Co więc przynosi nam "
Communion"? Ano,
spodziewałem trochę innego grania. To co otrzymałem nazwałbym
nowoczesnym death metalem, z odrobiną czystych wokali i sporą dawką
pseudo-industrialnych klawiszy. Nasunęło mi się skojarzenie z Ram-Zet,
z tym, że Grecy grają bardziej death metalowo, momentami przypominając
wolniejszego Behemotha. Od strony instrumentalnej zespół prezentuje się
nieźle, pochwały należą się zwłaszcza perkusiście, który nie szczedzie
słuchaczowi ciekawych przejść. Dosyć pozytywnie oceniłbym też sam
poziom utworów - choć zauważyłem, że sporo motywów, zwłaszcza tych
bardziej "nowoczesnych" powtarza się, a growling jest stanowczo zbyt
monotonny, to zespół ma pomysł na muzykę i potrafi nadać sens tym
utworom. Teksty w dużej mierze bazują na bałkańskiej mitologii, co
nadaje muzyce pewnego epickiego charakteru.
Pierwsze zderzenie z
Septic Flesh i wrażenia dosyć pozytywne, choć nie ukrywam, że
spodziewałem się niego bardziej "organicznego" grania. Nie znalazłem tu
ani jednego elementu, który przyprawił by mnie o zachwyt, ale też nie
mam zbytnio do czego się przyczepić. Zespół ma swoją wizję muzyki, ale
wydaje mi się, że jest to mimo wszystko dość zachowawcze granie, takie
trochę bez przekonania i werwy. "
Communion" jawi się jako poprawny
rzemieślniczo, dobrze skomponowany album, ale to byłoby na tyle.
Wydawca: Season Of Mist (2008)