Nie inaczej jest z
Dark Tranquillity - death metal jedynie w warstwie wokalnej. Gdy patrzę na pierwsze dokonania zespołu i na "
Character" to widzę jaki rozwój przeszedł zespół. Szkoda tylko, że od czasów "Haven" muzka zespołu w zasadzie stoi w miejscu. I tym razem rewolucji nie będzie -
Dark Tranquillity nagrał po prostu krążek, który jest naturalną kontynuacją "Haven" i "Damage Done". W zasadzie nie widzę zbytniej różnicy pomiędzy tą a poprzednią płytą - chyba tylko taką, że "
Character" jest odrobinkę surowszy, mniej chwytliwy i bardzo poukładany. Dalej mamy do czynienia z mrocznym, ale melodyjnym graniem, jest sporo elektroniki, jest trochę death metalu, ale całość jest bardzo poukładana i ugłaskana tak, aby nie zaszkodzić żadnemu małolatowi. Dodam tylko, że krążek ma krystaliczne, niemal perfekcyjne brzmienie – to jest ogromny krok naprzód w porównaniu do poprzedniego krążka.
"
Character" z jednej strony jest albumem dobrym, bo w gruncie rzeczy, zarówno od strony instrumentalnej jak i kompozycyjnej nie można mu nic zarzucić - zespół po prostu zrobił swoje. Z drugiej strony nie widać żadnego progresu, muzyka od 6 lat stoi w miejscu, brakuje świeżości, pomysłów, dostaliśmy album przewidywalny i poprawny, a nie wiem, czy takie wydawnictwo można ocenić pozytywnie. "
Character" nie wnosi zupełnie nic do gatunku, ani do wizerunku zespołu - album raczej skierowany tylko do fanów zespołu i zatwardziałych miłośników takiego grania, bo choć nie jest to album zły, to ja już tego kotleta kilkukrotnie przeżyłem i więcej nie chcę.
Wydawca: Century Media (2005)