Z przykrością jednak muszę stwierdzić, że moje oczekiwania w stosunku do tego wydawnictwa były za wysokie. Choć całość trwa niecałe 34 minuty, to dość szybko słuchacz sobie uświadamia, że
Bastard Priest tworzy muzykę nudną, schematyczną i pozbawioną pomysłu.
Niby wspomniany wcześniej prymitywizm i plugawość nadal tkwi w tych dźwiękach, ale w żadnym z utworów zamieszczonych na "
Under The Hammer Of Destruction" nie odnajduję dzikości i radości grania, która była słyszalna na demówce. Mało tego - wszystkie kawałki z "Merciless Insane Death" zostały zarejestrowane na nowo i zawarte na tej płycie. Szkoda tylko, że żaden z nich nie ma takiej siły rażenia jak wersje pierwotne.
Wszystkie utwory utrzymane są w jednostajnym tempie i każdy z nich opiera się na identycznym schemacie. Już przy trzecim kawałku słuchacz może się zrzygać, od krzyczanego po raz dwudziesty z rzędu refrenu. To jest prymitywizm do potęgi n-tej. Jeśli dodam, że produkcja też do najlepszych nie należy, gitary są schowane w tle, a plugawy growling rozlega się echem, to śmiało możemy szukać porównań wśród zespołów pokroju Nuclear Death.
W ogólnym rozrachunku debiut płytowy
Bastard Priest jest rozczarowaniem. Fakt, że oto mamy kolejne wydawnictwo retro-deathmetalowe nie zmienia faktu, że wartość muzyczna tej płyty jest co najwyżej średnia. Niestety zbyt wiele zespołów stara się teraz grac w podobny sposób i Szwedzi na tym tle w ogóle się nie wyróżniają.
Tracklista:
1. Blasphemy from Hell
2. Visions of Doom
3. Evil Pain
4. Total Mutilation
5. Power of Death
6. Chock
7.
Under the Hammer of Destruction8. From Beyond
9. Merciless Insane Death
10. Graveyard Sacrifice
11. En Hälsning från Helvetet (Bombanfall Cover))
Wydawca: Blood Harvest (2010)