"
Memories Of A Dying Whore" wywołało u mnie bowiem bardzo ambiwalentne uczucia. Zacznę chyba od tych dobrych. Otóż formacja zaskoczyła mnie bardzo potężnym brzmieniem.
Wykked Wytch łączy w sobie wpływy Devil Doll i Cradle Of Filth, jednak w przeciwieństwie do wampirków z Anglii brak tu tych lirycznych i przesłodzonych motywów. Z głośników wydobywa się ciężar i brutalność, a gorące chłopaki z Florydy zdają się przypominać, że ten region był kiedyś mekką
death metalu. Nie da się ukryć, że album brzmi potężnie.
Negatywne w tym albumie jest jednak to, że jest bardzo ograniczony w formie, a kawałki są do siebie bardzo podobne i na dobrą sprawę niewiele jest tu przykuwających uwagę motywów. Nawet cover "Sweet Dreams" nie robi wrażenia. Dość szybko więc płyta się nudzi i zamiast wyczekiwać kolejnego numeru myślimy o wciśnięciu stop. A to chyba dobrze nie świadczy o wydawnictwie.
Tracklista:
01.
Memories Of A Dying Whore02. Desperation
03. Bloodstained Tears
04. Awakened
05. Suffering Through The Years
06. Wishing Sickness
07. Sweet Dreams (Eurythmics Cover)
08. Plagued By Delusions
09. Shrouded In Ash
10. Beneath Our Skin
Wydawca: Perish Music Group (2008)