Dodano: 2007-10-09 11:24
Rozumiem doskonale to. Moi znajomi też pija cały dzień...wszystko rozumiem, sama lubię tez się od czasu do czasu napić. Ale masz całkowitą rację. I właśnie nie o tyle ze jest ich coraz więcej ale właśnie że piją coraz więcej...znam kilka osób które potrafią obalić o,5 codziennie. Uważają to za codzienność, normę. No ale jak to mówią....Apetyt rośnie w miarę jedzenia.
"I'm not crazy. My reality is just different than yours" Alice in Wonderland "Amor ex oculis oriens in pectus cadit" Szkarłatny Kwiat
Dodano: 2007-10-09 12:40
Cóż widzę...bzdurną licytację o monopol na wiedzę o alkoholiźmie... :!: :!: :!:
W zasadzie alkoholik nigdny nim nie przestanie być...kwestia silnej woli nakazującej mu nie picie. Silnej woli opartej na własnym przekonaniu, na pomocy ze strony bliskich nawet AA może być przydatne odpowiednio motywując człowieka. Ale może wystarczyć jeden kieliszek, a "stan alkoholizmu" powraca.
W zasadzie istotna jest geneza alkoholizmu i stopnie uzależnienia od alkocholu. Pierwsze stadia to jeszcze nic strasznego to nie jest choroba to nawet nie jest uzależnienie...ot jedno piwo więcej na imprezie. Ale organizm chce więcej i więcej aż do momentu kiedy nie funkcjonuje poprawnie (albo raczej jest tak zatruty że nie potrafi bez alkoholu normalnie funkcjonować). Wtedy rodzi się prawdziwy alkoholizm z całymi przydatkami w pstaci piętnowania otoczenia i upodlenia człowieka. Taki stan często już jest nie do opanowania więc pozostaje próbować pomóc...a w skrajnym przypadku nawet może unieść się egoizmem i odejść. Nic odkrywczego w tym co napisałem nie ma i nieco oftopując w stosunku do tematu chciałem zwrócić uwagę na fakt, że każdego to z nas może dotyczyć w różnej formie i każdy z pewnością ma inne odczucia związane z akoholizmem. Nie ma co deliberować kto ma rację bo nie o to w tym chodzi...raczej o świadomość problemu i jak można temu zaradzić. Czasami nawet współczucie wystarczy osobie, która zmuszona była otrzeć się alkoholizm lub ma z nim ustawicznie do czynienia. Niestety to zjawisko upośledza samego alkoholika a i całe jego otoczenie. Więc proszę skończyć bezmyślną licytację pod tytułem "ja wiem"...bo dla każdego to inczej wygląda i inaczej odczuwa tę sytuację.
Dodano: 2007-10-11 08:13
| astarot napisał(a): |
| W zasadzie alkoholik nigdny nim nie przestanie być...kwestia silnej woli nakazującej mu nie picie. Silnej woli opartej na własnym przekonaniu, na pomocy ze strony bliskich nawet AA może być przydatne odpowiednio motywując człowieka. Ale może wystarczyć jeden kieliszek, a "stan alkoholizmu" powraca.
W zasadzie istotna jest geneza alkoholizmu i stopnie uzależnienia od alkocholu. Pierwsze stadia to jeszcze nic strasznego to nie jest choroba to nawet nie jest uzależnienie...ot jedno piwo więcej na imprezie. Ale organizm chce więcej i więcej aż do momentu kiedy nie funkcjonuje poprawnie (albo raczej jest tak zatruty że nie potrafi bez alkoholu normalnie funkcjonować). Wtedy rodzi się prawdziwy alkoholizm z całymi przydatkami w pstaci piętnowania otoczenia i upodlenia człowieka. Taki stan często już jest nie do opanowania więc pozostaje próbować pomóc...a w skrajnym przypadku nawet może unieść się egoizmem i odejść. Nic odkrywczego w tym co napisałem nie ma i nieco oftopując w stosunku do tematu chciałem zwrócić uwagę na fakt, że każdego to z nas może dotyczyć w różnej formie i każdy z pewnością ma inne odczucia związane z akoholizmem. Nie ma co deliberować kto ma rację bo nie o to w tym chodzi...raczej o świadomość problemu i jak można temu zaradzić. Czasami nawet współczucie wystarczy osobie, która zmuszona była otrzeć się alkoholizm lub ma z nim ustawicznie do czynienia. Niestety to zjawisko upośledza samego alkoholika a i całe jego otoczenie. Więc proszę skończyć bezmyślną licytację pod tytułem "ja wiem"...bo dla każdego to inczej wygląda i inaczej odczuwa tę sytuację. |
nic dodać - nic ująć.........
