"
Superangelic Hate Bringers" jest płytą bardzo niespójną. Stylistycznie chwilami zaczyna przypominać dokonania Lacuny Coil, w innych znów utworach stara się ocalić nieco atmosfery i nadać płycie doomowy charakter. Efekt tych zabiegów jest dość marny. Wygląda na to, że Włosi nie mają jasnej koncepcji, w jakie muzyczne rejony chcieliby się tym razem udać. Gdzieś uleciał ten niepowtarzalny nastrój niepokoju, smutku ale i agresji, jaki panował na "Romantic Tragedy's Crescendo" czy "Vanitas".
Aranżacyjnie płyta jest bardzo "wygładzona" i nie znajdziemy tutaj już tej surowości, co na dwóch pierwszych wydawnictwach. Połączenie wokali Moreny, Andreasa i Fabrizio nie wypada źle. I tak mamy tutaj wokalistkę, obdarzoną delikatną i ciepłą barwą głosu oraz Andreasa, śpiewającego czasem ostrzej i metalowo, innym razem bardziej lirycznie. Poza typowo gitarowymi utworami jak np. "Don't Pretend" znajdziemy również spokojniejszy i intrygujący ciekawym użyciem klawiszy "H.A.T.E." i nieco bardziej symfoniczne kawałki.
"
Superangelic Hate Bringers" to płyta bardzo przeciętna i pozbawiona tego ładunku emocjonalnego co wcześniejsze albumy. Konwencja, jaką obrał zespół, dość mocno rozczarowuje i obawiam się, że muzycy nie zdziałają tym za wiele na gotycko-metalowej scenie.
Tracklista:
01. Don't Pretend
02. To My Falling Star
03. Without You
04. Watch Us Die
05. Don't Include Me In Your Dreams
06. Veils
07. H.A.T.E.
08. Grey Skies
09. Break The Circle
10. (The World) In My Mind
Wydawca: SPV Records (2007)