"
Family Vault" jest drugim krążkiem zespołu, ale dopiero teraz miałem okazję się przekonać co gra ten zespół. Po nieco ponad półgodzinnym seansie z Francuzami potocznie powiem, że szału nie ma. Spodziewałem się rzeczywiście instrumentalnej rzezi, ale ten mathcore'owy pierwiastek jest tu w gruncie rzeczy niewielki. O wiele więcej jest tu elementów
grindcore i brutalnego
death metal aniżeli technicznego grania, co jednak nie oznacza, że poziom instrumentalny jest słaby. Wręcz przeciwnie - poziom jest dobry, bo mamy tu wszystkie elementy cechujące wspomniane gatunki.
Niestety
Zubrowska zapomniała o tym, że metal powinien być zagrany z pasją. Ja jej tutaj nie czuje, "
Family Vault" jawi mi się jako beznamiętnie odegrany zestaw kawałków. Do tego płyta jest jednorodna stylistycznie i ciężko tu powiedziec, który utwór jest lepszy a który gorszy - dla mnie wszystko jest na jednakowym średnim poziomie.
Zubrowska ze swoim drugim albumem niczego nie zmienia. Z chęcią bym napisał, że jest to
deathcore z elementami mathcore'u, ale tutaj Francuzom udało się nieco wykroczyć poza te ramy. Nie zmienia to jednak faktu, że "
Family Vault" jest raczej płytą na jednorazowy odsłuch, o której dość szybko się zapomina.
Tracklista:
01. From Hell
02. Ode To My Black Sun
03. C.O.V.E.D.
04. Maniac Rockers From Darkness
05. Vampire Killin' Kit
06. Pay To Play
07. Cause I Just Can Love Some Dead Persons
08. Through The Sky
09. In The House Of The 7 Dead
10. What A Wonderful World
Wydawca: Xtreem Music (2006)