"
Drama" łączy w sobie techniczną wirtuozerię "Clone To The Edge" z piosenkowym charakterem "Tormato". Ku mojemu zaskoczeniu to połączenie wyszło nadzwyczaj dobrze z dwóch względów. Pierwszą z nich jest fakt, że sekcja rytmiczna daje tu prawdziwy popis często zahaczając o… funk. Już otwierający album "Machine Messiah" nie zostawia złudzeń, że będziemy mieli do czynienia z dobrym albumem. Rozbudowany utwór z dużą ilością interesujących motywów.
Na album trafiło tylko sześć kawałków, z czego trzy z nich to utwory powyżej sześciu minut i to właśnie te kompozycje stanowią o sile niniejszej płyty. Pozostałe trzy z ich, choć krótsze to wcale nie są gorsze. W nich objawia się bardziej piosenkowa nuta, ale melodie są tu zadziwiająco dobre, może nawet i najlepsze w dotychczasowej twórczości
Yes. Niewątpliwie ułatwia to odbiór bądź co bądź skomplikowanej warstwy muzycznej.
Choć "
Drama" nie stała się klasykiem, to jest to album naprawdę dobry. Oczywiście nie może się to równać z "Clone To The Edge" czy "Relayer", ale na pewno zamazuje złe wrażenie po "Tormato". Warto posłuchać.
Tracklista:
01. Machine Messiah
02. White Car
03. Does It Really Happen?
04. Into The Lens
05. Run Through The Light
06. Tempus Fugit
Wydawca: Atlantic Records (1980)