Wielkanoc, Chrystus, Pasja, Zmartwychwstanie. Strona: 3

Re metafizyka Dodano: 2008-03-24 23:16

Powoli i spokojnie . Wyżej dostaliśmy porcję historycznych faktów o Pawle, to dla wyrównania ciśnień Hymn podałem :D
Co do metafizyki - Wilelkanoc jest znacznie bardziej metafizycznie naznaczona- przez Pasję,jej symboliczny wymiar, a także głębsze, przedchrześcijańskie asocjacje( były różne jeszcze pogańskie misteria w tym czasie, wpisane w rytm przyrody - temat rzeka...)


Do not quote - think for yourself


Dodano: 2008-03-25 07:16

ale sadzicie klocki 8)

co za różnica, które fakty i jeżeli to w jaki sposób zapisane są w biblii. Jeśli historia "jak to czekolada zalała pola przenicy i tak powstał czokapik" pomagałaby budować duchowość człowieka to także należałoby ją wspierać 8) a biblia jeśli nie w całości to we fragmentach właśnie taką fukcję pełnić spokojnie może 8)



Dodano: 2008-03-25 11:38

Mscigniew napisał(a):
"Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił."


muszę tu sprostować, dla niewtajemniczonych, że ów fragment mówi o zabraniu ciała Jezusa z krzyża, żeby złożyć je w grobie. a z grobu już nikt Go nie zabrał, bo nie miał kiedy - Jezus zmartwychwstał.

jeśli chodzi o sam fakt zmartwychwstania- czy jest wątpliwy, czy zaistniał itd. to polecam poczytać historię Całunu Turyńskiego- tych dwóch szmatek lnianych, w które owinęli ciało Jezusa. niezliczona ilość badań była przeprowadzona na nich i wyszły takie rzeczy, o których nie śniło się filozofom (współczesnej nauce już się śniły.. ale dowody "zapisane" w Całunie są sprzed 2000 lat).



Dodano: 2008-03-25 13:06

ja powiem tak- wierzę w Boga i wierzę Bogu. w związku z tym święta są dla mnie ważnym wydarzeniem upamiętniającym rzeczywiste zmartwychwstanie Jezusa; to dobry czas na regenerację duszy- stąd Wielki Post.

muszę tu wyjaśnić drobną kwestię: wiara i religia to dwie różne rzeczy. można uczestniczyć w religijnych obrzędach i obnosić się ze swoją religijnością, a dalej pozostawać bez wiary.. więc UWAGA! proszę Was, nie bierzcie za przykłady ludzi wierzących osoby, które chodzą do kościoła, uczestniczą w liturgiach a nie wykazują się postawą "ewangeliczną" (tzn. dobrocią, uczynnością, szczerością, miłością i takie tam). to nie są prawdziwi wierzący- katolicy, a oszukujący się dewoci. czasem jak widzę, co owi "wierzący" wyrabiają, to chce mi się zmienić religię..(moim skromnym zdaniem w Polsce ludzi wierzących jest jakieś 10%, pozostałe 80% sami nie wiedzą w co wierzą, może w Kiełbasę Wielkanocną?). także pamiętajcie, tylko prawda się liczy.

i kolejna kwestia: dziś nikt z poważnych, OBIEKTYWNYCH uczonych nie powie, że Bóg (czy Absolut, whatever) nie istnieje. jest za dużo dowodów, zbyt wiele tajemnic i niepojętych rozumem ludzkim spraw i rzeczy itd. kto uważa się za atiestę, jest po prostu zamknięty w swoich subiektywnych teoriach i niedouczony.

i dalej Kochani: trudno jest uwierzyć w coś (Kogoś), czego się nie widziało i niedoświadczyło, wiem to choćby po sobie. ale to nie powód, żeby przeczyć istnieniu Boga i świata pozamaterialnego. zresztą, kto jak kto, ale Wy- społeczność darknation i mieszkańcy DarkPlanet, powinniście najlepiej sobie z tego zdawać sprawę. świat metafizyczny przeplata się z naszym materialnym światem, to pewnie wiecie; podobnie jest z Bogiem- nie żyje On gdzieś hen w chmurkach, tylko miesza w naszym życiu. ale dobra, już kończę te kazania, bo i tak nie zawrę tu wszystkiego, co chciałabym Wam powiedzieć.

więc? ja doradzałabym poczynienie refleksji nad swoją duszą, nad faktem, że ją mamy, że jest nieśmiertelna i co w związku z tym; co dalej nas czeka w perspektywie eschatologicznej.

pozdrawiam :)



Dodano: 2008-03-25 13:44

guessWho napisał(a):
ja powiem tak- wierzę w Boga i wierzę Bogu. w związku z tym święta są dla mnie ważnym wydarzeniem upamiętniającym rzeczywiste zmartwychwstanie Jezusa; to dobry czas na regenerację duszy- stąd Wielki Post.

muszę tu wyjaśnić drobną kwestię: wiara i religia to dwie różne rzeczy. można uczestniczyć w religijnych obrzędach i obnosić się ze swoją religijnością, a dalej pozostawać bez wiary.. więc UWAGA! proszę Was, nie bierzcie za przykłady ludzi wierzących osoby, które chodzą do kościoła, uczestniczą w liturgiach a nie wykazują się postawą "ewangeliczną" (tzn. dobrocią, uczynnością, szczerością, miłością i takie tam). to nie są prawdziwi wierzący- katolicy, a oszukujący się dewoci. czasem jak widzę, co owi "wierzący" wyrabiają, to chce mi się zmienić religię..(moim skromnym zdaniem w Polsce ludzi wierzących jest jakieś 10%, pozostałe 80% sami nie wiedzą w co wierzą, może w Kiełbasę Wielkanocną?). także pamiętajcie, tylko prawda się liczy.

i kolejna kwestia: dziś nikt z poważnych, OBIEKTYWNYCH uczonych nie powie, że Bóg (czy Absolut, whatever) nie istnieje. jest za dużo dowodów, zbyt wiele tajemnic i niepojętych rozumem ludzkim spraw i rzeczy itd. kto uważa się za atiestę, jest po prostu zamknięty w swoich subiektywnych teoriach i niedouczony.

i dalej Kochani: trudno jest uwierzyć w coś (Kogoś), czego się nie widziało i niedoświadczyło, wiem to choćby po sobie. ale to nie powód, żeby przeczyć istnieniu Boga i świata pozamaterialnego. zresztą, kto jak kto, ale Wy- społeczność darknation i mieszkańcy DarkPlanet, powinniście najlepiej sobie z tego zdawać sprawę. świat metafizyczny przeplata się z naszym materialnym światem, to pewnie wiecie; podobnie jest z Bogiem- nie żyje On gdzieś hen w chmurkach, tylko miesza w naszym życiu. ale dobra, już kończę te kazania, bo i tak nie zawrę tu wszystkiego, co chciałabym Wam powiedzieć.

więc? ja doradzałabym poczynienie refleksji nad swoją duszą, nad faktem, że ją mamy, że jest nieśmiertelna i co w związku z tym; co dalej nas czeka w perspektywie eschatologicznej.

pozdrawiam :)



Brawo :wink:


http://www.basilicaigni.xlx.pl


Re metafizyka Dodano: 2008-03-25 14:27

No i o to chodziło - z dotychczasowych postów przebijała głównie opcja waleczna. że sie tak wyrażę. Dzięki za ten głos -wcale nie kazanie :idea:


Do not quote - think for yourself


Dodano: 2008-03-25 14:54

nono bardzo ładnie powiedziane :idea:



Dodano: 2008-03-25 21:01

guessWho napisał(a):

i kolejna kwestia: dziś nikt z poważnych, OBIEKTYWNYCH uczonych nie powie, że Bóg (czy Absolut, whatever) nie istnieje. jest za dużo dowodów, zbyt wiele tajemnic i niepojętych rozumem ludzkim spraw i rzeczy itd. kto uważa się za atiestę, jest po prostu zamknięty w swoich subiektywnych teoriach i niedouczony.


:D musiasz sie jeszcze troszku douczyć. "sprawy niepojęte" wymagają pojęcia, a nie wtykania tam wiadomo kogo :)

poważni i obiektywni... w oczach kogo? święcie przekonanych o jednej słusznej drodze?

Słyszałaś kiedyś o takich mitycznych postaciach jak Dionizos, Ozyrys, lub Mithras? Czym się różnią od Chrystusa? Urodzeni 25 grudnia, czynili cuda, zrodzili się z dziewicy(zwiastowała im gwiazda), zostali zdradzeni za mamone, zabici na drzewach, lub krzyżu, zesłani do piekieł, ZMARTWYCHWSTALI po 3 dniach, doznali wniebowstąpienia... i tede i tepe.

