Paradoks
Ohlsson

Satyricon - Rebel Extravaganza. Strona: 1

Artykuł: Satyricon - Rebel Extravaganza

Satyricon - Rebel Extravaganza Wysłany: 2010-10-12 08:13

A o kimś takim jak Snorre to nie łaska wspomnieć. Dałem 4 za subiektywizm, ale powiem wprost polecam tę opinię:
http://www.rockmetal.pl/rmpoll
I chyba jakbyśmy czytali o rożnych albumach...
Dla mnie to po prostu kwintesencja wściekłego metalu... Bez przedrostków.


Krótki opis, nie mający powiązania z Właścicielem profilu;)


Wysłany: 2010-10-12 08:23

Daje "2" za wysiłek włożony w napisanie recenzji. Kompletnie sie z nią nie zgadzam poza:

1. wzmianką o "industrialnym" klimacie
2. tym, że "Rebel Extravaganza" nie jest takim klasykiem, gdyż nie wywarła tak dużego wpływu na gatunek jak wcześniejsze płyty

Satyricon zrobił ogromny krok naprzód w swojej twórczosci, urozmaicił swoją muzykę, uczynił ja nieco bardziej nowoczesną, bardziej ekstremalną i intensywną jednocześnie nie popadając w syntetyczność (czytaj płyty a la Dimmu Borgir od 'Puritinical..."). Jak dla mnie jest to muzycznie szczytowe osiągnięcie zespołu, zdecydowanie najbardziej wymagające i ambitne, pomimo tego, że czasem Satyr i Frost zapędzaja sie w jednostajną rąbaninę.

I w zadnym wypadku nie nazwe tej płyty "dla kazdego coś miłego"


.


Wysłany: 2010-10-12 10:12

Gorg666 (Bicz)
Gorg666
Posty: 349
Wakefield (UK)

A mnie znuuuudziła wiwat subiektywizm! :D


Aetas dulcissima adulescentia est


Wysłany: 2010-10-12 10:23

To czemu nie napisałeś tego w recenzji xD


.


Wysłany: 2010-10-12 10:30

Gorg666 (Bicz)
Gorg666
Posty: 349
Wakefield (UK)

[quote:cdb42a5258="Harlequin"]To czemu nie napisałeś tego w recenzji xD[/quote:cdb42a5258]

Bo dziś mnie znudziła.... a recenzję pisałem 2 dni temu ;] Jednak kilkanaście odsłuchów do przodu robi swoje ;/ a szkoda bo The Underworld Regime Ov hell'a nawet po kilkudziesięciu wciąż bawi :) Za to "Volcano" już mnie się bardziej podoba, może bo prościej? Może ze względu na intro? Albo po prostu wolę czuć że grupa z braku pomysłów nie popada w blasto-manię :)


Aetas dulcissima adulescentia est


Wysłany: 2010-10-12 11:37 Zmieniony: 2010-10-12 12:16

Od strony brzmienia też jest dobrze. Kompozycje brzmią tak jak brzmieć powinny, żaden z instrumentów nigdzie nie ucieka, wokal zaś nie chowa się za ścianą dźwięku. Dodatkowym atutem jest jego czytelność. Satyr, zamiast na wrzaski, stawia na przekaz, co słychać w wyraźnie rozbudowanej warstwie tekstowej.

A co to ma (...),wycinek z elementarza pierwszoklasisty?



[color=RED:1c8ebe7a87]Kolegę proszę o powstrzymanie swojego języka. Cenzura czasem u nas działa :>
Pozdr., minawi[/color:1c8ebe7a87]



Wysłany: 2010-10-12 12:57

[quote:33a84248d8="DEMONEMOON"]Od strony brzmienia też jest dobrze. Kompozycje brzmią tak jak brzmieć powinny, żaden z instrumentów nigdzie nie ucieka, wokal zaś nie chowa się za ścianą dźwięku. Dodatkowym atutem jest jego czytelność. Satyr, zamiast na wrzaski, stawia na przekaz, co słychać w wyraźnie rozbudowanej warstwie tekstowej.

A co to ma (...),wycinek z elementarza pierwszoklasisty?



[color=RED:33a84248d8]Kolegę proszę o powstrzymanie swojego języka. Cenzura czasem u nas działa :>
Pozdr., minawi[/color:33a84248d8][/quote:33a84248d8]

Ok,chyle czola,kalam sie w popiele i trzymam fason.Pzdr.:)



:) Wysłany: 2010-10-12 14:43

Ta płyta jak dla mnie to jest zło w postaci materialnej (patrz na sesję zdjęciową we wkładce) i zło od strony muzycznej ave \m/ :P


If i can`t be my own i feel better dead.


Wysłany: 2010-10-14 22:40

za duzo w niej rozumu,a za mało czarnego serca;zbyt przemyslana,moze za bardzo zawiła jak dla mnie?nie wiem sam?wiem jedno,za czesto jej nie słucham i tym sie kieruje.


przewartosciowanie prawie wszelkich wartosci...


Wysłany: 2010-10-17 14:53

tak rozumujesz dobrze,takie jest moje twierdzenie,odczucie et cetera...


przewartosciowanie prawie wszelkich wartosci...


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło