"
Alien" to czwarty album sygnowany logiem
Strapping Young Lad. Nie spodziewałem się po tym wydawnictwie czegoś,
co by mnie przy nim zatrzymało na dłużej, więc całkiem wyluzowany
przygotowałem się na industrialno-ekstremalną rzeź. Rzeczywiście
dostałem rzeź, ale nie sposób nie zauważyć, że Townsend po raz kolejny
coraz bardziej oddala się od tego członu "industrial". W zasadzie "
Alien" jest mariażem nowoczesnego grania z death i thrash metalem, a
wszystko to okraszone typowym dla tego artysty brakiem przewidywalności
oraz niesamowitą energią, która rozpiera muzyków w każdej nucie. Hoglan
za zestawem perkusyjnym dokonuje wielkiego zniszczenia, a całości
dopełniają szaleńcze gitary Jeda Simona i samego lidera. Płyta poraża
kapitalnym, bardzo mięsistym brzmieniem, zdecydowanie najlepszym w
dotychczasowej karierze muzyka.
Mógłbym
powiedzieć, że jest to pierwsza chronologicznie płyta tego muzyka,
która mnie w pełni przekonała. Zasadniczym jednak problemem tego
wydawnictwa jest intensywność tej muzyki, oraz fakt, że w pewnym
momencie odnosi się wrażenie, że skończyły się pomysły i odgrywane jest
to co było trzy kawałki wcześniej. Ładniej można to nazwać graniem na
jedno kopyto, lub tego samego. Oczywiście tak nie jest, choć trzeba
przyznać, że Townsend zdecydowanie zawęził formułę, a to niestety nie
jest dobre dla blisko godzinnego albumu.
Tracklista:
01. Imperial
02. Skeksis
03. Shitstorm
04. Love?
05. Shine
06. We Ride
07. Possessions
08. Two Weeks
09. Thalamus
10. Zen
11. Info Dump
Wydawca: Century Media Records (2005)