Zmierzch Bogów
Wracać wciąż do domu Le Guin
Recenzje :

Arathyr - Curse Man's Blame

Tak to jest… najpierw dostajesz do recenzji płytkę od jakiejś nieznanej, kapeli, a gdy odpalasz, to masz możliwość przejrzenia wszystkich swoich amalgamatów w lustrze. Chyba pierwszy raz mi się to zdarza, że zupełnie nieznana mi grupa zrobiła na mnie takie wrażenie. Kwartet ten nagrał niezwykle interesujący materiał, którego nie da się łatwo zaszufladkować. Słychać, że muzycy Arathyra słuchają bardzo dużo i to bardzo różnorodnej muzyki, w efekcie czego powstało osiem bardzo dalekich od banału utworów.
Generalnie zespół porusza się w stylistyce deathmetalowej, ale znajdzie się tutaj ździebko blackmetalowej nuty. Mógłbym opisać tą muzykę jako "Puritanical Eurporic Misantrophia" w wersji deathmetalowej. Kawałki są szalenie dynamiczne i brzmią nowocześnie. W zasadzie konstrukcja utworów w dużej mierze nawiązuje do nowszych dokonań Dimmu Borgir, ale jest tutaj wiele momentów, gdy zespół zaczyna bawić się nieco bardziej techniczne granie. Może to jeszcze nie Death, ale ostatnie dokonania Decapitated mogą być tu punktem odniesienia.

Bardzo ciekawie zespół wypada w wolniejszych partiach - słychać w nich, że ikoną było "The Angel And The Dark River" niejakiego My Dying Bride. Poza tym wiele riffów w tych wolnych momentach wydaje się być żywcem wyjętych z największego dzieła Mayhem. Ostatni utwór na "Curse Man's Blame" od strony instrumentalnej jest doskonałą podróbą Immortal. Od strony wokalnej mamy tutaj dużą różnorodność, ale w większości słychać, że to Shargath, gardłowy Dimmu Borgir, był największą inspiracją. Okazjonalnie pojawia się growling w stylu delikatniejszego Nergala, pojawiają się też "smęcone" wokale a la Steinhorpe.

Kolejną rzeczą, która mnie bardzo cieszy jest fakt, że zespół ma naprawdę dużo dobrych pomysłów i potrafi z nich stworzyć nieszablonowe kawałki. Owszem, momentami zdarza się tak, że po sobie następują dwa zupełnie niepasujące do siebie motywy, ale nie jest to w jakiś szczególny sposób odczuwalne. W zasadzie jedyną rzeczą jaką zarzuciłbym zespołowi, to to, że w tych utworach nie ma napięcia, dramaturgii, przez co trochę wylatują one z głowy.

"Curse Man's Blame" to bardzo dobre wydawnictwo tego młodego zespołu. Ścierają się tutaj zarówno inspiracje, jak i własne pomysły, a muzycy potrafili z tego zrobić użytek i powstał naprawdę kawał dobrej muzyki, która śmiało mogłaby konkurować na polskim rynku. Myślę, że Arathyr naprawdę może zaistnieć na szerokiej scenie i stanowić poważną konkurencję dla np. Vesanii. Warto przyjrzeć się tym chłopakom i dać im szansę, gdyż jeśli nie teraz, to sądzę, że całkiem niedługo przybędzie nam kolejny wartościowy zespół.

Tracklista:

01. Abolish
02. Lazaret
03. Devotion
04. MADvision
05. Unfrock
06. Heritage Of The Damned
07. Rise My Pantheon
08. History Of Dead Time

Wydawca: Old Temple Records (2008)
Komentarz
Średnia ocena: 0
Oceny: 0
starstarstarstarstar

Podobne artykuły