W dwa lata po wydaniu EPki Mikael Akerfeldt, Dan Swano, Anders
Nystrom oraz Jonas Renke nagrali materiał, który miał przypomnieć lata
świetnośći tego gatunku, a jednocześnie być na tyle świeżym, aby zostać
przychylnie przyjętym przez współczesną krytykę. "Resurrection Through
Carnage" jest jak najbardziej właściwym tytułem dla tego krążka.
Rzeczywiście debiut
Bloodbath jest swoistym zmartwychwstaniem
szwedzkiego Heath metalu. Całość jest mocno osadzona w muzyce sprzed 15
lat. Mamy więc tu bardzo mocno przesterowane, dudniące gitary, mnóstwo
rytmicznego, niekoniecznie skomplikowanego grania i dużą dawkę czadu i
energii. Nic więc dziwnego, ze skojarzenia od razu pobiegły w kierunku
debiutanckiej płyty Entombed "Left Hand Path" - debiut
Bloodbath jest
równie bezpośredni, podobnie brzmiący i też ma ten specyficzny grobowy
klimat.
Choć jest to krążek szalenie świeży, to
nie mogę jednak powiedzieć, że jest to dzieło przełomowe. Mamy tu
bowiem kilka lepszy jak i kilka zupełnie przeciętnych kawałków. Na
uwagę na pewno zasługuje "Ways To The Grave", "Death Delirium" oraz
najbardziej klimatyczny "The Soulcollector". Nie jest to jednak płyta, która rozpala słuchacza przez cały czas jej trwania. Jest to materiał
dość jednorodny stylistycznie i raczej skierowany jest on bardziej do
fanów starszych brzmień. Ci, którzy przywykli do bardziej nowoczesnych
rozwiązań mogę się tu trochę nudzić - a to perkusja za wolna, a to za
proste, a to takie, a owakie… Prawda jest jednak taka, ze jest to
płyta, której słucha się przyjemnie. I choć osobiście bardziej podoba
mi się kolejna płyta tego zespołu, to jednak "Resurrection Through
Carnage" jest ta płytą, która w ostatnich latach najbardziej oświeżyła
szwedzkie granie.
Tracklista:
01. Ways To The Grave
02. So You Die
03. Mass Strangulation
04. Death Delirium
05. Buried By The Dead
06. The Soulcollector
07. Bathe In Blood
08. Trail Of Insects
09. Like Fire
10. Cry My Name
Wydawca: Century Media Records (2002)