Krążek przynosi nam muzykę pełną ciężkich wolnych riffów i depresyjnych
melodii. Słychać tu echa drugiej płyty Paradise Lost czy debiutu The
Gathering. Tym jednak co wyróżnia "
A Rose For The Dead" od wspomnianych
wydawnictw, to obecność damskiego wokalu w postaci Liv Kristine.
Wokalistka nadaje muzyce zespołu więcej przestrzeni a jej wokal jest
szalenie delikatny i stanowi świetny kontrast dla mocnego męskiego growlingu.
Niestety utwory same w sobie do specjalnie intrygujących nie należą i
nie pomoże temu nawet wykorzystanie organów kościelnych, czy innych
klawiszowych przeszkadzajek. Kawałki są monotonne, schematyczne i
pozbawione pomysłu.
"
A Rose For The Dead" jest moim zdaniem
słabą płytą, a już na pewno rozczarowującą. Choć formacja prezentowała
jak na ówczesne czasy dość oryginalne połączenie wokalne, to muzycznie
jest to druga klasa świeżości, na domiar złego niespecjalnie
intrygująca. Zarówno "Velvet Darkness They Fear" jak i późniejsza "Aegis" są wydawnictwami o klasę lepszymi i bardziej dopracowanymi niż "
A Rose For The Dead".
Tracklista:
01.
A Rose For The Dead02. Der Spiegel
03. As The Shadows Dance
04. And When He Falleth (Remix By Das Ich)
05. Black As The Devil Painteth (Remix By Das Ich)
06. Decades (Joy Division Cover)
Wydawca: Massacre Records (1997)