Na szczęście Panowie Mike Rutherford, Steve Hackett i Tony Banks mieli na tyle siły i energii aby kontynuować podróż zaczętą w 1967 rocku.
Co ciekawe legendarny Phil Collins od momentu przyjęcia do zespołu pełnił funkcję perkusisty albowiem wokal był zarezerwowany dla Gabriela. Po tym jak w/w muzyk opuścił szeregi grupy pojawił się problem z obsadą śpiewającego. Po przesłuchaniu setek kandydatów, nie znalezionego godnego zastępcy Gabriela. Okazało się jednak, że taki jest pod bokiem. W czasie studyjnej pracy nad nowym albumem, partiami wokalnymi zajął się Phil Collins.
Skład zespołu jeszcze ulegał zmianie aż do roku 1977 w którym to nastąpiła jego stabilizacja.
Genesis stał się triem a tworzyli je Phis Collins, Mike Rutherford i Tony Banks.
Czas mijał i mijał aż nastał rock 1986 i w/w Panowie weszli do studia celem nagrania 13 wcale nie pechowego pełnometrażowego krążka w karierze. To, że mimo upływu lat to tio było cały czas
popularne nie podlegało najmniejszej dyskusji jednakże sukces "
Invisible Touch" przerósł największe oczekiwania twórców.
Krążek dotarł na 3 miejsce listy Billboradu, natomiast single "
Invisible Touch", "Throwling It All Away", "In Too Deep", "Land Of Confusion", "Tonight Tonight Tonight" uplasowały się kolejno na 1, 4, 3, 4, 3 miejscu tegoż poczytnego muzycznego pisma. Całkiem niezły wynik jak na płytę składającą się z 8 kompozycji. Krążek był również promowany
poprzez teledyski do "Invisble Touch" i "Land of Confusion" co jeszcze spotęgowało sukces Anglików.
Jak widać z powyższego zestawienia na tym LP po prostu tutaj nie ma złego numeru począwszy od tytułowego "
Invisible Touch" a kończąc na instrumentalnym "Brazilian". Praktycznie każdy z nich wpada w ucho z naciskiem na "Land Of Confusion" oraz "Niewidzialny Dotyk" (wszak były to wielkie przeboje). Warto zaznaczyć fakt, że piosenka "In Too Deep" została wykorzystana w filmie "Mona Lisa" z tegoż samego roku co wydany album z Bobem Hoskinsem w roli głównej.
Na tym wydawnictwie Panowie postawili na przebojowość i to im się udało w 100% nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Do umiejętności muzyków
Genesis też zastrzeżeń mieć nie można.
Na większą uwagę zasługuje "Domino" - jeden z 2 utworów nie wydanych jako single z tejże płyty. Przypomina on czasy kiedy to
Genesis było prog-rockowym bandem. W jego skład wchodzą 2 części - pierwsza "In The Glow Of The Night" to nastrojowe i zwrotki, przetykane o wiele bardziej dynamicznymi refrenami. Wrażenie robią szczególnie krotkie klawiszowe "wybuchy". Część druga "The Last Domino" to z kolei ostry, jednostajny rytm akakujący nasz aż do końca (choć następują też chwile wytchnienia). Mój osobisty faworyt na tym albumie.
"
Invisible Touch" to klasyka
pop rocka. Jego twórcy osiągneli zamierzony cel nie idąc na łartwiznę a to sztuka nie lada, która nie każdemu się udała czy uda. Oczywiście dla tych, dla których
Genesis skończył się po odejściu Gabriela (ewentualnie Hacketta) ta płyta to pewnie chłam. Chociaż... dobrą, przebojową piosenkę trwającą 3,5 minuty jest ponoć równie trudno skomponować co wielowątkowy półgodzinny utwór w rodzaju "Supper's Ready". A poza tym - gdyby
Genesis nagrywał tylko kolejne klony "Selling England By The Pound" to czy faktycznie byłaby to muzyka lepsza?
Ocena: 10/10
Tracklista:
01. Invisible Touch
02. Tonight Tonight Tonight
03. Land of Confusion
04. In Too Deep
05. Anything She Does
06. Domino (Part I - In the Glow of the Night, Part II - The Last Domino)
07. Throwing It All Away
08. Brazilian
Wydawca: Virgin Records (1986)