Recenzje : Demigod - Slumber Of Sullen Eyes

Demigod, Slumber Of Sullen Eyes, death metalCzasem się zastanawiam co sprawia, że dana płyta staje się klasykiem. Jedne płyty są przełomowe muzycznie, inne po prostu maja wybitnie wysoki poziom, a jeszcze inne chyba po prostu ukazały się w dobrym czasie. Są też i takie płyty, u których miana klasyka nie odnajduję w żadnym aspekcie i do takich albumów należy właśnie debiut fińskich deathmetalowców z Demigod.
Do "Slumber Of Sullen Eyes" podchodziłem chyba 10, a może i więcej razy. Starałem się ten album polubić bardziej, odnaleźć coś, co sprawi, że będę chciał do niego wracać. niestety ,bez skutku - niejednokrotnie nie udawało mi się dotrwać do końca płyty. Nie chodzi o to, że płyta jest słaba, "Slumber Of Sullen Eyes" jest po prostu... nijaka.

Death metal w wydaniu Demigod jest... zwyczajny. Ani nie jest to techniczne, ani nie jest to nadzwyczaj brutalne, ani też szczególnie chwytliwe. Gdybym miał pokusić się o jakieś porównania, to określiłbym zawartość tej płyty jako mieszankę twórczości Bolt Thrower z czasów "Realm Of Ecstasy" i wczesnego Grave. Brzmi zachęcająco, ale jak na trzy kwadranse ekstremalnych dźwięków, to zdecydowanie za mało tu nut, które utkwiłyby w pamięci na dłużej.

Owszem, mamy tu ciężkie, nisko strojone gitary, głęboki, brutalny growling, rytmiczne przejścia, ale w tych dźwiękach nie ma niczego odkrywczego. W muzyce Demigod brakuje mi świeżości i "lekkości" grania - tego czym czaruje Bolt Thrower pomimo intensywności swojej muzyki. Tutaj wszystko brzmi poprawnie, ale wtórnie, kompletnie bez inwencji twórczej.

Na "Slumber Of Sullen Eyes" dominują średnie tempa i nawet w tej materii niewiele jest urozmaiceń. Całościowo płyta jawi się jako solidny, ale wybitnie monotonny monolit. Muzyczna poprawność i nic więcej. Patrząc na fińską scenę deathmetalową tamtych lat, debiut Demigod może i był wyróżniającym się wydawnictwem, ale zważywszy na fakt, że jest to muzyczny średniak, to i całą fińską scenę nawet traktować jako średnią. Paradoksalnie "Slumber Of Sullen Eyes" jest płytą lepszą od dokonań Funebre, Rippikoulu czy Purtenance, ale gorszą od debiutu Convulse czy kultowej i jedynej płyty Demilich. Pierwsza płyta Demigod w moim odczuciu jest co najwyżej kolekcjonerską gratka, jako, że została wydana w małym nakładzie przez nieistniejącą wytwórnię Drowned Productions. Nie zmienia to jednak faktu, że nie jest to pozycja, którą koniecznie trzeba poznać - jak dla mnie raczej suplement do elementarza deathmetalowca.

Tracklista:

01. Apocryphal (Intro)
02. As I Behold I Despise
03. Dead Soul
04. The Forlorn
05. Tears of God
06. Slumber of Sullen Eyes
07. Embrace the Darkness/Blood of the Perished
08. Fear Obscures From Within
09. Transmigration Beyond Eternities
10. Towards the Shrouded Infinity
11. Perpetual Ascent
12. Darkened

Wydawca: Drowned Productions (1992)

Wysłany przez:
Zaakceptowane przez: Void
Wysłano:

Dyskusja na temat artykułu:
occulta76
2010-04-15
trudno nie zgodzic sie z przedmowca;moze jest to płyta przecietna,nie zapadajaca...
5 123245

Podobne Artykuły