Zmierzch Bogów
Wracać wciąż do domu Le Guin
Opowiadania :

Parasolka

Szedł spokojnym krokiem wzdłuż długiej, ruchliwej ulicy. Był wysokim, dobrze zbudowanym mężczyzną. Znajomi mówili na niego Clint - był łudząco podobny do Clinta Eastwooda. W żartach nieraz odgrywał przed nimi znane sceny z „Dobry, zły i brzydki”. Miał na sobie stare, przetarte dżinsy i płaszcz.
Zbierało się na burzę, co bardzo Tomasza martwiło. Nie miał samochodu, do pracy dojeżdżał prywatnym autobusem. Jak na złość parasol, zakupiony podczas podróży poślubnej został w przedpokoju jego mieszkania na jednym z osiedli Dąbrowy Górniczej.

- Psia mać - zaklął pod nosem, myśląc o zbliżającym się deszczu.
Spieszył się na mecz Polska - Anglia. Był wielkim fanem piłki nożnej, na zakładach obstawił nawet wynik spotkania. O wieczorze przed telewizorem marzył już na budowie - po dokuczliwych uwagach szefa uznał, że należy mu się od życia coś więcej.
Kasia pewnie przyrządziła wspaniałe pierogi na obiad. Bardzo ją kochał, uwielbiał patrzeć w jej niebieskie oczy i zachwycać się blond włosami do pasa.
Zanim się pobrali, chodzili ze sobą 5 lat. Poznali się na ognisku u znajomego ze studiów farmaceutycznych. Kusiła go uśmiechem i dyskretnymi spojrzeniami. Następnego ranka zaprosił ją na kawę. Zaczęli się spotykać. Z małej iskierki uczucie przemieniło się w płomyk, z którego rozpalił się pożar wielkiej miłości. Oświadczył się jej w piękny majowy wieczór: po długim spacerze, podczas romantycznej kolacji przy świecach i lampce wina. Tej nocy kochali się długo i namiętnie.
Podróż poślubną spędzili w Paryżu. Dwutygodniowy pobyt w hotelu z widokiem na Łuk Tryumfalny wzbudził zazdrość u znajomych. Od ślubu minęło ponad dwa i pół roku, a przed dwoma tygodniami Kasia oznajmiła mu, że jest w ciąży. Oszalał ze szczęścia. Obdzwonił rodzinę i znajomych. Wyprawili wielkie przyjęcie, na którym gościem honorowym był Przemek - ten sam, który zorganizował pamiętne ognisko. Zaczęli wymyślać imię dla dziecka. Jeśli to będzie dziewczynka, będzie miała na imię Aniela, jeśli chłopczyk – oczywiście Przemek.
Granatowe niebo zaczęło płakać prosto w twarz Tomka, wiatr też nie miał nad nim litości. Drzewa uginały się miarowo w rytm rozwścieczonego frontu. Otarł krople wody, spływające po czole. Przyśpieszył kroku.
Do klatki schodowej dotarł przemoczony do suchej nitki, zmarznięty i głodny. Winda nie działała - na siódme piętro musiał wejść po schodach. Na jednym z pięter dzieciaki zostawiły na ścianie różne bazgroły. Głównie inicjały swoich kolegów i koleżanek w postaci równania zakończonego napisem „wielka miłość”. Były też imiona idoli. Uwagę Tomasza przykuło słowo niepasujące do reszty.
„Rogacz” nie dawał mu spokoju do momentu, gdy pokonał ostatnie prowadzące do mieszkania stopnie. Nie chciał przeszkadzać Kasi, więc jednym szybkim ruchem ręki przekręcił klucz w zamku. Parasol leżał tam, gdzie go zostawił. Obok stała obca para butów - adidasy, rozmiar czterdzieści pięć. Widać, że często używane. Powiesił płaszcz na wieszaku i ruszył do pokoju gościnnego. Na kanapie zobaczył Przemka i Kasię. W romantycznym uścisku współgrali równym ruchem bioder.
- Co tu się dzieje?
Oderwali się od siebie pospiesznie. Po policzkach Kasi zaczęły płynąć łzy. Przemek, przyjaciel ze studiów, z którym przez 5 lat dzielił pokój w akademiku, właśnie przeleciał jego żonę. Teraz nerwowym ruchem wciągał spodnie.
- Nie wiem, co powiedzieć.
- Nic nie mów, wynoś się - krzyknął Tomasz.
Nie wiadomo kiedy jego ręka przecięła powietrze, miażdżąc nos kumpla. Z rozciętej wargi popłynęła krew.
- Wynoś się i nigdy nie wracaj - wycedził przez zęby.
Spojrzał na żonę. Przed oczyma stanęło mu całe życie. Każda sekunda ich związku. Pierwsze randki w parku, zaręczyny, wesele, podróż poślubna... Wszystko w jednej chwili trafił szlag.
- Wytłumaczę ci, proszę pozwól... To nie jest tak, jak myślisz - lamentowała Kasia. Nie słyszał. Myślał tylko o tym, czy na pewno jest ojcem dziecka, które rośnie w brzuchu jego żony. Odwrócił się na pięcie i wyszedł z mieszkania a nietknięty parasol wciąż leżał na kredensie.
Komentarze
Pieszczocha : Bardzo wzruszające... :(
SAmy : Przykre, ale śliczne opowiadanie... Trudno uwierzyc, ze w jednej chwili mozn...
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły