"
Nightwing" jest chyba najciekawszym albumem zespołu, gdyż składa się
jakby z dwóch części - pierwszej - szybkiej i ostrej oraz drugiej -
wolniejszej. Zabieg był celowy, co należy pochwalić, gdyż płyta
wydaje się być dzięki temu urozmaicona, ale z drugiej strony przeskok
instrumentalny w porównaniu do "Heaven Shall Burn…" jest żaden.
Rzeczywiście "
Nightwing" jako koncept-płyta jest rzeczą dopracowaną i
to przejście stylistyczne pojawiające się od szóstego (w sumie utworów
jest dziesięć) utworu okazało się być największym atutem tego
wydawnictwa. Efekt jest taki, że omawiane wydawnictwo prezentuje dwie
twarze black metalu - płyta pełna kontrastów, ale zadziwiająco
chwytliwa jak na
Marduk.
Smutne jest jednak to, że album jako
całość intryguje, ale gdy rozkładamy go na czynniki to sytuacja nie
jest już tak różowa. Jak wspomniałem wcześniej -
Marduk w ogóle nie
rozwinął się instrumentalnie. W zasadzie cała pierwsza część albumu
mogłaby się znaleźć na "Heaven Stall Burn …", gdyż to właśnie jest taka
stylistyka. Nawet jeśli chodzi o pisanie kawałków - zwłaszcza tych
szybkich, to progresu też nie widać. To właśnie ta druga część płyty
ratuje to wydawnictwo przed totalnym autoplagiatem.
Co jednak
nie mówić, to trzeba przyznać, że jest to najciekawsze dzieło Szwedów,
a już na pewno najbardziej urozmaicone. Gdybym miał polecić komuś kto
nie słyszał
Marduk jakąś ich płytę to byłby to właśnie "
Nightwing".
Tracklista:
01. Chapter I - Dictionanaire Infernal: I: Preludium
02. II: Bloodtide (XXX)
03. III: Of Hell's Fire
04. IV: Slay The Nazarene
05. Chapter II - The Warlord Of Wallachia: I: Dreams Of Blood And Iron
06. II: Dracole Wayda
07. III: Kaziklu Bey - The Lord Impaler
08. IV: Deme Quaden Thyran
09. V: Anno Domini 1476
Wydawca: Osmose Records (1998)