Mike Patton i muzycy Dillingera, załamani swoją odmiennością i brakiem punktów stycznych z ABBĄ, postanowili połączyć siły i nagrać płytę, która chociaż w niewielkim stopniu przybliżyłaby ich do przetowłosych idoli ze Szwecji. W wyniku współpracy powstały cztery utwory (w zasadzie - trzy, bo ostatni to cover), które niestety nie wpadały w ucho po pierwszym przesłuchaniu i do kawałków ABBY wciąż było im daleko.
Rozgoryczeni muzycy Dillingera winę za nieudany eksperyment muzyczny zrzucili na Pattona i skazali go na współpracę z tak miernymi grupami jak Mr. Bungle, Tomahawk, Fantomas, Peeping Tom czy totalnym beztalenciem muzycznym - Johnem Zornem.
Płytka, czy właściwie EPka, poszła tymczasem w świat robić swoim twórcom obciach przed miłośnikami cięższych brzmień i - jak to można było przewidzieć ... - w dość krótkim czasie została uznana za wydawnictwo kultowe.
Gdyby można było recenzować muzykę za pomocą języka filmu, to album "Irony Is A Dead Scene" wylądowałby gdzieś w połowie między "Żywotem Briana" i "Jabberwalky" grupy Monty Python. Tak bowiem, jak zakręcone i iskrzące od niekonwencjonalnych pomysłów są filmy angielskich komików, tak zakręcony i pełny finezji jest ten album.
Płyta zaczyna się mocnym uderzeniem - po odpaleniu krążka słuchacz dostaje po łepetynie cegiełką spreparowaną z dzikiego wrzasku Pattona i miażdżącej ściany gitar. I zaczyna się szaleństwo - galopady wokalno-instrumentalne, zmiany tempa, wściekłe łojenie na perkusji, szepty, rapowanie, piski, zgrzyty ...
Nie ma żadnego sensu opisywać każdego utworu z osobna - bo też i każdy z nich jest kopalnią pomysłów, którymi dało by się obdzielić z dziesięć mniej utalentowanych od Dillingera zespołów. Aby mieć jako - takie wyobrażenie, co na tym krążku się dzieje, wystarczy wyobrazić sobie, że znaleźliśmy się we wnętrzu obrazu Salvadora Dali (rozwiązanie dla osób z wyobraźnią) albo poszperać na YouTube (rozwiązanie dla osób bez wyobraźni).
Czy chaos da się zakląć w fascynującą formę? - a owszem, jeśli twórcy znają się na surrealizmie. A wierzcie mi bracia i siostry - ekipa Dillingera wraz z Mikem Pattonem się znają.
Ocena: 9,8/10
Wydawca: Epitaph Records (2002)