"
Kingdom Of Might" to 11 nowoczesnych piosenek, w których jesteśmy w
stanie odnaleźć szczyptę każdego gatunku. Pierwsze moje skojarzenia
przy odsłuchu pobiegły w stronę Trivium i All Shall Perish, gdyż
generalnie
Woe Of Tyrants mieści się stylistycznie w tych rejonach.
Dużo krzyczanych wokali przeplatanych growlingiem nie jest czymś
specjalnie odkrywczym. Skojarzenia z
metalcorem i
deathcorem wywołuje
także sposób dynamizacji utworów, przeplatanie szybkich partii z
ciężkimi zwolnieniami okraszonymi gęstym atakiem podwójnej stopy. To
jest jednak tylko zewnętrzny gorset, gdyż prawdziwe smaczki kryją się
gdzieś głębiej.
Zacznijmy może od części najważniejszej -
najmocniejszym punktem zespołu są gitarzyści w osobach Nicka Dozera i
Matta Kincaida. Ogromna część riffów zagrana jest z zawrotną prędkościa
i precyzją, niemal identyczną jak na "Hatebreeder" Children Of Bodom.
Perfekcyjne, czyściutkie wykostkowania sprawiają, że muzyka Woe Of
Tyrants po prostu płynie. Nie można też zapomnieć o pysznych solówkach
utrzymanych w stylu Andy LaRocque i James Murphy'ego. Muzycy Ci mają
ogromną lekkość w konstruowaniu melodii i harmonii, które towarzyszą
nam w każdym utworze. Z jednej strony ich prostota wyraża fascynację
sceną
NWOBHM, z drugiej wskazuje, że kapela nie boi się eksperymentować
i zestawiać ciężkich, brutalnych dźwięków z cukierkowatymi często
melodiami.
Nie zabrakło tu szybkich, inspirowanych thrash
metalem partii, rozbujanych, folkowych melodii, czy
death metalowego
łojenia. Na słowa uznania zasługuje także perkusista, który pokazuje,
że trzymanie się sztywno rytmu nie jest zbyt interesującym zajęciem.
Dostajemy więc raz po raz jakieś ciekawe przejście czy bezpośredni atak
podwójną stopą.
Woe Of Tyrants zyskal ogromny podziw w moich oczach ze
względu na płynność i łatwość adaptacji innych gatunków, nawet jeśli
szkieletem głównym są nurty, w których karty zostały już dawno rozdane.
Czy
jest coś do czego można się tu przyczepić? Myślę, że tak. Osobiście za
najsłabszy punkt uważam wokal, który na dobrą sprawę jest dość
jednowymiarowy. Budzić kontrowersje może także fakt, że na dobrą sprawę
Woe Of Tyrants od strony muzycznej jest zlepkiem pomysłów zapożyczonych
z innych zespołów, wzorowo wykonanym, ale wnoszącym niewiele własnej
inwencji. Z drugiej strony nie mamy do czynienia z debiutem, więc
pytanie czy należałoby przymknąć oko na źródła inspiracji i ich mocny
wpływ na muzykę formacji. Nie zmienia to jednak faktu, że Woe Of
Tyrants jawi się jako bardzo obiecująca kapela, która jeszcze może mieć
dużo do powiedzenia na metalowym poletku.
Tracklista:
01. Jesu Juva
02. Soli Deo Gloria
03. Break The Fangs Of The Wicked
04. Pearls Before Swine
05.
Kingdom Of Might (The Eclipse)
06.
Kingdom Of Might (Dawn In The Darkness)
07. Sounding Jerusalem
08. Sons Of Thunder
09. The Seven Braids Of Samson
10. Like Jasper And Carnelian
11. Golgotha
Wydawca: Metal Blade Records (2009)