Yttligare Ett Steg Närmare Total Jävla Utfrysning...
Dodano: 2007-10-11 15:19
| astarot napisał(a): |
| Cóż widzę...bzdurną licytację o monopol na wiedzę o alkoholiźmie... :!: :!: :!:
W zasadzie alkoholik nigdny nim nie przestanie być...kwestia silnej woli nakazującej mu nie picie. Silnej woli opartej na własnym przekonaniu, na pomocy ze strony bliskich nawet AA może być przydatne odpowiednio motywując człowieka. Ale może wystarczyć jeden kieliszek, a "stan alkoholizmu" powraca. W zasadzie istotna jest geneza alkoholizmu i stopnie uzależnienia od alkocholu. Pierwsze stadia to jeszcze nic strasznego to nie jest choroba to nawet nie jest uzależnienie...ot jedno piwo więcej na imprezie. Ale organizm chce więcej i więcej aż do momentu kiedy nie funkcjonuje poprawnie (albo raczej jest tak zatruty że nie potrafi bez alkoholu normalnie funkcjonować). Wtedy rodzi się prawdziwy alkoholizm z całymi przydatkami w pstaci piętnowania otoczenia i upodlenia człowieka. Taki stan często już jest nie do opanowania więc pozostaje próbować pomóc...a w skrajnym przypadku nawet może unieść się egoizmem i odejść. Nic odkrywczego w tym co napisałem nie ma i nieco oftopując w stosunku do tematu chciałem zwrócić uwagę na fakt, że każdego to z nas może dotyczyć w różnej formie i każdy z pewnością ma inne odczucia związane z akoholizmem. Nie ma co deliberować kto ma rację bo nie o to w tym chodzi...raczej o świadomość problemu i jak można temu zaradzić. Czasami nawet współczucie wystarczy osobie, która zmuszona była otrzeć się alkoholizm lub ma z nim ustawicznie do czynienia. Niestety to zjawisko upośledza samego alkoholika a i całe jego otoczenie. Więc proszę skończyć bezmyślną licytację pod tytułem "ja wiem"...bo dla każdego to inczej wygląda i inaczej odczuwa tę sytuację. |
No cóż...nikt do tego nie musi mnie przekonywać bo doskonale wiem jak to jest...
"I'm not crazy. My reality is just different than yours" Alice in Wonderland "Amor ex oculis oriens in pectus cadit" Szkarłatny Kwiat
Dodano: 2007-10-12 21:47
| Dasstin napisał(a): |
| [quote:3748628a44="noone81"]Czytając ten temat, poczułam się jakby mnie 230 V trzepnęło :!:
Wy w ogóle nie macie pojęcia, co to jest alkoholizm :!: To nie jest jedno piwo za dużo na każdej imprezie! To nie picie samemu do monitora dwa rzy w tygodniu! To nie impreza raz w miesiącu, na której się urywa film! Alkoholizm to choroba z którą jak podejrzewam, niewielu z Was miała tak naprawdę do czynienia. A już na pewno jej nie przeżyła. Alkoholizm jest NIEULECZALNY:!: Nie macie pojęcia, jak dużym nadużyciem jest to określenie w tym temacie :!: |
Bzdura jakich malo ![/quote:3748628a44]
tolle, lege:
http://www.alkoholizm.akcjasos.pl/133.php
i to pisze pani doktor specjalista psychoterapii uzależnień, czyli osoba mądrzejsza, niż Ty, ja i noone81 razem wzięci.
//a co do samego picia. Dobre piwko nie jest złe, a tymbardziej dobre winko, malibu z melkiem lub Martini Bianco :)
Ale z umiarem, dzieciaki, z umiarem
Certa amittimus, cum incerta petimus.
Dodano: 2007-10-21 19:54
Mi się wydaje,że piję dlatego zeby znowu czuć sie jak dziecko...,na trzeźwo jestem zbyt...inteligentna,tzn. świadoma zbyt wielu rzeczy, a alkohol miło przytępia i pozwala przez chwilę lżej znosić 'ciężar gatunkowy zycia' :),ale piję rzadko bo...mam słaby żołądek.., alkohol mi nie smakuje, nie piję jak nie ma ze mna zaufanej osoby [wiadomo dzieci nie powinno się zostawiac samych
].Jeśli chodzi o inne powody dla których ludzie piją to zauwazyłam,że jest BARDZO duża presja otoczenia,jak nie pijesz nie jestes cool [szczególnie facetom abstynentom jest ciężko],poza tym rodzina[społeczeństwo] nam przekazuje model picia przy każdej okazji, no i z nudów
Pozdrawiam wszystkich pijących i niepijących :)
Dodano: 2007-10-29 20:35
Alkoholizm to choroba przez którą nie wolno przejść samemu......
Dodano: 2007-11-30 15:53
Myślę, że to zależy od osobowości i psychiki. Jedni potrzebują ogromnego wsparcia, pomocy, nawet jakiejś "zachęty" ze strony drugiej osoby. Z drugiej zaś strony są alkoholicy, którzy jak się sami nie kopną w tyłek, to nikt im nie pomoże bądź też irytuje ich pomoc, wsparcie i muszą sami poradzić sobie z chorobą, stoczyć walkę z samym sobą...
Dodano: 2007-12-11 23:26
Jeśli alkoholik sam nie będzie chciał sobie pomóc,to nikt mu nie pomoże.Niestety przeważnie,żeby sie otrząsnął musi upaść na dno.
Dodano: 2007-12-12 14:04
Dodano: 2011-03-08 12:47
Alkoholizm - toksykomania alkoholowa była, jest i niestety będzie. Nieśmiertelny kłopot w społeczeństwie. Przewracających się meneli widać dosłownie wszędzie, ''pięknie ozdabiają okoliczne parki'' podziękować jedynie można towarzystwu .Zaczyna się pierwszy etap, brak kontroli nad sobą kończy się często w ziemi.Meta ! Wiele razy widziałam,zapewne nie tylko ja jak człowiek mając wszystko , stacza się na samo dno, zapominając o rzeczywistości ... Trzeba pamiętać o granicach wytrzymałości, o swoim życiu, co dla nas jest istotne , o kochających ludzi, nie popadać w butelkowy egoizm i tchórzostwo.
''Sztylet rani ciało, słowo - umysł.'' - Menander
Dodano: 2011-03-12 12:17
Dla mnie jest w ogóle nie zrozumiałe ,że jak można wpaść w ALKOHOLIZM...
Dodano: 2011-03-12 18:10
Jak wpadniesz w alkoholizm, też tego nie zrozumiesz jak to, ja alkoholikiem...nie, to zdradziecka i podstępna choroba :)

Kochaj bliskich twemu sercu,tak szybko odchodzą...
Dodano: 2011-03-12 18:49
Menele to zupełnie inna sprawa, to po prostu styl bycia, gorsze są przypadki ludzi, po których na co dzień tego nie widać. Scenariusz każdego dnia: praca, stres, znudzenie, wypalenie, samotność, wieczorem picie, i znowu do pracy. Smutne, niestety prawdziwe.
Dodano: 2011-03-13 16:45 Zmieniono: 2011-03-13 16:46
| CatGirl napisał(a): |
| Menele to zupełnie inna sprawa, to po prostu styl bycia, gorsze są przypadki ludzi, po których na co dzień tego nie widać. Scenariusz każdego dnia: praca, stres, znudzenie, wypalenie, samotność, wieczorem picie, i znowu do pracy. Smutne, niestety prawdziwe. |
po prostu nie rozumiem tego.
Dodano: 2011-03-13 18:03
| ten_co_niesie_swiatlo napisał(a): |
| [quote:2f0d5d463a="CatGirl"]Menele to zupełnie inna sprawa, to po prostu styl bycia, gorsze są przypadki ludzi, po których na co dzień tego nie widać. Scenariusz każdego dnia: praca, stres, znudzenie, wypalenie, samotność, wieczorem picie, i znowu do pracy. Smutne, niestety prawdziwe. |
po prostu nie rozumiem tego.[/quote:2f0d5d463a]
to się nazywa brak empatii:)
Dodano: 2011-03-13 19:11
| CatGirl napisał(a): |
| [quote:4aeca0a90a="ten_co_niesie_swiatlo"][quote:4aeca0a90a="CatGirl"]Menele to zupełnie inna sprawa, to po prostu styl bycia, gorsze są przypadki ludzi, po których na co dzień tego nie widać. Scenariusz każdego dnia: praca, stres, znudzenie, wypalenie, samotność, wieczorem picie, i znowu do pracy. Smutne, niestety prawdziwe. |
po prostu nie rozumiem tego.[/quote:4aeca0a90a]
to się nazywa brak empatii:)[/quote:4aeca0a90a]
Cóż nie na to nie poradzę.
Dodano: 2011-03-13 20:09
| CatGirl napisał(a): |
| [quote:97cd140beb="ten_co_niesie_swiatlo"][quote:97cd140beb="CatGirl"]Menele to zupełnie inna sprawa, to po prostu styl bycia, gorsze są przypadki ludzi, po których na co dzień tego nie widać. Scenariusz każdego dnia: praca, stres, znudzenie, wypalenie, samotność, wieczorem picie, i znowu do pracy. Smutne, niestety prawdziwe. |
po prostu nie rozumiem tego.[/quote:97cd140beb]
to się nazywa brak empatii:)[/quote:97cd140beb]
Prędzej umiejętność panowania nad sobą. Jedni potrzebują czymś leczyć słabości, inni jak Ten_Co_Niesie_Światło są ponad to i się nie poddają. Empatia nie ma tu nic do rzeczy.
