Wybija się tu troszkę "Lacrymosa"... Gdyby wyciąć wokal i perkusję byłby z tego zdatny utwór (czyli krótko mówiąc niepotrzebna przeróbka, trudno to nazwać coverem, Mozarta). Staram się napisac coś dobrego o tej płycie, cokolwiek dobrego w niej znaleźć, no ale niestety podobnie jak rewolucji na tym albumie, mocnych stron znaleźć nie mogę. A nie! A jednak, okładka jest bardzo ładna. No ale nie osądza się płyt po okładce. Nie polecam nawet fanom zespołu.
Ocena: 1/10 (jedynka to za okładkę)
Wydawca: Wind-Up Records (2005)