Wracać wciąż do domu Le Guin
Zmierzch Bogów
Relacje :

mROCKfest - Zamek Krzyżacki, Ostróda (31.07-1.08.2009)

31 lipca i 1 sierpnia na Zamku Krzyżackim w Ostródzie miała miejsce druga już edycja mRockfestu - pierwszego festiwalu muzyki gotyckiej na ziemiach Warmii i Mazur. Organizatorzy szczególnie skusili nas gwiazdami - L'ame Immortelle, Whispers In The Shadow czy Lahannaya. Jednak zacznijmy od początku.
Pierwszego dnia festiwalu już od kilku godzin coś  przeszkadzało technikom i organizatorom… Problemy z prądem, przedłużające się soundchecki i w rezultacie czterogodzinna obsuwa rozdrażniły nieco uczestników. Koncert planowany na godzinę 18 odbył się tuż przed godziną 22. Był to występ Negradonny - dwóch artystek z Krakowa. Proporce, znicze, białe lilie i czarne skrzydła - nie wiem czy w sumie coś więcej, może tylko to, że jeśli ktoś lubi ckliwą muzykę mówiącą o ciągłym smutku, nieszczęściach i nocy to miał prawdziwą ucztę. Ogólnie rzecz biorąc mi osobiście koncert podobał się średnio, może to z powodu ciągłego powtarzania tematu nieszczęśliwej miłości i mroku…

Po Negradonnie na scenie pojawił się łotewski band Vic Anselmo. I to już ruszyło publiczność pod scenę i do tańca. Wokalistka w stroju gothic-lolita oraz zespół przebrany w stroje wiktoriańskie zrobili prawdziwy show. Połączenie muzyki rockowej z elektroniką, energiczne zachowanie wokalistki aż zachęcało do ruszenia się z krzesełek i ławek, by znaleźć się choć odrobinę bliżej. Zdecydowanie twierdzę, że był to najlepszy koncert pierwszego dnia festiwalu - chodzi mi zarówno o muzykę jak i zaangażowanie członków zespołu w to co robią. Zainteresowani byli ludzie zarówno znający tę muzykę, jak i osoby słyszący po raz pierwszy Vic Anselmo.

Kolejnym zespołem występującym na scenie zamkowego dziedzińca była polska formacja 1984. Po zeszłorocznej edycji Castle Party, gdzie zespół mnie szczerze mówiąc nie zaciekawił, miałam nadzieję na przekonanie się do ich muzyki. Mniejszy festiwal - większe szanse na jakiegoś rodzaju zjednoczenie się z muzyką. Jednak jeżeli chodzi o mnie - nie udało się. Osobiście nie przepadam za muzyką z tekstami typu "plastikowy świat, plastikowa muzyka"… Dużo elektroniki połączonej z gitarowymi brzmieniami i głębszym przekazem jakoś do mnie nie trafia najwidoczniej… Pomimo to duża grupa fanów zgromadziła się pod sceną i bawiła się naprawdę dobrze. Szczególnie wykonawczynie z Negradonny, które postanowiły popląsać z ludźmi.

Ostatnim wykonawcą pierwszego dnia festiwalu był zespół Lahannaya, zespół z Wielkiej Brytanii, którego osobistością jest wokalistka rozpoznawalna z daleka dzięki swoim niebieskim włosom. Tłum osób jednak nieco się przerzedził, a ja przyznaję się bez bicia, że na całym występie nie zostałam. Sprawiło to zimno lipcowej nocy, lekkie zdenerwowanie wynikające z obsuwy oraz po prostu brak większego zainteresowania zespołem. Pomimo dobrego wyglądu scenicznego, muzyki rockowej połączonej z elektroniką, niestety, wokalistka według mnie nie dawała do końca rady własnym utworom. Mimo wszystko i tak dobrze się spisali, czekając tak długo na swój występ.

Po koncertach przewidziany został wieczór groteski i horroru  - niestety, nie opiszę go. Groteską było dla mnie tak duże opóźnienie i rozstawianie końcowych elementów sceny o godzinie 19, więc wolałam nie wiedzieć jak wygląda horror… Poza tym, kolejny dzień wymagał dużego skupienia, trzeba było więc zebrać siły i zregenerować organizm przed kolejnym dniem.

Dzień  2 festiwalu zapowiadał się o wiele lepiej, zapowiedziane gwiazdy krążyły już dnia poprzedniego więc nie pozostało nam nic innego jak tylko czekać… Tradycyjna obsuwa w ilości godzin jednej napawała uczestników mRockfestu optymizmem. I naprawdę było na co czekać, gdyż pierwszym zespołem występującym tego dnia była austriacka formacja Whispers In The Shadow.

Trudno mi napisać cokolwiek, ponieważ byłam tak zauroczona koncertem, że ciężko mi to wyrazić  słowami. Na dziedzińcu zamku w Ostródzie rozbrzmiał prawdziwy rock gotycki, Ash ze swoim wokalem sprawił, że znalazłam się w zupełnie innym świecie, cały zespół przeniósł nas w zupełnie inny wymiar zarówno jeśli chodzi o muzykę jak i o teksty. Pod sceną zrobiło się tłocznie nawet jeśli nie było zbyt dużo osób uczestniczących w wydarzeniach na zamku. Porządne gitarowe brzmienia zrobiły swoje, publiczność nie pozwoliła zniknąć zespołowi za szybko ze sceny - bisy też okazały się nie wystarczające. Jednak do występu już przygotowywało się toDobro, Ash natomiast musiał zebrać siły do kolejnego koncertu - L'ame Immortelle gdzie gra na gitarze.

Kilka minut po zejściu Whispersów ze sceny pojawiło się na niej toDobro, polska formacja pochodząca z Olsztyna grająca psychiatryczny pop-rock. Przyznam się, że zespół znałam tylko z nazwy, opinie na ich temat były sprzeczne. Ludzie z Ostródy i okolic wypowiadali się na ich temat niezwykle pozytywnie, ludzie z Polski mówili głównie jedno słowo - kabaret na scenie. Jednak po krótkiej rozmowie z liderem byłam strasznie ciekawa tego co tworzą. Nie powiem, było psychiatrycznie, był pop i był rock. Ogólnie rzecz ujmując koncert nie rzucił mnie na kolana, ale też nie odstraszył więc sadzę, że tylko kwestią czasu jest bym wsłuchała się w ich muzykę. W każdym razie publika dopisała - ostródzcy i nie tylko fani wspierała toDobro za ich muzykę i ogromny wkład w organizację festiwalu. Jednak widać było lekkie zniecierpliwienie i oczekiwanie na gwiazdę wieczoru L'ame Immortelle. Jednak widok Thomasa przesiadującego do ostatniej chwili przy barze nieco studził nasze zapały to postanowiliśmy dalej czekać cierpliwie…

W końcu zaczęło się… Tak długo oczekiwane gwiazdy wyszły na scenę  i… rozpoczął się show w każdym znaczeniu tego słowa. Także tym negatywnym. Koncert rozpoczął się utworem "The Cleansing" i już byłam pewna, że tego koncertu nie zapomnę do końca życia. Głos Sonji, jej niesamowite możliwości wokalne po prostu rzuciły mnie na kolana. Przyznaję się, na zeszłorocznym koncercie Persephone byłam zauroczona. Teraz trudno było powiedzieć mi gdzie się znajduję… No cóż, ale następnym kawałkiem był utwór "Fear" gdzie wokalnie udziela się bardzo dużo Thomas - alkohol zrobił swoje… Oczywiście jeśli chodzi o jego, nie moją osobę. Krótko mówiąc wielka gwiazda pokazała swój profesjonalizm i podejście do fanów, które mnie osobiście odrzuciło. Thomas, który przybył ledwie kilka godzin przed koncertem zdążył doprowadzić się do stanu dalekiego od wymaganego do występu scenicznego. Pominąwszy drobne incydenty z jego udziałem typu duszenie się kablem od mikrofonu czy zabieranie piwa innym członkom zespołu wstrząsnęło mną, rzucanie przez Thomasa statywami od mikrofonów oraz gitar w Asha… O ile zespół na początku świetnie się bawił z fanami, tak na koniec szybko zeszli ze sceny. Mogę też dodać, że koncert został okrojony z dość wielu kawałków… Nie jestem zawiedziona koncertem L'ame Immortelle, lecz zniesmaczona zachowaniem jednego z członków grupy ukazującego dość nietypowo swój brak profesjonalizmu.

Po dość gwałtownym momentami koncercie austriackiej grupy na scenę wkroczył CUREproject, włoska formacja grająca covery zespołu The Cure. Grupie towarzyszył grając na gitarze Marian Filarski z toDobro. Cóż więcej o tym koncercie…? Niewiele, fanką The Cure nie jestem więc i koncert mnie nie zainteresował na tyle ile się spodziewałam. Dodatkiem były wspomnienia z koncertu przed…

Krótko podsumowując: festiwal tego typu według mnie na wielkie szanse rozkręcenie się w przyszłości. Udał się znakomicie z malutkimi potknięciami (również na scenie, ale tam stały odsłuchy - służyły za świetny punkt podparcia niektórym osobom), jednak atmosfera tego miejsca zaprasza do ponownych odwiedzin. Dodatkowym plusem jest świetna knajpka na zamku z niesamowitą obsługą zabawiającą gości. Tym, którzy nie byli na feście mogę powiedzieć jedno: niech żałują. Za kilka lat, jeśli frekwencja nadal będzie zwyżkowa mRockfest może stać się znakomitą alternatywą dla Castle Party. Jednak do tego potrzebne jest jeszcze dużo czasu i pracy. Jednak będę na to czekała.

http://www.darkplanet.pl/modules.php?name=usergallery&op=show_photo&id=76435
Komentarze
shaiiboos : byłem i zgadzam się na całej linii z recenzją... ciekawe, czy w...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły