Klamstwo?! Dodano: 2006-11-22 00:27
Klamstwo :
- niegrozna koloryzacja rzeczywistości
- perfidne zakrzywianie czasoprzestrzeni
- " u mnie wszystko wporzadku" ; "jestem zmeczony/a jestem" czyli dajcie mi spokój
????????
.lidocain god.
Dodano: 2006-11-22 00:58
z natury nie kłamię, bo jakoś mnie to nie kręci, zresztą kłamstwo krótkie nóżki ma
jeśli już to ja naginam prawdę :)
czyli nie mówię, jeśli nie pytają a wszelkie fakty mają swoją "mocną" podbudowę
między fiordami a fieldami
Dodano: 2006-11-22 05:41 Zmieniono: 2007-02-03 18:35
Kłamstwo.... Mam pewną tezę, że nie ma czegoś takiego, jak prawda absolutna, więc jak odpowiednio patrzeć, to w pewnym stopniu wszystko jest kłamstwem... Ale dajmy temu spokój i przyjmij pewne niewielkie uogólnienia...
Z tym naginaniem rzeczywistości to ciekawa sprawa, bo robi się to w jakimś celu, czasem nawet sobie nie znanym. Często przyczyna leży w ludzkim upodobaniu do wybierania najprostrzych (pozornie) rozwiązań, ze strachu przed prawdą, braku pewności siebie i tworzenia sobie pewnego (fałszywego) wizerunku... Problem w tym, że jest to oszukiwanie samego siebie, trudno autentycznie przeżywać coś, czego nie ma, jeśli coś jest "moje", np dotyka moich emocji, jeśli jest tylko wymysłem, jedynie w myślach ,mogę to "przeżywać". kiedy w rzeczywistości są we mnie sprzeczne odczucia... a kiedy ktoś zaczyna wierzyć w swoje wymysły, to staje się wręcz niebezpieczne, można się w tym pogubić...
Kłamstwa - powodują strach przed tym, że mogą wyjść na jaw, niszczą zaufanie, niepokoją, oddalają od prawdy, szczerości (która daje czyste przeżycia, buduje więzi z prawdziwym człowiekiem) robią w głowie mętlik, wywołują poczucie winy, pociągają za sobą kolejne kłamstwa, w których coraz łatwiej się pogubić i zatracić samego siebie, a im jest ich więcej, tym łatwiej mogą wyjść na jaw, a przynajmniej fakt, że istnieją...
Co jest kłamstwem, czy wszystko, co odbiega od prawdy? W którym momencie poza przestaje być tylko wizerunkiem, zabawnym dodatkiem, a zaczyna być kłamstwem?Może kiedy przesłania prawdziwą osobowość? Ściema...Polega na kłamstwie podpartym faktami, wiele upraszcza...W stosunku do najbliższych, myślę, że nie należy jej stosować, ale kto nigdy nie ściemniał rodzicom, nauczycielom? Rachunek strat i zysków? Zależność od tego, co chcemy osiągnąć (bezpośrednio i pośrednio)ć i czy zależy nam na relacji z osobą, której ściemniamy? Ukrywanie prawdy...Czy to kłamstwo? Sądzę, ze tak, jeśli celowo pozwalamy wierzyć w jej alternatywę. Kłamstwo = koloryzacja rzeczywistości? Tak, jeśli nie jest wiadomym, że się wyolbrzymia, jeżelii ma na celu nie podkreślenie czegoś, a stworzenie nowej wizji, opartej na prawdzie (lecz już nią nie będącej), to można dyskutować... .Żart. Też kłamstwo? Tu wchodzi w grę pewna "niepisana umowa", zasady, których się nie narusza (nie powinno), wszyscy wiedzą, że coś jet zmyślone, lub dowiadują się o tym, i ich to nie rani, nie opiera się na kpinie...... Przykładów, gdzie ocieramy się o kłamstwo, używamy go, ale nie ma pewności co do tego, pod jaką definicję można je podciągnąć, jest wiele. To chyba już trudno roztrzygnąć i pozostaje w kwestii założeń, umów, sumienia... W końcu "rozmowa" na forum też jest swego rodzaju kłamstwem, nie istnieje "na prawdę" Gry, np nazywanie "rodziną" kogoś, z kim nie jest się spokrewnionym... A jednak dopóki gra jest uczciwa i świadomie się w nią wchodzi, to czemu nie? Gorzej z tymi, o których myślimy, że są "rzeczywistością"...
Często trudno jest oddzielić kłamstwa od reszty, pomaga tutaj świadomość, wiedza, gdzie ich szukać...
Kłamstwem byłoby, gdybym powiedziała, że nigdy nie kłamię, a jednak brzydzę się kłamstwem (szczególnie własnym) i stokroć bardziej wolę szczerość, która czyni wszystko bardziej czystym, klarownym, jakby szlachetniejszym, daje pewne poczucie stabilności... Kłamstwa prowadzą do nieporozumień, konfliktów (również wewnętrzych), potrafią bardzo zranić... Prawda bywa bolesna, ale czysta, nie poparta złośliwością, jest tylko wyrażeniem faktów, pokazuje rany, które już istnieją, nie tworzy nowych, a nieraz pozwala uświadomić sobie, że są takie, które należy wyleczyć...
Sam lubię koloryzować swoje opowieści, nakręcać klimat... Ale stawiam przy tym na uczciwość i nie chcę, by inni wierzyli w to, co nie jest prawdą...
Co do ściem, to ściemniam, niestety... Ale zazwyczaj tylko matce, świadomie, dla własnego zdrowia psychicznego i bezpieczeństwa, to dosyć skomplikowana sprawa... W każdym razie chodzi o to, że sądzę, że jeśli ktoś jest w stosunku do nas nieuczciwy, to lepiej odpowiedzieć i tak prawdą, jeżeli można, ale jeżeli kłamstwo jest rodzajem obrony (nie mówię o wymigiwaniu się od odpowiedzialności i poniesienia słusznie konsekwencji), to czasem jest to lepsze wyjście...Przykład z historii, dość skrajna sytuacja, czasy wojenne - gdy za powiedzenie prawdy można było zginąć i narazić życie innych - moim zdaniem lepsze było już kłamstwo.
Reasumując, wszystko leży w naszym sumieniu, ściemy typu "jestem zmęczona" mogą być niewinne, lub stanowić dość poważne kłamstwo, zależy komu i w jaki sposób mówimy. Moja rada na odnalezienie się w tym wszystkim? Pozostawać w zgodzie ze sobą i własnym sumieniem, starać się być uczciwym, ale we wszystkim znajdować "złoty środek".
AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"
Dodano: 2006-11-23 00:05
Pozwolę sobie zacytować jakże rewelacyjny tekst Gekonka:
"Kłamstwo jest jak królik. Rodzi małe kłamstewka w nieskończoność."
Dodano: 2006-11-23 00:08
"kłamstwo uderza z tyłu, kłamstwo uderz z przodu..."
kłamstwem się brzydzimy, kłamstwa nie tolerujemy, a jakże pięknie wszyscy go używamy...
nie wierzę, gdy ktoś mówi, że w ogóle nie kłamie... nie te czasy(w sumie żadne czasy nie były pozbawione klamstwa), by czlowiek był prawy i...sprawiedliwy
zostajemy zmuszeni, by kłamać...wiadomo, są ludzie, którzy robią to tylko dla własnej satysfakcji, bez jakichkolwiek przyczyn(ale to inny przypadek)...
kłamstwo jest wszędzie... i nikt mi nie wmówi, że się przed nim uchronił...
...I forgot to remember to forget... /johnny cash
Dodano: 2006-11-23 01:43
Też w to nie wierzę, ale dlatego przyjmujemy umownie pewne granice, wytyczne (wedle sumienia, norm, zasad) i możemy postępować uczciwie (oczywiście nie w 100%, ale zakładając, że nie ma czegoś takiego jak prawda absolutna, mona uznać, że jeśli brak szczerości nie przeszkadza, nie ma poważniejszych kłamstw,a prawda dominijue, to można pominąć te szczegóły, króre nie mają istotnego znaczenia...)
No i jest jeszcze kwestia tego, coo nazywamy kłamstwem...
AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"
Dodano: 2006-12-29 13:32
Wszyscy sa zgodni ze kłamstwo jest zle, ze ma zazwyczaj tylko zle konsekwencje, prowadzi zazwyczaj do nieszczescia tej lub innej osoby... wszyscy o tym wiedza, wszyscy to potepiaja, a jednak tak samo wszyscy uzywaja klamstw aby ukryc to co zazwyczaj maja do ukrycia... Pytanie nasuwa sie: dlaczego wola klamac niz mowic prawde... ? przeciez mowienie prawdy uwazane jest powszechnie za cnote, przez wszystkich szanowana i bedacą urzeczywistnieniem najbardziej porzadanej cechy u kazdego czlowieka a mianowicie uczciwosci... cecha pozadana u partnera zyciowego? uczciwosc, u polityka, szefa, studenta itd tez uczciwosc... I zazwyczaj kazdy w odpowiedzi na pytanie czy czujesz sie uczciwym czlowiekiem odpowiada ze tak.... paradoksem jest to ze zwykle nawet to tak jest juz klamstwem, ktore ma zostawic w pytajacym wrazenie uczciwosci... a przeciez jedno wyklucza drugie... nie ma juz uczciwosci... zawsze pojawiaja sie rzeczy, ktorych wyjawienie wiaze sie ze zmiana opinii lub postrzegania osoby ktorej dotyczy... a czy ktos lubi kiedy to zdanie sie zmienia, zwlaszcza jesli zmienic ma sie na gorsze?? jak mowil Jules z "pulp fiction" " swiat jest zly i samolubny".... jednye co pozostaje mi zyczyc to aby klamstw obecnych w naszym zyciu bylo jak najmniej i aby w jak najmniejszym stopniu wplywaly na osoby trzecie...
o mnie?... sprawiam czasem wrazenie zamknietego w sobie jednak to jest pozor:D choc tez dusza towarzystwa to ja nie jestem... Wole miec kilku przyjacioł w prawdziwym tego slowa znaczeniu niz tlumy falszywych...