Od razu powiem tak - ci, co kochali ten zespoł, będa go kochac jeszcze mocniej - ci, dla któych nie odgrywał on wiekszego znaczenia dalej będa tak uważać. Pech chce, że ja zaliczam się do tych drugich. Nie chcę sugerowac, że krążek jest zły - moja rozterka polega na tym, że zespół raz po raz nagrywa bardzo podobne do siebie albumy. "Suffocation" nie jest żadnym zaskoczeniem - Amerykanie graja dokładnie to co grali przez wszystkie lata - tyle, że tym razem brzmienie jest potężne, a i poziom wyższy niż na poprzednicze. Nie wiem czy jest to technciznie granie - z takim graniem kojarzą mi sie bardziej Cynic, Atheist i Death, a Suffocation daleko ma do tego poziomu. Z drugiej strony zespół gra bardzo spójnie i jak na oldschoolowy death metal - bardzo świeżo. Album trzyma równy, dobry poziom, choć powodów do zachwytów też nie widzę. Są oczywiście momenty, gdzie serce bije szybciej (np. potężne zwolnienie w "Bind Torture Kill"), ale niewiele z nich wzbudza u mnie głębsza radość.
"Suffocation" nagrał dobry, solidny album, w swoim stylu - nie ma tu rewolucji, nie ma niczego odkrywczego - jest za to solidna porcja amerykańskiego, starofalowego death metalu. Może jest to nawet najlepszy album w dyskografii zespołu - mnie najbardziej zapadł on w pamięć, ale nie jest to muzyka, która przekona kogoś, jeśli takiego grania się zwyczajnie nie lubi.
Wydawca: Relapse Records (2006)