W czym tkwi wyjątkowość tego przedstawionego w wspomnianej Pasji?

Dla wielu Chrześcijan film "Pasja" był najsilniejszym pojedyńczym przeżyciem w ich życiu. Przemoc i brutalność bardzo silnie oddziaływuje na swiadomość człowieka, a jeśli przedstawić ludziom swojego pana bez "efektów specjalnych" bedzie to mało przekonywujące. M. Gibson postawił na krew, i właśnie krew daje ludziom satysfakcje! otrzymują produkt trwający 120 min. w którym, może 10 min. nie pojawia sie przemoc.

Obiektywni i poważni wiedzą doskonale że gdyby pozbyć sie tej całej otoczki fantastyki, z przekazu na temat Chrystusa pozostanie coś bardzo marnego, a próbowali tego np Jezuici, z jakim powodzeniem? do dziś przetrwał mit o nazwie "Jezus folk fantasy Superstar" :)



Dodano: 2008-03-25 22:12

Gothic_sun (Matuzalem)
Gothic_sun
Posty: 183
dusza - SOMEWHERE IN THE REALM OF IMAGINATION, cialo - LUND/SZWECJA

guessWho napisał(a):
dziś nikt z poważnych, OBIEKTYWNYCH uczonych nie powie, że Bóg (czy Absolut, whatever) nie istnieje. jest za dużo dowodów, zbyt wiele tajemnic i niepojętych rozumem ludzkim spraw i rzeczy itd. kto uważa się za atiestę, jest po prostu zamknięty w swoich subiektywnych teoriach i niedouczony.

No tak...zaden "powazny i obiektywny uczony" nie neguje istnienia Absolutu...ale brak negacji nie jest rownoznaczny z afirmacja teorii o takowym istnieniu.
Moze tak bys sie zdecydowala na cos...bo widze, ze troche bredzisz...albo "jest duzo dowodow" albo tez "zbyt wiele tajemnic"...wiara jak juz sama nazwa wskazuje nie idzie w parze z empiryzmem i ewentualnymi dowodami...albo wierzymy bezwarunkowo w istnienie Boga albo tez poszukujemy dowodow na jego istnienie...czyz nie tak?
Zarowno wiara w Boga jak i tez jej brak sa odczuciami subiektywnymi i nie maja nic wspolnego z edukacja...tak wiec ateista czy tez gleboko wierzacy maja prawo do swoich "subiektywnych teorii" i "niedouczenia" . Jestem ateistka, respektuje wierzacych i poszukujacych odpowiedzi...i uwazam sie za osobe "douczona"
Brak tolerancji i wyglaszanie takich nonsensow na forum jest natomiast dowodem na niedouczenie...
Z powazaniem "niedouczona" Ateistka


All is only illusion...all except the music! "Music is a place to go to take refuge. It is a sanctuary from mediocrity and boredom. It is innocent and it is a place you can lose yourself in thoughts and memories and intricacies.”


Dodano: 2008-03-26 08:02

Gothic_sun napisał(a):

Brak tolerancji i wyglaszanie takich nonsensow na forum jest natomiast dowodem na niedouczenie...

brak tolerancji jak zauważam sunie z obu stron 8)



Dodano: 2008-03-26 12:04

Gothic_sun (Matuzalem)
Gothic_sun
Posty: 183
dusza - SOMEWHERE IN THE REALM OF IMAGINATION, cialo - LUND/SZWECJA

Paskievicz napisał(a):
[quote:cf6b87906f="Gothic_sun"]
Brak tolerancji i wyglaszanie takich nonsensow na forum jest natomiast dowodem na niedouczenie...

brak tolerancji jak zauważam sunie z obu stron 8)[/quote:cf6b87906f]
czy jest to brak tolerancji...czy tez oburzenie na bezpodstawne obrazanie ateistow :?:


All is only illusion...all except the music! "Music is a place to go to take refuge. It is a sanctuary from mediocrity and boredom. It is innocent and it is a place you can lose yourself in thoughts and memories and intricacies.”


Dodano: 2008-03-26 12:21

Ja będę pamiętał te święta również z tego powodu, że w Wielki Czwartek obejrzałem na TVP 2 "Egzorcyzmy Anneliese Michel". Naprawde wstrząsający dokument.


Forever Begins.


Dodano: 2008-03-26 17:30

Skull_Midnight napisał(a):
Wierzę w to wszystko, ostatnio nawet mocniej. Obejrzałam Pasję i tak na serio doszło do mnie, że to przecież nie jest wyssane z palca..


Jak slysze o "Pasji" to mam usmiech na twarzy, bowiem smialem sie do placzu ogladajac to po raz pierwszy.

Skull_Midnight napisał(a):

W końcu powstało wiele teorii obalających świętość Chrystusa. Jedni wierzą nauce, inni Biblii. Zrozumienie dla wszystkich.......


Czyli w skrocie albo wierzymy, ze deszcz to zjawisko meteorologiczne albo magia i mistycyzm. Jednak juz dawno dowiedziono, ze ziemia nie jest plaska... na religie tez przyjdzie czas... poniewaz zadna religia nie idzie w parze z nauka.
Za kilkanascie lat gdy teleportacja i klonowanie beda opisywane w podrecznikach dla przedszkolaka a pracownikami fizycznymi beda roboty z AI, jak ustosunkuje sie religia, hm?
Okaze sie, ze wszystko co "boskie" jest... normalne.
Nie moge sie doczekac tej chwili.

No offence!



Dodano: 2008-03-26 18:36

a ja tam powrórzę raz kolejny, że jak dla mnie to nauka z wiarą wcale kłucić się nie musi 8)

yoyo 8)



KłÓtni cd. Dodano: 2008-03-26 20:00

Paskievicz napisał(a):
a ja tam powrórzę raz kolejny, że jak dla mnie to nauka z wiarą kłucić się nie...

No sorry to say that, ale czy
pisząc o nauce masz też na myśli...ortografię , jako jej część :D ?


Do not quote - think for yourself


Re: KłÓtni cd. Dodano: 2008-03-26 20:42

Lupp napisał(a):
[quote:be03dc7c53="Paskievicz"]a ja tam powrórzę raz kolejny, że jak dla mnie to nauka z wiarą kłucić się nie...

No sorry to say that, ale czy
pisząc o nauce masz też na myśli...ortografię , jako jej część :D ?[/quote:be03dc7c53]
sory stary ale pierdole ortografie 8) (przynajmniej polską) w większości przypadków, nie jara mnie poprawność pisowni - przynajmniej na forum

ale to nie temat naszej dysputy 8)



Re łortografia: No cusz... Dodano: 2008-03-26 22:57

Oj, niedobrze...Widzę napięcie w muskułach...
Co tu dużo mówić -jak większość Narodu, ja też wykonuję wspomniane czynności ( głęboko wierzący/praktykujący), ale na Boga:nie w odniesieniu do słów, ale ... bytów ożywionych :evil: :D
Uwierz mi, to o wiele lepiej wychodzi - straty energii mniejsze, a przyjemność - większa :D
Poza wszystkim - poprawna ortografia to lepsze zrozumienie, a chyba nie chciałbyś być źle odczytany?..
Dla tych, którzy wierzą: " Na początku było Słowo..." Cios w słowo, to uderzenie w PODSTAWĘ...Tyle


Do not quote - think for yourself


hoc Dodano: 2008-03-26 23:35

Lupp napisał(a):
Oj, niedobrze...Widzę napięcie w muskułach...
Co tu dużo mówić -jak większość Narodu, ja też wykonuję wspomniane czynności ( głęboko wierzący/praktykujący), ale na Boga:nie w odniesieniu do słów, ale ... bytów ożywionych :evil: :D
Uwierz mi, to o wiele lepiej wychodzi - straty energii mniejsze, a przyjemność - większa :D
Poza wszystkim - poprawna ortografia to lepsze zrozumienie, a chyba nie chciałbyś być źle odczytany?..
Dla tych, którzy wierzą: " Na początku było Słowo..." Cios w słowo, to uderzenie w PODSTAWĘ...Tyle


Pieknie powiedziane, Made my day :cool:.

"Hoc do mnie huju"

To fakt, ze nasza ortografia jest ciezka i nielogiczna, natomiast nie nalezy jej bagatelizowac.
Chociazby, z powodu takich ludzich jak ja, ktorzy czesto patrza na innych z gory... Dwa bledy ortograficzne w podstawowych zdaniach zazwyczaj sugeruja moje nastawienie do czlowieka.



Dodano: 2008-03-27 05:21

chłopaki, zalóżcie se temat o ortografii i bawcie się tam do woli :D



Dodano: 2008-03-27 11:30

na poczatku bylo slowo mowione wiec z ortografia nie mialo nic wspolnego



Dodano: 2008-03-27 13:11

Gothic_sun napisał(a):
[quote:e6d6f27c3f="guessWho"] dziś nikt z poważnych, OBIEKTYWNYCH uczonych nie powie, że Bóg (czy Absolut, whatever) nie istnieje. jest za dużo dowodów, zbyt wiele tajemnic i niepojętych rozumem ludzkim spraw i rzeczy itd. kto uważa się za atiestę, jest po prostu zamknięty w swoich subiektywnych teoriach i niedouczony.

No tak...zaden "powazny i obiektywny uczony" nie neguje istnienia Absolutu...ale brak negacji nie jest rownoznaczny z afirmacja teorii o takowym istnieniu.
Moze tak bys sie zdecydowala na cos...bo widze, ze troche bredzisz...albo "jest duzo dowodow" albo tez "zbyt wiele tajemnic"...wiara jak juz sama nazwa wskazuje nie idzie w parze z empiryzmem i ewentualnymi dowodami...albo wierzymy bezwarunkowo w istnienie Boga albo tez poszukujemy dowodow na jego istnienie...czyz nie tak?
Zarowno wiara w Boga jak i tez jej brak sa odczuciami subiektywnymi i nie maja nic wspolnego z edukacja...tak wiec ateista czy tez gleboko wierzacy maja prawo do swoich "subiektywnych teorii" i "niedouczenia" . Jestem ateistka, respektuje wierzacych i poszukujacych odpowiedzi...i uwazam sie za osobe "douczona"
Brak tolerancji i wyglaszanie takich nonsensow na forum jest natomiast dowodem na niedouczenie...
Z powazaniem "niedouczona" Ateistka[/quote:e6d6f27c3f]


jeśli ktokolwiek z ateistów poczuł się urażony i obrażony- to sorki wielkie, nie to było moim celem, tylko zaakcentowanie faktu, że zazwyczaj ateiści nie wgłębiają się w sprawy wiary, wydarzeń różnych (typu cuda, objawienia itp.), nie czytają dokumentów itd. tylko jakieś swoje publikacje, więc nie są obiektywni. teologowie natomiast i ludzie wiary, jako że dążą do prawdy, są otwarci na różne teorie, zapoznają się z nimi, jak są błędne, to polemizują, przedstawiają swoje racje. i tu jest ten punkt - FIDES ET RATIO- wiara i rozum- to idzie w parze. trudno jest uwierzyć w coś, co nie trzyma się kupy i jest totalnie out, wydumane, w coś, czego nikt nigdy nie widział i nie doświadczył.
rozum pomaga zrozumieć prawdy wiary, rozumem poznaje się wiarę i przez przesłanki rozumowe można uwierzyć. "wierzę, aby dojść do zrozumienia, i rozumiem, aby wierzyć". gdybym nie posługiwała się rozumem, nie szukała dowodów na istnienie Boga, nie starała się zrozumieć tego, w co wierzę, do czego się przyznaję, co mam bronić, to.. bym była niewierząca, bo po co tracić czas na coś, czego nie ma.
ale oczywiście zgadzam się z tym, że pojęcie "wiara" sugeruje wierzenie w coś, czego nie widać i nie wiadomo czy istnieje. owszem, są takie obszary w religii katolickiej, w które po prostu trzeba wziąć "na wiarę", bo trudno je zrozumieć i pojąć naszym ograniczonym umysłem.

tak jak już pisałam, człowiek to istota cielesno-duchowa, która powinna unosić się na dwóch skrzydłach: wiary i rozumu, aby zachować równowagę. element cielesny człowieka domaga się dowodów, doświadczenia. element duchowy sam w sobie jest nie widzialny, ale ma swoje potrzeby. różnymi rzeczami ludzie karmią swoją duszę, różnymi treściami kształtują umysł, różne uczucia pielęgnują w sercu.
ja wybrałam wiarę katolicką, bo dostrzegam w niej Prawdę; ma ona wartości, z którymi w pełni się identyfikuję, jest spójnym światopoglądem, który czuję i który mi się podoba. tutaj wszystko w przedziwny sposób się zazębia i jest wytłumaczalne. to fajna sprawa. wolność, której szukałam, znalazłam tutaj. mogę być jaka chcę i robić co chcę, a jedyną moją powinnością jest kochać. Boga i ludzi, ale to też czynię z własnej woli.. :)

co do "zbyt wielu tajemnic"- istnieje wciąż wiele nie poznanych obszarów świata i człowieka, wiele jeszcze nie rozumiemy, ale nauka się rozwija. niedługo niektóre z "tajemnic" pewnie zostaną odkryte. chodzi o to, że sama ich obecność, złożoność, wskazuje na transcendencję, na jakiś wyższy umysł, który by to stworzył.

we wszystkim trzeba szukać prawdy. starać się dojść do tego, co JEST. po co jest. nie wiem jak Wy, ale ja mam wciąż wiele pytań o świat, o człowieka, o duchowość, o sferę metafizyczną. świadomość, że Bóg istnieje, daje dużo odpowiedzi.

na koniec powiem, że tych z zamkniętym sercem pewnie i tak nie przekonam, tych z otwartym nie muszę, mam nadzieję, że choć troszkę zachęcę tych poszukujących do dalszych poszukiwań prawdy..
jak sami wiecie i widzicie, sprawy Boga to delikatny i drażliwy temat.. potrafi poróżnić ludzi bardziej niż jakiekolwiek poglądy.. ale to też jest sygnał, że coś jest w tej wierze.. coś jest..



Dodano: 2008-03-28 15:14

guessWho napisał(a):
[quote:1fae9c07ac="Gothic_sun"][quote:1fae9c07ac="guessWho"] dziś nikt z poważnych, OBIEKTYWNYCH uczonych nie powie, że Bóg (czy Absolut, whatever) nie istnieje. jest za dużo dowodów, zbyt wiele tajemnic i niepojętych rozumem ludzkim spraw i rzeczy itd. kto uważa się za atiestę, jest po prostu zamknięty w swoich subiektywnych teoriach i niedouczony.

No tak...zaden "powazny i obiektywny uczony" nie neguje istnienia Absolutu...ale brak negacji nie jest rownoznaczny z afirmacja teorii o takowym istnieniu.
Moze tak bys sie zdecydowala na cos...bo widze, ze troche bredzisz...albo "jest duzo dowodow" albo tez "zbyt wiele tajemnic"...wiara jak juz sama nazwa wskazuje nie idzie w parze z empiryzmem i ewentualnymi dowodami...albo wierzymy bezwarunkowo w istnienie Boga albo tez poszukujemy dowodow na jego istnienie...czyz nie tak?
Zarowno wiara w Boga jak i tez jej brak sa odczuciami subiektywnymi i nie maja nic wspolnego z edukacja...tak wiec ateista czy tez gleboko wierzacy maja prawo do swoich "subiektywnych teorii" i "niedouczenia" . Jestem ateistka, respektuje wierzacych i poszukujacych odpowiedzi...i uwazam sie za osobe "douczona"
Brak tolerancji i wyglaszanie takich nonsensow na forum jest natomiast dowodem na niedouczenie...
Z powazaniem "niedouczona" Ateistka[/quote:1fae9c07ac]


jeśli ktokolwiek z ateistów poczuł się urażony i obrażony- to sorki wielkie, nie to było moim celem, tylko zaakcentowanie faktu, że zazwyczaj ateiści nie wgłębiają się w sprawy wiary, wydarzeń różnych (typu cuda, objawienia itp.), nie czytają dokumentów itd. tylko jakieś swoje publikacje, więc nie są obiektywni. teologowie natomiast i ludzie wiary, jako że dążą do prawdy, są otwarci na różne teorie, zapoznają się z nimi, jak są błędne, to polemizują, przedstawiają swoje racje. i tu jest ten punkt - FIDES ET RATIO- wiara i rozum- to idzie w parze. trudno jest uwierzyć w coś, co nie trzyma się kupy i jest totalnie out, wydumane, w coś, czego nikt nigdy nie widział i nie doświadczył.
rozum pomaga zrozumieć prawdy wiary, rozumem poznaje się wiarę i przez przesłanki rozumowe można uwierzyć. "wierzę, aby dojść do zrozumienia, i rozumiem, aby wierzyć". gdybym nie posługiwała się rozumem, nie szukała dowodów na istnienie Boga, nie starała się zrozumieć tego, w co wierzę, do czego się przyznaję, co mam bronić, to.. bym była niewierząca, bo po co tracić czas na coś, czego nie ma.
ale oczywiście zgadzam się z tym, że pojęcie "wiara" sugeruje wierzenie w coś, czego nie widać i nie wiadomo czy istnieje. owszem, są takie obszary w religii katolickiej, w które po prostu trzeba wziąć "na wiarę", bo trudno je zrozumieć i pojąć naszym ograniczonym umysłem.

tak jak już pisałam, człowiek to istota cielesno-duchowa, która powinna unosić się na dwóch skrzydłach: wiary i rozumu, aby zachować równowagę. element cielesny człowieka domaga się dowodów, doświadczenia. element duchowy sam w sobie jest nie widzialny, ale ma swoje potrzeby. różnymi rzeczami ludzie karmią swoją duszę, różnymi treściami kształtują umysł, różne uczucia pielęgnują w sercu.
ja wybrałam wiarę katolicką, bo dostrzegam w niej Prawdę; ma ona wartości, z którymi w pełni się identyfikuję, jest spójnym światopoglądem, który czuję i który mi się podoba. tutaj wszystko w przedziwny sposób się zazębia i jest wytłumaczalne. to fajna sprawa. wolność, której szukałam, znalazłam tutaj. mogę być jaka chcę i robić co chcę, a jedyną moją powinnością jest kochać. Boga i ludzi, ale to też czynię z własnej woli.. :)

co do "zbyt wielu tajemnic"- istnieje wciąż wiele nie poznanych obszarów świata i człowieka, wiele jeszcze nie rozumiemy, ale nauka się rozwija. niedługo niektóre z "tajemnic" pewnie zostaną odkryte. chodzi o to, że sama ich obecność, złożoność, wskazuje na transcendencję, na jakiś wyższy umysł, który by to stworzył.

we wszystkim trzeba szukać prawdy. starać się dojść do tego, co JEST. po co jest. nie wiem jak Wy, ale ja mam wciąż wiele pytań o świat, o człowieka, o duchowość, o sferę metafizyczną. świadomość, że Bóg istnieje, daje dużo odpowiedzi.

na koniec powiem, że tych z zamkniętym sercem pewnie i tak nie przekonam, tych z otwartym nie muszę, mam nadzieję, że choć troszkę zachęcę tych poszukujących do dalszych poszukiwań prawdy..
jak sami wiecie i widzicie, sprawy Boga to delikatny i drażliwy temat.. potrafi poróżnić ludzi bardziej niż jakiekolwiek poglądy.. ale to też jest sygnał, że coś jest w tej wierze.. coś jest..[/quote:1fae9c07ac]

Omg. Z calym szacunkiem ale przeczytalem tu bullshit osoby na maxa zamknietej czyli wierzacej. Jestes katoliczka czy fanatyczka ?
To bylo pytanie retoryczne. Nie spodziewam sie odpowiedzi.

Neguje jednak 90% Twojej wypowiedzi zatem zaprzecz wiekszosc a poznasz moje zdanie.

Edit: Zachecam odwiedzic strone www.racjonalista.pl ,na ktorej mozna znalezc cytaty "uczonych!!"



Dodano: 2008-03-28 17:24

Dasstin napisał(a):
Edit: Zachecam odwiedzic strone www.racjonalista.pl ,na ktorej mozna znalezc cytaty "uczonych!!"


rówież polecam, a wypowiedz guessWho przemilcze, bo szkoda już sił.



Dodano: 2008-03-29 02:07

Gothic_sun napisał(a):
[quote:3b9c01db43="guessWho"] dziś nikt z poważnych, OBIEKTYWNYCH uczonych nie powie, że Bóg (czy Absolut, whatever) nie istnieje. jest za dużo dowodów, zbyt wiele tajemnic i niepojętych rozumem ludzkim spraw i rzeczy itd. kto uważa się za atiestę, jest po prostu zamknięty w swoich subiektywnych teoriach i niedouczony.

No tak...zaden "powazny i obiektywny uczony" nie neguje istnienia Absolutu...ale brak negacji nie jest rownoznaczny z afirmacja teorii o takowym istnieniu.
Moze tak bys sie zdecydowala na cos...bo widze, ze troche bredzisz...albo "jest duzo dowodow" albo tez "zbyt wiele tajemnic"...wiara jak juz sama nazwa wskazuje nie idzie w parze z empiryzmem i ewentualnymi dowodami...albo wierzymy bezwarunkowo w istnienie Boga albo tez poszukujemy dowodow na jego istnienie...czyz nie tak?
Zarowno wiara w Boga jak i tez jej brak sa odczuciami subiektywnymi i nie maja nic wspolnego z edukacja...tak wiec ateista czy tez gleboko wierzacy maja prawo do swoich "subiektywnych teorii" i "niedouczenia" . Jestem ateistka, respektuje wierzacych i poszukujacych odpowiedzi...i uwazam sie za osobe "douczona"
Brak tolerancji i wyglaszanie takich nonsensow na forum jest natomiast dowodem na niedouczenie...
Z powazaniem "niedouczona" Ateistka[/quote:3b9c01db43]

Ja nie wierze, i uwazam siebie za osobe douczona na tyle aby z powodzeniem wyglaszac swoje racje na forum. Nie respektuje jednak ludzi wierzacych, poniewaz jest to dla mnie tak niesamowicie niezrozumiale, ze z zaloznienia nieakceptowalne. Nazwalbym siebie antykatecheta badz antykaplanem w spojrzeniu "katolickim". Ludzi trzeba nauczyc, oswiecic... Zadna filozofia, aksjomaty czy "dokumenty" nie sa w stanie mnie przekonac o istnieniu czegos co:

-ani nie ma na mnie wplywu
-ani tego nie widze
-ani nie mam z tym kontaktu
-a nauka mowi o czyms innym

To jest wlasnie wiara. Wiara to jest pokladanie nadziei w cos, co nam pomaga przetrwac, wytlumaczyc niezrozumiale zjawiska, znalezc zgubny sens istnienia. Ja tego nie potrzebuje... Dla mnie defekacja i tworzenie kału jest na tyle wystarczajacym dowodem mojego istnienia ze nie potrzebuje specjalnych dowodow potwierdzajacych moja wyjatkowosc. Prosta sprawa...
Bardzo prosta... Skoro BOG istnieje niech mi sie pokaze... Bzdura??? Tak mowia katolicy! Niech mi sie pokaze, przemowi, udowodni... a skoro jest taki potezny ze nie musi sie liczyc ze zdaniem takiego "nikogo" jak ja, to po czemu ma mu na mnie zalezec...

Poza tym jezeli "nasze bostwo" jest takie idealne, a my jestesmy stworzeni na jego wzor to ja pierdole takie smierdzace bostwo... Ludzie smierdza z zasady, bardziej niz swinia, rozni nas tylko to, ze sie myjemy mydlem. Nie jestesmy istotami "duchowymi". Pies tak samo jak my posiada dusze, rozum, wolna wole, sny, obawy, strach, obled, glod, sra tak jak my, mnozy sie tak jak my, umiera tak jak my... bardzo zuchwale jest to, ze nazywamy siebie "wyjatkowymi". Smieszne zarazem.

Dziekuje za uwage.



. Nie respektuję ludzi wierzacych(???!!!) Dodano: 2008-04-01 00:35

Dasstin napisał(a):

Ja nie wierze, i uwazam siebie za osobe douczona na tyle aby z powodzeniem wyglaszac swoje racje na forum. Nie respektuje jednak ludzi wierzacych, poniewaz jest to dla mnie tak niesamowicie niezrozumiale, ze z zaloznienia nieakceptowalne.

Witajcie - czas jakiś nie było mnie tu, więc tylko podziękuję za wszystkie głosy:
trochę szerzej , niż w nagłówku rozwinęła się dyskusja- i pięknie, jednak zastanawia mnie jedna sprawa: Dasstin piszesz, że nie respektujesz ludzi wierzących...O ile mogę, wyrażam nadzieję, że chodziło Ci raczej o nie respektowanie ICH POGLĄDÓW, a nie ich samych, jako ludzi. Fundamentalną sprawą jest respektowanie każdego człowieka z jego poglądami, nieważne na ile różniącymi się od naszych. Pisząc,że nie respektujesz takowych, wpisujesz się w historię pod tytułem Inkwizycja a' rebours, co chyba nie było Twoim zamiarem? o ile się mylę, wyprowadź mnie z błędu...Pozdrowienia[/youtube]


Do not quote - think for yourself


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło