Niewielka grupka tych, którzy przybyli punktualnie na 18:30 do klubu
Pod Palmą, poddana została dość ciężkiej próbie - koncert rozpoczął się z pół godzinnym opóźnieniem, a mili panowie z ochrony lokalu nie byli skłonni do wpuszczenia zziębniętych fanów, choćby do przedsionka klubu. Nic to jednak dla zwolenników twórczości
Closterkeller. Dla wrażeń z imprezy warto było czekać. Skupiona wokół wejścia grupka fanów żywo rozmawiała na temat zbliżającego się koncertu, wymieniając wspomnienia z poprzedniej edycji AGT, snując domysły na temat materiału z nowej płyty i doboru utworów na koncercie. Wśród nich były osoby z bardzo różnych klimatów, co jedynie potwierdza fakt, jak szerokie jest grono słuchaczy
Closterkeller - są lubiani zarówno przez starszych jak i młodszych, na koncert przyszły bowiem osoby, rekrutujące się zarówno ze środowisk tzw. metalowych, jak i gotyckich, rockowych, aż do słuchaczy muzyki pop. Bierze się to niewątpliwie z dużej różnorodności stylistycznej utworów zespołu.
Cierpliwość fanów zostaÅ‚a wynagrodzona i kilka minut po godzinie 19 udaÅ‚o siÄ™ wejść w ciepÅ‚e i mroczne wnÄ™trze klubu, a już w chwilÄ™ później rozpoczÄ…Å‚ siÄ™ koncert Via Alia – zespoÅ‚u, który towarzyszy
Closterkeller na całej tegorocznej trasie. Skład grupy stanowią członkowie
Closterkeller, czyli Mariusz Kumala jako gitarzysta i wokalista oraz reszta, czyli klawisze (Michał Rollinger) i perkusja (Janusz Jastrzębowski). Via Alia to niespodzianka dla wszystkich fanów muzyki psychodelicznej i kosmicznej - droga, na którą wkroczył projekt Brain Story zawieszony w czerwcu 2006r. na czas nieokreślony z przyczyn personalnych. Już pierwsze dźwięki gitar utwierdziły fanów w przekonaniu, iż tematem przewodnim Via Alia jest kontynuacja klimatu, przestrzeni oraz uczuć zawartych w tej muzyce.
Via Alia zaczęła dość mocno, od utworu "Space", który przyciągnął pod scenę zwłaszcza sporą grupkę żeńskiej części publiczności - niemała w tym również zasługa niewątpliwie pociągającego wizerunku frontmana zespołu - Mariusza, który od początku koncertu dawał z siebie wszystko. Zrazu zespół przyjmowany był dość chłodno, jednak magiczne dźwięki, hipnoza gitary i elektroniki szybko zrobiły na większości ogromne wrażenie. Pomimo dość kiepskiego nagłośnienia, skupionego głównie na basach, chłopakom z Via Alia udało się od razu stworzyć niezwykłą atmosferę. W "Space" zabrali swoich fanów na niezwykłą podróż muzyczną, która urzekła nie tylko zwolenników muzyki psychodelicznej i kosmicznej, ale wszystkich, zgromadzonych
Pod PalmÄ…. Równie wspaniale zabrzmiaÅ‚o "Strange Suicide", przy którym wiele osób koÅ‚ysaÅ‚o siÄ™ już melodyjnie na parkiecie, Å›ród wszechobecnego nastrojowego dymu i w rytm urzekajÄ…cych, poruszajÄ…cych i odrywajÄ…cych od ziemi, tÅ‚umu dźwiÄ™ków… Zgodnie z zapowiedziÄ… na koncertach w ramach AGT nie zabrakÅ‚o także klimatów Brain Story z debiutanckiej pÅ‚yty „...Colours In My Head...”. Ku niezadowoleniu wiÄ™kszoÅ›ci zespół zagraÅ‚ jedynie 5 utworów i po okoÅ‚o pół godzinie koncertu znikÅ‚, pozostawiajÄ…c niedosyt, by pojawić siÄ™ na scenie po 15 minutach, czyli okoÅ‚o godziny 20:00, wraz z AnjÄ…, podczas koncertu zespoÅ‚u
Closterkeller.
