Wracać wciąż do domu Le Guin
Zadra

KAT i Roman Kostrzewski - Biało-Czarna. Strona: 1

Artykuł: KAT i Roman Kostrzewski - Biało-Czarna

KAT i Roman Kostrzewski - Biało-Czarna Wysłany: 2011-04-02 22:56

Paru rzeczy nie rozumiem:
- co ma być oldskulem? Jaka płyta jest odniesieniem? 666? Czy Oddech?
- Każda inna przetrwa? Dla mnie Szydercze.. nie przetrwało... więc bez przesady...
- Wokal: hmm- to chyba dobrze, ze czuć upływa czasu- to się nazywa dystans do siebie i rozsądne użycie studia...

Więcej jak to porządnie obsłucham...


Krótki opis, nie mający powiązania z Właścicielem profilu;)


Wysłany: 2011-04-03 12:49

Byłem wczoraj w Empiku zakupić płytę i jeszcze nie mieli. Po Waszych uwagach chyba najpierw spróbuję posłuchać jej w mp3.


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Wysłany: 2011-04-03 16:59 Zmieniony: 2011-04-03 17:05

[quote:97ff1d0c05="Infidel"]7/10? Musisz naprawdę odczuwać respekt do starego Kata. W mojej ocenie ta płyta zasługuje conajwyżej na 2. Siedem lat odgrzewania kotletów przez Romana i jego grajków, niszczenie Katowej legendy, podnoszenie cen biletów na coraz to gorsze koncerty i wreszcie Biało-Czarna. Paskudne brzmienie, kompozycje, wokal, teksty plus beznadziejna okładka. A niech spier****** z taką muzyką![/quote:97ff1d0c05]

Ja byłem na koncercie w styczniu i bardzo dobrze się bawiłem. Włosy normalnie całe mokre miałem Moim zdaniem nowe kawałki są przeciętne (Kupa Świąt tylko jakaś mizerna), ale dobrze wypadają na koncertach, a okładka to tylko okładka i nie jest aż tak istotna. Podnoszenie cen biletów? 33zł za cztery kapele i długi występ gwiazdy wieczoru to chyba normalna cena. Ja się jakoś ekstremalnie nie zawiodłem, bo z góry zakładałem, że ta płyta nie będzie na poziomie chociażby Oddechu, bo powrót z takimi nagraniami zawsze był dla mnie nierealny.


Noc jest ciemna i pełna strachów.


Wysłany: 2011-04-04 11:41

Mnie dziwi fakt, że nikt z Was nie zwrócił uwagi na brak wirtuozerskich solówek Luczyka, który de facto był trzonem kapeli...mnie już przed premierą zraził brak charakterystycznej gry gitary prowadzącej kojarzącej się jednoznacznie z Katem.Pominąwszy już to, że Luczyk, też moim zdaniem z "drugim" Kat-em jakiejś furory nie robi i z czystej przyzwoitości mógłby zmienić nazwę:D


"Wolność, Prawda, Stal"


Biało-Czarna a Luczyk na to? (...) Wysłany: 2011-04-04 20:53

Luczyk niech sobie zmienia srt. i się produkuje, a i tak wszyscy doskonale wiedzą że KAT jest jesden i tylko z Romkiem. Innej możliwości niema, w Luczyka nie wieże po ost.materiale który mnie zmęczył bardziej niżeli teściowa ma :/


Fuck The World!


kat Wysłany: 2011-04-05 11:27

Bardzo dobry album. Nie ma nic wspólnego ze starym Katem, ale muza bardzo ciekawa :)



Wysłany: 2011-04-05 23:35

Płytka udana, może minusem jak dla mnie, jest pierwszy numer, ni to instrumental ni utwór z wokalem i do tego na dzień dobry oraz pauza w kapucynie.Brzmienie mimo, że większości nie pasuje mi się podoba, podejrzewam że większość ludzi przyzwyczajona jest do tego co wychodzi ostatnio z Hertz, i traktuje to jako wzór a co nie jest stamtąd to bee.Ładnych lat temu kapele nagrywały w różnych studiach i na różnym sprzęcie, nie koniecznie dobrym i brzmiały przy tym w miarę oryginalnie co dziś się zatraciło a szkoda.Kat spróbował i myślę, że płytka się wyróżnia na tle innych wydawnictw na polskiej scenie, i na pewno spore kontrowersje wywoła, przynajmniej wśród młodszych słuchaczy.Kompozycyjnie ciekawie, o tekstach jeszcze za wcześnie mówić ale na kilka pierwszych rzutów ucha jest ok :), a jeśli chodzi o wokal, może nie jest tak urozmaicony jak na różach, ale idzie ramie w ramie z siła numerów, a momentami dreszcze są jak przy starszych płytkach.W aucie podczas jazdy, kapitalny krążek :)))


... żyje się tylko raz.Ale jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy...


Wysłany: 2011-04-11 23:24

Po pierwszym odsłuchaniu mam mieszane uczucia. Mam wrażenie, że lepiej wypadły instrumenty niż wokal. I teksty jakoś tak nie porywają jak na dawnych płytach. Ale raczej nie powiem, że to zła płyta.


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Wysłany: 2011-04-20 08:49

Vammp (Diabolista)
Vammp
Posty: 843
Wszedzie i nigdzie

Mnie Biało Czarna bardzo sie spodobała w nocy przesłuchałem ją trzy razy, a Z boskim zyskiem jest poprostu rewelacyjna.


Czasami warto uciec od zycia...


Wysłany: 2011-04-20 10:42

A ja po paru odsłuchach jednak mam jej dość. Trafiła na półkę i szybko z niej nie wróci.


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Wysłany: 2011-06-21 20:59 Zmieniony: 2011-06-21 21:00

Kurde za co ja tej płycie dałem aż 7? Chyba miałem jakiś dzień dobroci. Teraz po dokładniejszym przesłuchanie nie dałbym więcej niż 4. Bezapelacyjnie moja największa recenzencka wpadka i największy syf jaki słyszałem w tym roku


Wszystko się kiedyś kończy


Wysłany: 2011-06-21 22:27

W weekend próbowałem dać szansę tej płycie, ale po 2 kawałkach wyleciała z odtwarzacza.


Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!


Wysłany: 2011-06-21 22:47

tez mi ciezko wchodzi przesluchalem z 20razy i po 4wybranych utworach w otwarzaczu laduje BASTARD, 666, ODDECH lub OSTATNI TABUR
Plyta nie jest absolutnie zlA ,aLE od poczatku
do konca przesluchalem ledwo z 4 razy


Kropla drąży skałę


Wysłany: 2011-06-22 10:00

Również ciężko mi się jej słucha, ale z drugiej strony uważam, że na koncertach wypada ok


Noc jest ciemna i pełna strachów.


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło