Wokół zespołu powstała dzięki temu mistyczna otoczka - wokalista Dead popełnił samobójstwo, podobno miał chorobę psychiczną (przed koncertami wąchał padlinę), a lider
Mayhem stał na czele bandy piromanów podpalających kościółki. Co więcej debiutancka EPka "Pure Fucking Armageddon" reprezentowała żałosny poziom muzyczny. A mimo to zespół już wtedy był legendą...
"De Mystyriis Dom Sathanas" jest pierwszym pełnym albumem zespołu, wydanym przez Deathlike Silence - wytwórnię założoną przez lidera zespołu Euronymousa.
Mayhem tym albumem udowodnił, że w pełni zasłużył na miano legendy, powstało bowiem dzieło niezwykłe...
Już sama okładka - gotycki kościół w świetle nocy... od razu wyczuwa się mrok. Tym razem w składzie znaleźli się oprócz gitarzysty Euronymousa, perkusista Hellhammer, basista Varg Vikernes (Burzum) i Attila Csisar, z pochodzenia Węgier. Muzyka zawarta na tym albumie to osiem iście szatańskich, totalnie schizofrenicznych, zimnych jak lód pieśni pieśni. I to nieważne czy mamy do czynienia, z ospałym nieco "Freezing Moon", opętanym do granic możliwości "Funeral Fog" czy prawdziwą mini-czarną mszą w postaci zamykającego płytę utworu tytułowego.
Co do samych umiejętności muzyków - też wykraczają poza granicę typowego dla black metalu łomotu. Hellhammer pomimo utrzymywania ekstremalnych temp nie rezygnyje z ciekawszych przejść, partie "ślizgającego" się basu są wyraźnie słyszalne przez co często odnosi się wrażenie akcentowania pewnych fraz. Euronymous także pokazuje, że potrafi dobrze i czysto wykostkować dźwieki jak i zagrać klimatycznie i wolniej.
Największą perłą albumu jest jednak wokal Attili (podobno specjalnie sprowadzano go z Węgier), o bardzo szerokiej skali głosu swobodnie przechodzący od szeptów, skomlania, po opętańcze zawodzenie i długie frazowanie. Czasem jego głos brzmi ochryple niczym monolog opętanego kaznodziei.
Zespołowi udało się stworzyć dzieło jedyne w swoim rodzaju - bardzo spójne, szczere a zarazem bardzo oryginalne. Do tej pory żadnemu zespołowi nie udało sie nagrać podobnego albumu nie mówiąc już o zbliżeniu się poziomem. Wraz z zamordowaniem Euronymousa umarł wielki talent i potencjał... pozostała tylko legenda plamiona raz po raz coraz słabszymi albumami wydawanymi pod szyldem
Mayhem...
Wydawca: Deathlike Silence Records (1994)