Już samo pojawienie się Anji na scenie wywołało burzę oklasków i wielki entuzjazm wśród fanów - wyglądała jak zwykle przepięknie i zjawiskowo, w czarnej długiej sukni z wstawkami z tiulu i różowymi sznurowaniami. Żeńska część widowni miała okazję podziwiać znowu Mariusza, tym razem w czarnej koszuli, jako że jest on nowym gitarzystą
Closterkeller. Większość fanów pamiętała go zapewne z Psychotropic Transcendental czy Brain Story - zespołów, które już kilkakrotnie supportowały
Closterkeller na wcześniejszych koncertach. Mariusz jest z całą pewnością potężnym zastrzykiem nowych sił do
Closterkellera - to bardzo zdolny, szalenie twórczy i utalentowany muzyk, co udowodnił znakomicie w czasie trwania koncertu.
Closterkeller rozpoczął rzeszowski koncert od utworu "Graphite", który, z racji fatalnego nagłośnienia, rozpoznałam jedynie po ścieżce dźwiękowej - piękny głos Anji zagubił się bowiem w gąszczu dźwięków.
Podobnie drugi utwór "Na Krawędzi" zgromadził pod sceną wszystkich fanów, którzy śpiewali wraz z Anją. Po jego zakończeniu Anja zrobiła coś, co wszyscy kochamy - rozpoczęła dialog z widownią, zaczynając oczywiście od zwrócenia uwagi na fatalny stan nagłośnienia. Życzenie naszej Królowej stało się rozkazem i obsługa techniczna szybko uporała się z problemami. W czasie ich pracy Anja zapowiedziała pojawienie się na wiosnę nowej płyty, skrótowo omawiając jej charakter. Zaznaczyła, iż wyróżnikiem nowej płyty
Closterkeller ma być piękno, nastrój, bogate aranżacje, harmonia i magia. Oczywiście w repertuarze mają znaleźć się zarówno utwory przestrzenne, melancholijne, przejmujące jak i energetyczne, rockowe - niosące niezwykły ładunek emocji. Anja pochwaliła się również narodzinami synka - Kubusia, co widownia przyjęła głośnymi oklaskami i okrzykami radości. Anja obiecała, że koncert będzie dłuższy, wzbogacony o wiele utworów z nadchodzącej płyty, ale zastrzegła, iż nie zagrają "Władzy", co było ciosem w serce wielu fanów, przyjęte zostało jednak ze zrozumieniem.
Pierwszym utworem z nowej płyty, jakim uraczył nas
Closterkeller, były "Dwie Połowy" - ulubiony kawałek Anji z nowego materiału. Usłyszeliśmy go w całkiem zmienionej wersji - z dawnej pozostał niezmieniony jedynie wokal - o czym Anja uprzedziła przed jego rozpoczęciem. Spokojne i melancholijne brzmienia przeniosły fanów w całkiem odmienny wymiar. Ważnym atrybutem były tutaj teksty - dzieło Anji - mroczna i pełna metafor poezja, urzekająca swą głębią i pięknem. Przedsmak nowej płyty, w postaci utworów, jakimi uraczono nas na koncercie, zapowiada bogate aranżacje, harmonię, magię i niezwykły ładunek emocji. W porównaniu do "Nero" nowa płyta wydaje się mniej "czarna", pełna głębokich kolorów, piękna i nastroju.
Prócz zestawu obowiązkowego jak: "Agnieszka", "Violette", "Cyan", w czasie koncertu zabrzmiały utwory z "Nero" - "Patrząc Jak Toniesz", "Królowa", "Miraż", a także dawno niesłyszana "Perła", dlatego, biorąc pod uwagę całość, można stwierdzić, że zespół zadbał o wszystkich swoich fanów - od tych pamiętających czasy pierwszych płyt po najmłodszych. Pomimo wcześniejszych zapewnień Anji, ku nieopisanej wprost radości fanów, zabrzmiała niespodziewanie "Władza", przywitana gromkim "rykiem" zadowolenia ze strony publiczności. Pod sceną zgromadziło się niemal natychmiast grono rozentuzjazmowanych fanów, krzyczących, skaczących i śpiewających wraz z Anją, a przewodziła im oczywiście rzeszowska część DarkPlanet.
Ogólnie koncert był naprawdę niesamowity, pomijając kiepską frekwencję i chwilowe złe nagłośnienie. Ci, którym nie chciało się wyjść tego wieczoru z domu, stracili cudowną ucztę muzyczną - wspaniała muzyka i niepowtarzalny klimat, stworzyły, bowiem piękną i zgraną całość. Ciężko było żegnać się z
Closterkeller, mam jednak nadzieję, że nie zapomną o swoich rzeszowskich fanach i szybko wrócą do nas z kolejnym koncertem, promującym nową płytę.