylko poprzez uczciwa, i solidną naukę. Lżejsze przedmioty, można naprawdę zdać bezstresowo.
Wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego ...