Castle Party 2020
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Throneum/Revelation Of Doom - Total Regression (Split)

Splity mają to do siebie, że zazwyczaj zawierają muzykę młodych zespołów, które dopiero stawiają pierwsze kroki i jeszcze nie mogą się przebić lub nie mają zarejestrowanej większej ilości materiału, aby wydać samodzielne wydawnictwo. Omawiany tutaj krążek zaskakuje pod dwoma względami - po pierwsze, o ile Revelation Of Doom jest młodym zespołem, o tyle Throneum istnieje od ponad 10 lat i ma za sobą już niezliczoną liczbę wydawnictw. Kolejnym faktem jest to, że zespoły porozumiały się, iż zagrają po 2 nowe utwory autorskie, a reszta to będą covery zespołów, którymi się inspirują.
Pierwsze sześć utworów grane jest przez Throneum. Zespół prezentuje dość prymitywny death/black z krzyczanym wokalem. Muzyka brzmi brudno, surowo, bębny brzmią pusto, a muzyka sprawia wrażenie dzikiej. Tu i ówdzie rozbrzmiewają echa samego Morbid Angel (riff otwierający "Exhibition Of Abomination" przypomina bardzo "Fall From Grace"). Moim zdaniem zespół o wiele lepiej wypada w wolnych fragmentach, gdyż brzmi wtedy chwytliwie. Gdy tempo zostaje podkręcone, Throneum obnaża swój prymitywizm. Wśród coverów znalazły się utwory Destruction "Tormentor", Impaled Nazarene "We Are Satan's Generation", Unleashed "Execute Them All" oraz Morgoth "Darkness". Na szczególną uwagę zasługuje cover Unleashed, który najbardziej zapada w pamięć.

Zadziwia mnie jednak fakt, że grający dużo krócej Revelation Of Doom wypadają na tym tle zdecydowanie lepiej. Muzykę zespołu określiłbym jako prymitywny death'n'roll, co potwierdzają obydwa autorskie utwory. Jeśli chodzi o cover to otrzymaliśmy nowe wersje Hellhammer "The Third Of The Storms", Terrorizer "Need To Live", Sodom "Witching Metal", Pandemonium "Unholy Existence" oraz Blasphemy "Gods Of War". Bardzo podoba mi się pełna blastów wersja "Need To Live" natomiast cover Hellhammer wyszedł odrobinę bez polotu. Zaskakuje fakt, że zespołowi udało się przemycić do utworów tego death'n'rolla, przez co utwory przykuwają uwagę.

Zasadniczą wadą tego wydawnictwa jest to, że przynosi ono w większości covery a nie autorskie kompozycje. Na pewno nie jest to miarodajnym wyznacznikiem wartości obu zespołów, ale do piwka tej płytki można posłuchać.

Wydawca: Pagan Records (2007)
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły