Efekt końcowy jest taki, że "
Reek Of Putrefaction" to 22 krótkie,
rzadko przekraczające 2 minuty, rzeźnickie kawałki. Słuchając tej płyty
rzeczywiście czuję się jakbym siedział w rzeźni pełnej nadpsutego
mięcha z tysiącem bzyczących much. Szybkie tempo, mnóstwo blastów,
kompltenie niezrozumiały gardłowy wymiot, mocno przesterowane gitary -
generalnie ta muzyka poraża brudem i wulgarnością, oraz dosadnością
tekstów, które w skrupulatny i fachowy sposób opisują rozpad ludziego
ciała. Niespodzianką jest natomiast solo w utworze "Vomital Anal Tract"
"Reek
Of Putrefaction" nie ma w sobie krzty techniki, ale chyba żaden
grindcorowy album nie oddał nigdy potem tego samego obrzydliwego
nastroju. W zasadzie to właśnie ten album definiuje dla mnie to co
nazywane jest grindcorem - prosta, wulgarnma, inspirowana punkiem
muzyka, wprowadzona do wyższego poziomu ekstremy. Ku mojemu
zaskoczeniu słucha się tego bardzo przyjemnie, a przecież krążek ten ma bagatela 20 lat.
Tracklista:
01. Genital Grinder
02. Regurgitation Of Giblets
03. Maggot Colony
04. Pyosisified (Rotten To The Gore)
05. Carbonized Eyesockets
06. Frenzied Detruncation
07. Vomited Anal Tract
08. Festerday
09. Fermenting Innards
10. Excreted Alive
11. Suppuration
12. Foeticide
13. Microwaved Uterogestation
14. Feast On Dismembered Carnage
15. Splattered Cavities
16. Psychopathologist
17. Burnt To A Crisp
18. Pungent Excruciation
19. Manifestation On Verrucos Urethra
20. Oxidised Razor Masticator
21. Mucopurulence Excretor
22. Malignant Defecation
Wydawca: Earache Records (1988)