Wracać wciąż do domu Le Guin
Zmierzch Bogów
Recenzje :

Optical Sun - Save Our Solus

Save Uor Souls, Optical Sun, stoner metal, doom metal, Via Nocturna

Ucieszyłem się gdy dostałem maila od Optical Sun z informacją o nowej płycie, gdyż ich intrygująca EPka towarzyszyła mi niejednokrotnie podczas ostatnich trzech lat i łechtała ciekawość, jak ten zespół się rozwinie i co pokarze w przyszłości. „Save Uor Souls” to druga odsłona kina Optical Sun, tym razem nasiąknięta filmem „Pani Twardowska” z lat pięćdziesiątych. Co ważne, zespół znalazł wydawcę, którym została Via Nocturna, więc może ich niecodzienna sztuka dotrze do większej ilości ludzi.

Optical Sun to zespół doom metalowy, który w swoją muzykę wplata sample z filmu i robi to w sposób niesamowity. Po pierwsze dobór obrazu znów jest znakomity. Jest coś takiego złowrogiego w tych starych filmach. Ci ludzie jak mówią to słychać, że to jest na czarno-biało. Powiedzieć, że jest to klimatyczne to jak nic nie powiedzieć. To jest dreszczowiec, który odpowiednio skrojony i poukładany daje bardzo mroczną i złowrogą osnowę. Teksty o poszukiwanym szczęściu i tajemnej wiedzy dającej panowanie nad światem, zesłanej przez Szatana, który nie pozwala jej ujawniać, są idealnie wpasowane w brnącą ciężko i mozolnie muzykę, stanowiącą jakby taki czarny tunel, w którym to wszystko się odbywa. Jest tu dramaturgia, jest strach i jest akcja podsycana stonerowymi przyspieszeniami i zagęszczeniami. Wszystko to świetnie do siebie pasuje i daje robiący piorunujące wrażenie rezultat.

Tak mijają prawie dwa pierwsze kawałki, bo od koniec „VI” pojawia się wokal, który w Optical Sun jest nowością. W tym numerze jest to tylko sześć wersów na sam koniec, ale „Płonąca Planeta” to już jest utwór z regularnym, chrypliwym i ociężałym wokalem po polsku. Na pewno nie jest to pozycja, na którą najbardziej czekam na tej płycie, ale ciężko też jej cokolwiek zarzucić. To, że pojawia się zróżnicowanie, to dobry pomysł, a sam film widocznie nie wystarczył, żeby jeszcze bardziej go wyeksploatować. Dobieranie kolejnych tekstów na siłę, które nie byłyby tak fajne, odbiłoby się na jakości. Mamy więc niezły doomowy kawałek, a po nim nadchodzi istna stonerowa petarda. „Lemon Haze” to skoczny utwór instrumentalny, przy którym, przygnieciony poprzednim klimatem człowiek, natychmiast wstaje z grobu i zaczyna pląsać jakiś szalony taniec. A jak już się zmęczy to powinien znowu się położyć i zamknąć oczy, bo oto kroczymy przez „Zaczarowany Las”, gdzie znowu wracają głosy z filmu, ale już nie jako teksty i dialogi, a tylko jako nadające atmosfery grozy dźwięki i pojedyncze słowa, ewentualnie zdanie o tym, że ciągle tu błądzimy. Muzyka do tego jest posępna i ponura, dokładnie taka jakbyśmy krążyli w kółko i nie umieli się wydostać. Kolejny świetny pomysł i wykonanie. Na koniec zostaje jeszcze długi i ciężki doomowy utwór, w którym kobiety grzebią umarłych w południe na mrozie. Potem następuje moment przerwy i jeszcze chwila brzdąkania na gitarze, co już akurat jest bez sensu i chyba tylko po to, żeby dociągnąć czas trwania do 40 minut, ale to już jest szczegół, który nie może popsuć całego korzystnego wrażenia jakie daje ta nietuzinkowa płyta.

W recenzji „Optical Sun” zastanawiałem się jaką drogą podąży dalej ten zespół, który wymyślił coś oryginalnego, ale ciężko mu będzie to rozwijać, aby nie wpaść w pułapkę powtarzania się i robienia wciąż tego samego. Myślę, że „Save Our Souls” jest płytą udowadniającą, że monotonia tu nie grozi, widać rozwój, a pomysły bronią się i intrygują tak samo, albo nawet jeszcze bardziej.

Tracklista:

1. SOS/Save Our Souls 

2. VI 

3. Płonąca Planeta 

4. Lemon Haze 

5. Zaczarowany Las 

6. Kobiety Grzebiące Umarłych 

Wydawca: Via Nocturna (2021)

Ocena szkolna: 5

Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły