Recenzje : Evanescence - The Open Door

Evanescence, The Open DoorPo Evanescence wiele nie można było się spodziewać. Nie czekałam na tę płytę, ot - po prostu wpadła mi w ręce. Co tu dużo mówić. Niczym nie powala. Powiem więcej, o ile ani "Origin" ani "Fallen" nie drażniły uszu, to "The Open Door" to robi. Amy Lee jęczy, smęci. Utwory są bliźniaczo do siebie podobne, zalatują Lacuną Coil, która też nie jest zespołem tworzącym muzykę niesamowicie wysokich lotów. Widać, że muzykom Evanescence brakuje pomysłów.
Wybija się tu troszkę "Lacrymosa"... Gdyby wyciąć wokal i perkusję byłby z tego zdatny utwór (czyli krótko mówiąc niepotrzebna przeróbka, trudno to nazwać coverem, Mozarta). Staram się napisac coś dobrego o tej płycie, cokolwiek dobrego w niej znaleźć, no ale niestety podobnie jak rewolucji na tym albumie, mocnych stron znaleźć nie mogę. A nie! A jednak, okładka jest bardzo ładna. No ale nie osądza się płyt po okładce. Nie polecam nawet fanom zespołu.

Ocena: 1/10 (jedynka to za okładkę)

Wydawca: Wind-Up Records (2005)

Wysłany przez:
Zaakceptowane przez: minawi
Wysłano:

Dyskusja na temat artykułu:
Damian
2006-09-30
Tak jak ty nie mogłaś znaleść nic dobrego na tej płycie, tak ja w twojej re...
SoulHunter
2006-10-01
Evanescene nigdy nie słuchałem i raczej nie zaczne ale co do twojego stwierdz...
BW
2006-10-09
No jasne że zero obiektywizmu...w ogóle weś kobieto zastanów się co pi...
5 123245

Podobne Artykuły