"God made me a cannibal to fix problems like you."
Dodano: 2011-03-13 22:48
| KostucH napisał(a): |
| [quote:638c9bbb11="CatGirl"][quote:638c9bbb11="ten_co_niesie_swiatlo"][quote:638c9bbb11="CatGirl"]Menele to zupełnie inna sprawa, to po prostu styl bycia, gorsze są przypadki ludzi, po których na co dzień tego nie widać. Scenariusz każdego dnia: praca, stres, znudzenie, wypalenie, samotność, wieczorem picie, i znowu do pracy. Smutne, niestety prawdziwe. |
po prostu nie rozumiem tego.[/quote:638c9bbb11]
to się nazywa brak empatii:)[/quote:638c9bbb11]
Prędzej umiejętność panowania nad sobą. Jedni potrzebują czymś leczyć słabości, inni jak Ten_Co_Niesie_Światło są ponad to i się nie poddają. Empatia nie ma tu nic do rzeczy.[/quote:638c9bbb11]
nie mówiłam o piciu, tylko o braku zrozumienia dla samego faktu występowania zjawiska, nie można każdego mierzyć własną miarą
Dodano: 2011-03-14 08:52
| CatGirl napisał(a): |
| [quote:54e1f748dc="KostucH"][quote:54e1f748dc="CatGirl"][quote:54e1f748dc="ten_co_niesie_swiatlo"][quote:54e1f748dc="CatGirl"]Menele to zupełnie inna sprawa, to po prostu styl bycia, gorsze są przypadki ludzi, po których na co dzień tego nie widać. Scenariusz każdego dnia: praca, stres, znudzenie, wypalenie, samotność, wieczorem picie, i znowu do pracy. Smutne, niestety prawdziwe. |
po prostu nie rozumiem tego.[/quote:54e1f748dc]
to się nazywa brak empatii:)[/quote:54e1f748dc]
Prędzej umiejętność panowania nad sobą. Jedni potrzebują czymś leczyć słabości, inni jak Ten_Co_Niesie_Światło są ponad to i się nie poddają. Empatia nie ma tu nic do rzeczy.[/quote:54e1f748dc]
nie mówiłam o piciu, tylko o braku zrozumienia dla samego faktu występowania zjawiska, nie można każdego mierzyć własną miarą [/quote:54e1f748dc]
Nie mierzę każdego swoją miarą,gdybym to robił to byś nieustannie czytała tylko o mnie,może nie patrzę obiektywnie,ale nie rozumiem ludzi którzy szukają rozwiązania w kieliszku,ze świadomością-bo chyba mają tę świadomość że nie rozwiąże to ich problemów,czyż nie? .Pozdrawiam
Dodano: 2011-03-14 09:38
Z moich obserwacji wynika, że nie mają tej świadomości:) A i nie szukają w tym rozwiązania, tylko chwilowego wygłuszenia, zepchnięcia na bok, często nieświadomie. Szkoda tylko członków rodziny, bo prędzej czy później odbije się to na nich.
Dodano: 2011-03-14 11:15
| CatGirl napisał(a): |
| Z moich obserwacji wynika, że nie mają tej świadomości:) A i nie szukają w tym rozwiązania, tylko chwilowego wygłuszenia, zepchnięcia na bok, często nieświadomie. Szkoda tylko członków rodziny, bo prędzej czy później odbije się to na nich. |
Wiem o tym,bo mój ojciec jest alkoholikiem,prawie zniszczył rodzinę. :-/
Dodano: 2011-03-14 19:24
| CatGirl napisał(a): |
| Z moich obserwacji wynika, że nie mają tej świadomości:) A i nie szukają w tym rozwiązania, tylko chwilowego wygłuszenia, zepchnięcia na bok, często nieświadomie. Szkoda tylko członków rodziny, bo prędzej czy później odbije się to na nich. |
Tak, bo alkohol niszczy zaufanie , które powinno być w każdej kochającej się rodzinie. Człowiek pijący nałogowo , nie widzi tego problemu a raczej nie chce. Zapija własny, śmierdzący, realny żywot. Niestety coraz częściej spotykam się z takimi sytuacjami , gdzie był, jest i domyślić się łatwo można, że będzie alkoholizm. Wszystko przez ludzi i biedę...a na butelkę zawsze się kasa znajdzie (?)
''Sztylet rani ciało, słowo - umysł.'' - Menander